Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Wrzesień 2017
pn wt śr cz pt sb nd
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Podróż po Gruzji - Sarpi i Gonio - przy tureckiej granicy, część 19

 

 

Niebiosa nad Batumi uznały, że dwa dni deszczu w zupełności wystarczą i dały nam super pogodę. Szybko jemy śniadanie i ruszamy nad granicę gruzińsko-turecką, czyli do Sarpi. Musimy dojechać tam autobusem. Komunikację w Batumi zapewniają autobusy miejscowego przedsiębiorstwa transportowego oraz marszrutki. Jeżdżąc autobusami warto zaopatrzeć się w bilet wieloprzejazdowy. I tak za 6 przejazdów zapłacimy 1,7 lari, a za 15 – 4 lari. Bilety kupić można w punktach oznaczonymi odwróconymi dwiema literami B lub w kioskach przy przystankach autobusowych (charakterystyczne brązowe budki z czarnym dachem i napisem "Press").

 

Batumi20 (powiększenie)

Tak w Batumi oznaczone są przystanki autobusowe, fot. autor

 

Dochodzimy do ulicy Chavchavadze. Zajmuje nam to około 10 minut. Przy przystanku kupujemy bilety i wsiadamy do autobusu linii 101, który kursuje pomiędzy Makhinjauri, gdzie jest dworzec kolejowy, a Sarpi. Pojazdy tej linii jeżdżą dość często. Pamiętać należy jednak, aby po wejściu do autobusu spojrzeć, czy nad kierowcą nie ma informacji ile biletów trzeba skasować. Na  przykład jadąc właśnie "stojedynką" od dworca kolejowego do przejścia granicznego należy skasować trzy bilety, zaś do twierdzy Gonio – 2. Oczywiście tak samo należy postąpić jadąc w drugą stronę. Gdybyście jeździli bez biletów, grozi wam kara w wysokości ... 3 lari (około 6 złotych). Kontrole nie są tak częste jak w Tbilisi. Przez cały nasz pobyt w Batumi, nikt nie sprawdzał naszych biletów, a jeździliśmy dosyć często. 

 

Sarpi1 (powiększenie)

Jedna z reklam na pograniczu gruzińsko-tureckim, fot. autor

 

Wsiadamy do autobusu, kasujemy bilety i jedziemy nad granicę. Tam idziemy nad morze. Towarzyszy nam jeden z tutejszych psów. Na kamienistej plaży niewiele osób. Przy drodze reklama baru o nazwie... Polska. Przejście graniczne wygląda w 2012 roku zupełnie inaczej niż to, które opisywał Robert D. Kaplan w swojej książce "Na wschód do Tatarii" – "Pierwsze, co zobaczyłem w Gruzji, to budynek ogrodzony wysokim płotem z drutu kolczastego, strzeżony przez rosyjskiego żołnierza z komunistycznym sierpem i młotem na czapce, który wydarł się na mnie, dźgając w brzuch lufą pistoletu maszynowego. Na nosie miał tanie okulary przeciwsłoneczne, a w ustach lizaka". 

 

Sarpi5 (powiększenie)

Przygraniczne bary i sklepy (oczywiście dzisiaj), fot. autor

 

Ten opis pochodził jednak z końca lat 90. Dzisiaj nie ma już rosyjskich pograniczników. Po stronie gruzińskiej stoi nowoczesny budynek z wieloma oznaczonymi przejazdami. Żeby człowiek nie zapomniał dokąd wjeżdża, jednym z pierwszych budynków w Turcji jest meczet (w Sarpi dla odmiany - cerkiew).  

 

Sarpi2 (powiększenie)

Tam gdzie ten meczet na drugim planie, to już Turcja, fot. autor

 

Na każdej granicy toczy się podobne życie. Sarpi nie jest wyjątkiem. W kantorach za mocniejsze waluty, typu euro, czy dolary kupić można zdecydowanie mniej lari niż w mieście. Kręcą się ludzie robiący mniejsze i większe interesy. W sklepach towary, które najszybciej można sprzedać. Jakaś wycieczka z Turcji z bagażami wsiada po gruzińskiej stronie do autobusu.  

