Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Podróż po Gruzji - droga do Swanetii, część 11

 

Niestety, przyszedł czas na pożegnanie z pięknym Tbilisi. Po śniadaniu robię mały powrót do przeszłości i ruszam "w miasto". Mijam, tak dobrze znane już kąty, jak katedrę Sioni, bazylikę Anczischati. Potem ulicami Barataszwili i Puszkina wychodzę na aleję Rustawelego.

 

Tbilisi13 (powiększenie)

Tbilisi, Stare Miasto, fot. autor

 

Noga za nogą dochodzę do kościoła Kaszweti. Spoglądam na zegarek i żalem stwierdzam, że moja dzisiejsza i mam nadzieję nie ostatnia włóczęga po stolicy Gruzji dobiega końca. Jak najwolniej wracam do hotelu.

 

Tbilisi14 (powiększenie)

Tbilisi, Stare Miasto, fot. autor

 

Tutaj nie ma już czasu na sentymenty. Szybko z Beatką pakujemy się i o 14.00 oddajemy pokój naszym gospodyniom. Żegnamy się z Kasią i Dawidem życząc im dobrego powrotu do kraju. Za zgodą właścicieli zostawiamy rzeczy w hotelu, idziemy pod "podpaskę" (nowoczesny most tak nazywany przez mieszkańców) i wjeżdżamy kolejką do twierdzy Narikala.

 

Tbilisi15 (powiększenie)

Tbilisi, Stare Miasto, fot. autor

 

A propos kolejki linowej w Tbilisi... trzeba podać parę liczb. Jej dolna stacja znajduje się na wysokości 398 metrów n.p.m., górna – 492 metry n.p.m. Liczy sobie 508 metrów długości. Przejazd nią zajmuje 1,42 minuty. Wagoniki przemieszczają się z prędkością 5 m/s i mogą w ciągu godziny przewieźć 600 osób. Uff, tyle cyferek, jak na razie wystarczy.

 

Tbilisi16 (powiększenie)

Tbilisi, Stare Miasto, fot. autor

 

Żegnamy się z Matką Gruzją. Znajdujemy wejście do ogrodu botanicznego (jakiś Gruzin nie pozwolił nam kiedyś na przejście tędy), zaraz za pomnikiem, patrząc w lewo, obrotowe wejście, następnie schodami na dół. Wyjątkowo wracamy kolejką. Do hotelu idziemy przez Stare Miasto. Po drodze robimy jeszcze drobne zakupy.

 

Tbilisi17 (powiększenie)

Tbilisi, fot. autor

 

Panie są tak miłe, że robią nam herbatę (od kilku godzin możemy być dla nich powietrzem), dają czyste talerze i sztućce. My robimy sobie nasz gruziński obiadek, czyli tutejszy chleb z masłem i serem i sałatka z pomidorów. Po nim siadamy do komputerów i czekamy na powrót jednej z gospodyń, która obiecała nam zamówienie taksówki.

 

Tbilisi18 (powiększenie)

Tbilisi, fot. autor

 

Przed 22.00 podjeżdża taksówka i ruszamy na dworzec kolejowy. Gość, który nas wiózł (po co włączać licznik?), zaczyna pyskować, że płacę mu za mało – otrzymał bowiem 7 lari, zamiast żądanych 10 (starsza pani z hotelu powiedziała nam, że mamy maksymalnie zapłacić 8 lari). Mówię mu, że nie pierwszy raz jadę taksówką po mieście, a jak mu coś nie pasuje mógł włączyć licznik i wziąć pieniądze według jego wskazań (przy cenie od 40 do 60 tetri za kilometr miałby problem, żeby zarobić 4 lari). Przyjemniaczek  robi minę obrażonej królewny, ma ochotę wyrzucić nasze bagaże, ale mu nie pozwalam, wreszcie odjeżdża gdzie pieprz rośnie.

 

Tbilisi19 (powiększenie)

Tbilisi, fot. autor

 

Swoją drogą, jeżeli Gruzja, a w pierwszym rzędzie Tbilisi, chcą rzeczywiście być uznawane za europejskie kraj i miasto muszą - i to szybko - rozprawić się z terrorem taksówkarzy względem turystów. Na razie wszystkich ostrzegam. Uważajcie na tbiliskich taksówkarzy, którzy myślą, że jesteście pierwszymi chętnymi do tego by Was naciąć na pieniądze!

 

Tbilisi20 (powiększenie)

Tbilisi, ulica Baratashvili, fot. autor

 

Tak ten świat jest poukładany, że zdecydowana większość przyjeżdżająca do obcego kraju w pierwszej kolejności spotyka się z taksówkarzami. Gdybym ja, tylko na podstawie własnych doświadczeń z nimi, miał wyrabiać sobie zdanie o Gruzji, nie byłoby one dla niej dobre.

