Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Podróż po Gruzji - Uszguli, część 12

 

Tak intensywnie niebieskiego koloru nieba dawno nie widziałem. To chyba tylko zapewnić może Wielki Kaukaz... Przy takiej pogodzie poziom człowieczeństwa wzrasta co najmniej o 1000%, o ile nie o więcej. Jeszcze wczoraj wieczorem dostaliśmy informację od przebywających w Mestii Polaków – Kasi i Pawła, że planują wyjazd minibusem do Uszguli. Za przejazd w obie strony kierowca bierze 200 lari. Cena od osoby zależy tylko od tego, ilu ludzi będzie w pojeździe. Im więcej, tym taniej. Odpowiedzieliśmy, że jak najbardziej jedziemy.

 

Uszba (powiększenie)

Uszba, fot. autor

 

Umówieni jesteśmy o 9.00 przed budynkiem policji. Po śniadaniu idziemy na dół i czekamy na nasz samochód. Podchodzi do nas Hiszpanka i pyta czy nie wybierzemy się z nią i jej chłopakiem do Uszguli. We dwójkę muszą zapłacić 200 lari, a to dla nich zdecydowanie za drogo. Odpowiadamy, że przykro nam, ale właśnie czekamy na naszego busa. Wreszcie kilka minut po 9.00 podjeżdża. Okazuje się, że są jeszcze dwa miejsca. Wyskakujemy z Beatką z samochodu i wołamy Hiszpanów. Na szczęście jeszcze nie pojechali.

 

Uszguli1 (powiększenie)

W drodze do Uszguli, fot. autor

 

Ucieszeni wsiadają do auta i teraz już naprawdę jedziemy do Uszguli. Ekipa zaiste międzynarodowa, poza nami i Hiszpanami, są jeszcze Kasia i Paweł (Polacy mieszkający w Niemczech), para z Niemiec i dwie Estonki. Miła atmosfera, co chwilę słychać wybuchu śmiechu.

 

Uszguli2 (powiększenie)

Przy drodze do Uszguli płynie rzeka, która staje się niezwykle groźna po opadach deszczu, fot. autor

 

Dwa kilometry od Mestii wjeżdżamy na gruntową drogę. Tak będzie aż do Uszguli. Kierowca czasami zatrzymuje busa i pozwala na zrobienie zdjęć. Podziwiamy Uszbę – górę z charakterystycznym szczytem przypominającym diabelskie rogi. Przystajemy również pod swanskimi wieżami. Do jednej z nich chętni mogą wejść.

 

Uszguli3 (powiększenie)

Jeden z przystanków, fot. autor

 

Dojazd do Uszguli zajmuje nam niespełna trzy godziny. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że przez ten czas przejechaliśmy tylko około ...50 kilometrów. Wytrząsło nas na tutejszych wybojach okrutnie...

 

Uszguli4 (powiększenie)

Uszguli, fot. autor

 

Uszguli to swańska wioska położona w pięknej dolinie na wysokości 2100 metrów n.p.m. Uważana jest za najwyżej zamieszkaną przez ludzi osadę w Europie (jeżeli przyjmiemy, że Gruzja geograficznie należy do Europy, bo są różne szkoły na ten temat).

 

Uszguli5 (powiększenie)

Uszguli, fot. autor

 

Wieś leży u podnóża najwyższego szczytu Gruzji – Shkhary (5068 metrów n.p.m.) Mieszka w niej niespełna 300 osób. Wokoło królują wieże. Jest ich ponad 20. Każda ma po 28 metrów wysokości i 4 piętra. Budowano je z granitu i łupków. Wzniesienie jednej trwało cztery lata. Do dzisiaj nie wiadomo dlaczego tak długo stoją, (niektóre od IX wieku).

 

Uszguli6 (powiększenie)

Uszguli, fot. autor

 

Tajemnica podobno tkwi w składzie zaprawy służącej do wiązania kamienia. Niepoślednią rolę miało odegrać w tym...żółtko. Jaką? Jeszcze nie ustalono, choć skład badało kilka laboratoriów. Dzięki wieżom, tak szczególnie wmalowanym w miejscowy krajobraz, zarówno Uszguli jak i Mestia są wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. 