 

Sarpi3 (powiększenie)

W kolejce na przejście stoi najwyżej kilka ciężarówek, widać, że odprawa odbywa się sprawnie (zdjęcie dedykuję białoruskim i ukraińskim pogranicznikom), fot. autor

 

Musieli  zapewne pokazać zawartość swoich toreb i plecaków miejscowym celnikom. Przypomina mi się atmosfera na granicy polsko – niemieckiej w latach 90. ubiegłego stulecia. Czasami także kazano wysiadać wszystkim z autobusu i każdemu, bez wyjątku pokazywać za przeproszeniem jakiego koloru gacie wiezie ze sobą.

 

Sarpi4 (powiększenie)

Ta grupa przeszła już z tureckiej strony na gruzińską, za chwilę będą wsiadać do autobusu, fot. autor

 

Rozstajemy się z Sarpi i autobusem (oczywiście 101, tym razem w kierunku Batumi) dojeżdżamy do twierdzy Gonio. Trudno jej nie zauważyć. Jest przy drodze. Wystarczy powiedzieć kierowcy tajemnicze słowo (już wiecie jakie -  gacharet), a zatrzyma się przed samym wejściem.

 

Twierdza Gonio (powiększenie)

Twierdza Gonio, fot. autor

 

Tuż przy wejściu kasa, gdzie trzeba kupić bilety. Grzecznie stajemy w kolejce. Ludzie przed nami kłócą się po rosyjsku z kasjerką, by zapłacić o 1 lari mniej za osobę, wmawiając jej, że są grupą i powinni mieć tańsze bilety. Nie biorą pod uwagę, że jest ich wszystkiego 6 dorosłych osób, a takie wejściówki są dla grup liczących 10 i więcej osób. Kasjerka nie chce się kłócić i sprzedaje bilety po 2 lari. Po chwili słyszymy wypowiedziane w mowie naszej ojczystej: "widzisz, warto było, zaoszczędziliśmy 6 lari". Robi nam się wstyd! Nasz rodak nie patrzy na to, że jest bogatszy od ludzi, którzy tutaj pracują, bo i po co? Trzeba okraść ich kraj, bo inaczej takiego zachowania nazwać nie można. No, ale całe 6 lari ma w kieszeni. Były to zapewne pieniądze niezbędne do powrotu do Polski, bez których nie mogą się obejść...

 

Twierdza Gonio (powiększenie)

Twierdza Gonio, fot. autor

 

Czekamy, aż cwaniaczki odejdą. Potem spokojnie kupujemy bilety po 3 lari. Kasjerka pyta nas skąd jesteśmy. Mówimy, że z Polski, co nie zmienia naszego dosyć podłego samopoczucia po tym co widzieliśmy. Podam jeszcze, że dzieci i studenci płacą za wejście do twierdzy po 1 lari, wycieczki – 10 lari, a audiobok kosztuje 5 lari.

 

Twierdza Gonio3 (powiększenie)

Twierdza Gonio, fot. autor

 

Twierdza Gonio, zwana dawniej Apsaros lub Apsaruntos, to pozostałości po rzymskim mieście. Wspominana jest przez kronikarzy już w I wieku naszej ery. Znajdował się tutaj teatr i hipodrom. Na miejscu jest mała ekspozycja archeologiczna. Według legendy, na terenie fortyfikacji pochowany miał zostać jeden z dwunastu apostołów – św. Maciej. Spacerujemy wzdłuż murów, bo tylko one tu pozostały. Oglądamy odkryte przez archeologów ślady kanalizacji zrobionej wieki temu przez Rzymian.  

 

Twierdza Gonio (powiększenie)

Na terenie twierdzy Gonio ma znajdować się grób św. Macieja, fot. autor

 

Wracamy do Batumi i wysiadamy przy naszej ulicy. Nie idziemy jeszcze do domu. Podchodzę do pani sprzedającej kwas chlebowy i proszę o nalanie napoju do litrowej butelki. Przy okazji kupuję kubeczek. Kwas jest mętny, zimny i bardzo orzeźwiający. Zupełnie różni się (na korzyść) od smaku tego, co śmiano nazwać tak samo, a sprzedawano w Tbilisi. Ten batumski kwas jest doskonały. Mały kubeczek kosztuje 20 tetri, duży – 50 tetri. Za litr płaci się 1 lari.

 

Wreszcie jesteśmy w domu. Robimy sobie obiadek (ten sam zestaw, ale nie możemy się najeść tutejszych pomidorów). Dostajemy wiadomość od Agnieszki i Tomka. Właśnie zjechali z Mestii do Batumi i chcą się spotkać wieczorem. Z radością umawiamy się i znowu ruszamy do miasta...