 

Tbilisi21 (powiększenie)

W Tbilisi kontrole biletów mogą prowadzić ludzie w żółtych kamizelkach, fot. autor

 

Na szczęście mam swoje lata i nie reaguję na pewne, mówiąc delikatnie, niedogodności oraz nie uogólniam złych zachowań jednostek na całość i oczywiście Gruzji za taki kraj nie uważam. Inni jednak mogą nie być tak tolerancyjni... A swoją drogą zaczynam się domyślać, na co czekali widziani przez nas po przylocie ludzie. I nie była to taksówka, tylko raczej autobus linii 37...

 

Tbilisi22 (powiększenie)

Tbilisi, Plac Wolności, fot. autor

 

Dosyć. Przed nami podróż pociągiem.

 

Jeszcze w Polsce założyłem konto na stronie internetowej kolei gruzińskich i bez problemów, płacąc kartą kredytową, kupiłem bilety z Tbilisi do Zugdidi (24 lari za dwie osoby) oraz z Batumi do Tbilisi (48 lari za dwie osoby). Zakup zajmuje parę minut. Trzeba tylko pamiętać by mieć przed sobą dokument tożsamości, ponieważ zostaniemy poproszeni o jego serię i numer (tak samo, jeżeli jedziemy z osobą towarzyszącą, także musimy mieć serię i numer dokumentu, z którym będzie podróżowała, najczęściej jest to paszport). W regulaminie zakupu biletów online na stronie gruzińskiego przewoźnika jest trochę zamieszania. Nie wynika z niego jednoznacznie, czy mamy się zgłosić z biletem elektronicznym do kasy i poprosić o wydrukowanie trzyczęściowego klasycznego lokalnego biletu, czy też konduktorowi przy wagonie wystarczy to, co mamy ze sobą. Pani w kasie rozwiewa nasze wątpliwości tłumacząc, że bilet elektroniczny w zupełności wystarczy...

 

Ustalamy peron, z którego odjeżdża nasz pociąg. Gdybyśmy mieli orientować się po napisach na wagonach czy to na pewno ten, na który wykupiliśmy przejazd, mielibyśmy problem (ani słowa w łacińskim liternictwie). Konduktor z zainteresowaniem ogląda nasz elektroniczny bilet, nie żąda okazania żadnych dokumentów potwierdzających naszą tożsamość i pozwala zająć miejsce w przedziale. Kiedy kupowaliśmy bilety, wiedzieliśmy tylko to, że wagon będzie niezmodernizowany, zaś w przedziale będą cztery osoby. Okazało się, że jechać będziemy w posowieckim wagonie sypialnym. Pod siedzeniami na dole są duże skrzynie, w których można schować bagaż. Jeżeli komuś jest za mało miejsca może wrzucić swoje rzeczy na górną półkę. Ponadto każdy pasażer ma w "zestawie" materac, poduszkę, a od konduktora dostaje - pościel. Jedziemy z jakąś panią i jej córką. Jakiś czas z nią rozmawiam i krótko po ruszeniu pociągu (godz. 23.05) zapadam w objęcia Morfeusza.  Aha... chwilę wcześniej konduktor zbierał "swoją" część biletów od pasażerów. Spojrzawszy jednak na nasz elektroniczny dokument podróży – dał sobie spokój.

 

Śpi mi się całkiem dobrze. Wstaję około 6.30. Idę od toalety (jak na posowiecki wagon jeszcze w jako takim stanie, ale cudów nie ma). Następnie zdejmujemy pościel i oddajemy zbierającemu ją konduktorowi. 

 

W Zugdidi jesteśmy zgodnie z rozkładem jazdy o 7.10. Żegnamy się z naszymi współspaczkami i rozglądamy się za marszutką do Mestii. Ze znalezieniem jej nie mamy żadnych problemów. Stoi na ulicy tuż przy dworcu kolejowym (swoją drogą bardzo ciekawa architektura, po remoncie byłaby z niego perełka nastrajająca pozytywnie ludzi przyjeżdżających do miasta).

 

Mestia1 (powiększenie)

W drodze do Mestii, fot. autor

 

Opis, gdzie jedzie nasz samochód, poza językiem gruzińskim sporządzony jest również w literach łacińskich, zdecydowanie strawniejszych dla czytelników z Europy i innych części świata. Uzgadniamy z kierowcą cenę – 20 lari od osoby (Gruzini płacą po 15 lari) i pakujemy bagaże. 