 

Uszguli7 (powiększenie)

Uszguli, drogowskaz dla turystów, fot. autor

 

Wysiadamy na początku wsi. Robimy sobie spacer. Mijamy wieże. Patrzą na nas tak samo jak patrzyły na przechodzących ludzi kilkaset lat temu. Obojętnie i wyniośle zarazem. Co tam dla nich jacyś śmiertelnicy, których wiek nie zasługuje na uwagę.

 

Uszguli8 (powiększenie)

Uszguli, widok na Shkharę, fot. autor

 

Na jednym ze wzgórz widać letnią rezydencję królowej Tamar, uznawanej przez Gruzinów za największego władcę w historii kraju. Dojście do niej i zejście do Uszguli zajmie Wam w sumie około dwie godziny. W samej wsi, na najwyższym wzniesieniu, zobaczyć można i podejść do zimowej rezydencji władczyni. Jej centrum wyznacza wieża.

 

Uszguli9 (powiększenie)

Uszguli, fot. autor

 

Przez Uszguli prowadzą szlaki turystyczne. Można między innymi dojść do stóp Shkhary, co zajmuje 6 – 8 godzin. We wsi, poza wieżami, warto zobaczyć Muzeum Etnograficze z kolekcją złotych, srebrnych i drewnianych ikon oraz krzyży datowanych na XII wiek. Z tego samego wieku pochodzi kościół Dziewicy Maryi wraz z obronną wieżą. 

 

Uszguli10 (powiększenie)

Uszguli, fot. autor

 

Nasz kierowca dał nam wolne cztery i pół godziny. Niektórzy wracają do Mestii po krótszym postoju. Warto jeszcze przed wyjazdem pytać kierowców marszrutek ile będą stać w Uszguli. Spotkaliśmy Polaka – Łukasza, który wynegocjował z kierowcą całkiem atrakcyjną cenę (170 lari, jechał jeszcze z  czterema osobami), lecz później okazało się, że obejmowała ona tylko dwie godziny pobytu. 

 

Uszguli11 (powiększenie)

Uszguli, fot. autor

 

Zjazd do Mestii zajmuje nam dwie godziny. Widząc jak nasz "mistrz kierownicy" pokonuje drogę zaczynam się zastanawiać dlaczego do tej pory Gruzin nie został mistrzem świata w rajdach. Szybko i na granicy ryzyka – tak można scharakteryzować styl jazdy tutejszych kierowców. Jeżeli któryś z nich zapomni o tym, że jednak jest śmiertelny – ginie. Nie ma szans, by uratować się po wjechaniu w kilkudziesięciometrową przepaść. 

 

Uszguli12 (powiększenie)

Uszguli, fot. autor

 

W mieście pełno policji. Chyba już zgadliście kto przyjechał? Oczywiście nasz dobry, stary znajomy, czyli prezydent Saakashvili. Wszędzie, gdzie dotąd byliśmy, też się pojawiał. Przystajemy na skrzyżowaniu. Wjazd do centrum surowo zabroniony. W pewnej chwili funkcjonariusze w niebieskich mundurach dostają szału. Okazało się, że jedzie obstawa głowy państwa. Prawie, że zdjęli nas z drogi. Dobrze, że przy okazji nie rozstrzelali. Kierowca denerwuje się. "Co to za prezydent?!" - mówi - "naród go wybrał, a on potrzebuje aż takiej ochrony, nigdzie się nie można ruszyć". A nastroje są w Gruzji wojownicze, za kilka dni - 1 października 2012 roku - wybory parlamentarne w tym kraju!

 

My skrótem przez pola wracamy do Rozy. No to pierwszy pełny dzień w Swanetii mamy za sobą...

 

gekon2010

Przejdź do części 13

 

Dodano: 28.09.2012 09:35
Ostatnia aktualizacja: 09.11.2018
Miejsce: Gruzja » Swanetia » Uszguli

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.