 

Batumi21 (powiększenie)

Batumskie balkony, fot. autor

 

Nogi niosą nas na batumską starówkę. Po drodze mijamy tłum ludzi w niebieskich t-shirtach. Są to zwolennicy Gruzińskiego Marzenia, jednego z opozycyjnych ugrupowań, na czele którego stoi miliarder – Bidzina Iwaniszwili. 1 października w Gruzji wybory i atmosfera staje się coraz gorętsza. My jednak nie przyjechaliśmy popierać kogokolwiek, tylko zwiedzać ten piękny kraj. Spokojnie, nie niepokojeni przez nikogo, mijamy zgromadzenie i dalej spacerujemy po Starym Mieście. Na ulicy Gamsachurdii zauważamy ormiański kościół. Wzniesiono go w 1885 roku. Ciekawostką jest, że według tego samego projektu zbudowano świątynię w...Paryżu we Francji.

 

Batumi22 (powiększenie)

Kościół ormiański w Batumi, fot. autor 

 

Nazwa Stare Miasto, nie w każdym przypadku odpowiada rzeczywistości. Widać, że niektóre z placów i budynków dopiero powstały jak na przykład Piazza i otoczenie, czyli, jak to nazwaliśmy, Włochy w Adżarii.

 

Batumi23 (powiększenie)

Batumi, Piazza, fot. autor

 

Mijamy ruiny łaźni i skręcamy w stronę meczetu. Batumi leży w Adżarii, która przeszła z rąk tureckich pod panowanie Rosji w 1878 roku. Nie dziwi więc, że wielu mieszkańców wyznaje islam. Tutejszy meczet zbudowano pod koniec  drugiej połowy XIX wieku.

 

Batumi24 (powiększenie)

Batumi, meczet, fot. autor

 

Po zajęciu kraju przez bolszewików przestał pełnić przeznaczoną dla niego rolę. Wrócił do niej kilkadziesiąt lat później, kiedy wreszcie padł Związek Sowiecki. 

 

Batumi25 (powiększenie)

Batumi, okolice meczetu, fot. autor

 

Przy porcie skręcamy w stronę bulwaru nadmorskiego i dochodzimy do diabelskiego koła. Tam płacimy po 3 lari od osoby, za które mamy możliwość podziwiania panoramy miasta. Po jednym obrocie miły pan z obsługi mówi nam, że to już wszystko i zaprasza na zewnątrz.

 

Batumi26 (powiększenie)

Batumi, diabelski młyn, fot. autor

 

Wspaniały zachód słońca obserwujemy z krótkiego mola. Po chwili spotykamy się z Agnieszką i Tomkiem. Zatrzymujemy się w knajpce przy bulwarze, w której ostatnio z Beatką jedliśmy.

 

Batumi28 (powiększenie)

Zachód słońca w Batumi, fot. autor

 

Następnie idziemy pod pomnik miłości "Ali i Nino". Stoi nad samym brzegiem Morza Czarnego. Liczy 9 metrów wysokości i waży 7 ton. Ukazuje bohaterów powieści Kurbana Saida. Jest symbolem przyjaźni pomiędzy Gruzją, a Azerbejdżanem. Wieczorem postaci kochanków nabierają różnych barw, oni sami zbliżają się, by po chwili stanąć do siebie plecami. Miłość jednak przezwycięża złe czasy. Ali i Nino znowu są razem. 

 

Batumi27 (powiększenie)

Batumi, Ali i Nino, fot. autor

 

Wracamy przez dobrze oświetlone centrum. Mijamy pomnik Neptuna, teatr, Medeę. Żegnamy się z naszymi towarzyszami i już sami wracamy do pensjonatu. W drodze nie jesteśmy przez nikogo niepokojeni.

 

Batumi29 (powiększenie)

Batumi wieczorem, fot. autor

 

Jutro..., zresztą o tym jutro!    

 

Batumi30 (powiększenie)

I znowu Batumi wieczorem, fot. autor

 

                                                                                                              Przejdź do części 20

 

gekon2010

 

 

Dodano: 17.10.2012 16:36
Ostatnia aktualizacja: 19.09.2017
Miejsce: Gruzja

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.58
CHF
3.72
GBP
4.82
Średnie kursy, 20-09-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.