 

Mestia2 (powiększenie)

Droga do Mestii, fot. autor

 

Wjeżdżamy do Swanetii. W jej stolicy – Mestii jesteśmy po trzech godzinach. Na trasie niemal cały czas mieliśmy z jednej strony drogi kilkudziesięciometrową ścianę, a z drugiej (najczęściej prawej) taką samą...przepaść.  

 

Mestia3 (powiększenie)

Znak rozpoznawczy Swanetii - wieża, fot. autor

 

W hostelu prosimy o większy pokój (będziemy tutaj ponad tydzień) i otrzymujemy zapewnienie, że go dzisiaj dostaniemy. Rozmawiamy z sympatycznym Niemcem z Drezna. Na nasze pytanie, dlaczego w Gruzji tak mało słychać jego ojczysty  język, odpowiada, że to proste. Otóż jego ziomek musi mieć zapewnioną bardzo dobrą infrastukturę do wypoczynku, a Gruzja jako kraj postsowiecki, jeszcze jej nie oferuje. Żegnamy się i idziemy na pierwszy spacer. Na głównej ulicy miasta wita nas nowoczesny, stylizowany na swańską wieżę, komisariat gruzińskiej policji. Parę kroków dalej jest rynek, którego centralną część stanowi park chętnie odwiedzany przez tubylców i turystów. 

 

Mestia4 (powiększenie)

Widok z okna, fot. autor

 

Zaglądamy do punktu informacji turystycznej i... przeżywamy, nie po raz pierwszy potężny zawód. Pomijam, że pani rozmawia z nami jakby była tutaj za karę (trudno, może miała zły dzień), ale nie ma tutaj dosłownie nic, co mogłoby zachęcić nas do chodzenia po okolicach Mestii. Nie ma map (darmowych i co szokuje - również płatnych), informatorów, ulotek i innych rzeczy ułatwiającyh poruszanie się osobie, która jest tu pierwszy raz. To, że jest już po sezonie absolutnie nie oznacza, że materiałów ma nie być. Dostajemy jedynie jakieś marnej jakości kserokopie tras wokół miasta.

 

Mestia5 (powiększenie)

Mestia, rynek, fot. autor

 

Niestety, punkty IT w Tbilisi, Signaghi i Mestii we wrześniu świecą pustkami, a obecne tam osoby nie pomogą wam za wiele. Jeżeli wybieracie się w tym okresie (nie wiem jak jest w innych) zadbajcie o intelektualne zabezpieczenie wyprawy już w Polsce, ponieważ w Gruzji będziecie z tym mieli potężne problemy...

 

Mestia6 (powiększenie)

Mestia, siedziba policji, fot. autor

 

Oglądamy słynne wieże. Liczą co najmniej po kilkaset lat. O tych w Czeczeni czytałem w doskonałej książce Wojciecha Jagielskiego "Wieże z kamienia". Autor pisał między innymi: "Kogoś, kto nie ma domu, rodowej wieży z kamienia, uważano na Kaukazie za najnędzniejsze ze stworzeń". Poza tym, że mieszkali w nich ludzie, służyły im w razie potrzeby do ochrony i obrony przed najeźdźcami. Piękne są, wyniosłe, jak mieszkańcy Swanetii, dumne i wspaniale wczytują się w tutejszy krajobraz. W mieście wre praca, remontowane są domy, przed każdym z nich rysunek jak w przyszłości będzie wyglądał.

 

Mestia7 (powiększenie)

Mestia, punkt obsługi mieszkańców, nie wiem co tam robi krowa, ale cień miała idealny, fot. autor

 

Robimy małe zakupy. Ceny wyższe o 10-20% niż w Tbilisi. Chociaż, może to ceny dla nas? Praktycznie przy żadnym towarze nie ma informacji, za ile można go kupić, nie wydaje się też na ogół paragonu. Nie wiem więc ile płaci za niego tubylec, a ile turysta. Jeżeli macie ochotę na ser, najczęściej dostaniecie propozycję nie do odrzucenia. Albo kupicie całe kółko – kilogram od 8 do 10 lari (kółeczko może być cięższe), albo nie kupicie go w ogóle. Krojenia nie będzie! Wracamy do pensjonatu. Tam szybki gruziński obiadek (stały, znany Wam zestaw, ale cały czas mamy do czynienia z pomidorami o smaku pomidorów) i wieczorem zmiana pokoju na większy i dość...

 

Mestia8 (powiększenie)

Jeszcze raz wieża, fot. autor

 

Chociaż nie napisałem o chyba najważniejszej rzeczy. Mamy cudowną pogodę i oby tak dalej...  

 

gekon2010

Przejdź do części 12

 

Dodano: 23.09.2012 16:26
Ostatnia aktualizacja: 17.11.2018
Miejsce: Gruzja » Swanetia » Mestia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.