Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Podróż po Gruzji - Mccheta - duchowa stolica część 9

 

Pospaliśmy trochę dłużej. Budzimy się i widzimy, że na dworze siedzą Kasia i Dawid, którzy wrócili dzisiaj z Batumi. Młodzież jedzie dzisiaj do Gori. Dajemy im kontakt na przemiłą panią ze sklepu na tyłach muzeum Stalina, polecając usługi Kogi.

 

Tbilisi7 (powiększenie)

Jeden z odnowionych tbiliskich zaułków, fot. autor

 

My po śniadaniu idziemy do stacji metra – Plac Wolności. Po drodze przystajemy i podziwiamy jedną odnowioną, jedną z tbiliskich uliczek. Metrem jedziemy do Didube, czyli tam, gdzie wczoraj przyjechaliśmy właśnie z Gori.

 

Tbilisi8 (powiększenie)

Tbilisi, stacja metra Plac Wolności, fot. autor

 

Dworzec marszrutek ma liczne zakamarki i żadnych informacji po angielsku. Nie potrafimy znaleźć miejsca skąd odjeżdżają pojazdy do Mcchety. O drogę wreszcie pytamy Gruzinów. Jeden z nich jest tak uprzejmy, że prowadzi nas pod samą kasę i wskazuje skąd mamy jechać. Za bilety płacimy po 1 lari.

 

Tbilisi9 (powiększenie)

W okolicach stacji metra Didube można również wymienić waluty. Kurs kupna wyższy niż w innych częściach miasta, fot. autor 

 

Marszrutki do Mcchety o tej porze (11.00, niedziela) są przeładowane. Musimy przepuścić dwie, by do trzeciej dostać się mocno używając łokci (to nie komunikacja publiczna w Pekinie, gdzie porządku w kolejce pilnują panie z chorągiewkami). Ale udaje się. Siadamy i po 20 – 25 minutach jesteśmy w starej gruzińskiej stolicy. 

 

Mccheta1 (powiększenie)

Mccheta, plac przed katedrą, fot. autor

 

Miasto jest dla Gruzinów najważniejszym ośrodkiem religijnym. Tam chrześcijaństwo zostało uznane w pierwszej połowie IV wieku za panującą religię. Była Mchceta stolicą wschodniej Gruzji od III wieku p.n.e do V wieku n.e, kiedy stołeczne funkcje, przejęło Tbilisi. W latach 90. ubiegłego stulecia wpisaną ją na listę UNESCO. 

 

Mccheta2 (powiększenie)

Mccheta, Sweti Cchoweli, fot. autor

 

W pierwszej kolejności idziemy do katedry. Przed nią odrestaurowany plac i punkt informacji turystycznej. Otrzymujemy plan Mcchety z zaznaczonymi najważniejszymi miejscami. Wchodzimy do katedry Sweti Cchoweli. Datowana jest na XI wiek, wzniesiono ją na planie równoramiennego krzyża. Słynie z tego, że pod jednym z pilarów ponoć zakopana jest szata Chrystusa. 

 

Mccheta3 (powiększenie)

Wnętrze katedry, fot. autor

 

Otóż jeden z mcchetyńskich Żydów miał być w Jerozolimie, kiedy krzyżowano Zbawiciela. Wrócił z miasta z jego szatą. Siostra starozakonnego – Sidonia – wzięła ją do rąk i natychmiast umarła. Pochowano je razem – Sidonię i szatę. Ludzie po pewnym czasie zapomnieli, gdzie znajduje się miejsce pochówku. Kiedy król Mirian zdecydował się zbudować w Mchcecie w IV wieku kościół, miał on opierać się na kolumnie. Niestety, wszelkie próby postawienia jej w pionie nie przynosiły rezultatów. Św. Nino przez całą noc modliła się i następnego dnia kolumna dała się ustawić.

 

Mccheta4 (powiększenie)

Freski w Sweti Cchoweli, fot. autor

 

Uznano, że miejsce, w którym stoi - to właśnie to, gdzie pochowana jest Sidonia z szatą. W Katedrze znajdują się królewskie groby, w a w nich między innymi Erekle II i Wachtang Gorgasali. Na ścianach zobaczyć można przepiękne freski. Po prawej stronie, tuż przy wejściu akurat odbywają się chrzciny. Dzieci są brane przez duchownego na ręce i całe zanurzane w wodzie. Płacz słychać chyba w całej Mcchecie.

 

Mccheta5 (powiększenie)

Mccheta, kościół Samtawro, fot. autor

 

Ruszamy dalej. Kościół Samtawro zbudowany został  w pierwszej połowie XII wieku. Znajdują się w nim groby króla Miriana i jego żony królowej Nany. Przed nim znaleźć można Cminda Nino, malutki kosciółek z IV wieku, postawiony w miejscu, w którym modlić się miała apostołka Gruzji.

 

Mccheta6 (powiększenie)

Mccheta, Cminda Nino, fot. autor

 

O ile w katedrze można spokojnie fotografować, to już w Samtawro jest to zabronione i bezwzgędnie egzekwowane przez obsługę. Na cmentarzu grób jednego z duchownych. Klęczą na nim i modlą się wierni. Tuż obok można kupić świeczki.

 

Wracamy tą samą drogą. Marszrutką do stacji metra Didube w Tbilisi, stamtąd zaś podziemną koleją do Placu Wolności. Po dwudziestu minutach jesteśmy w hotelu.

 

Tbilisi10 (powiększenie)

W Tbilisi czasami taksówka zablokuje skład kolejowy, bywa. Zdjęcie zrobiłem na Didube, fot. autor

 

To nie koniec wrażeń. Postanowiliśmy pospacerować po Starym Mieście po zachodzie słońca. Idziemy pod tańczące fontanny, nieopodal pałacu prezydenckiego. Na placu tłum uśmiechniętych mieszkańców i turystów. Fontanny tańczą do każdego rodzaju muzyki. Wspaniały pokaz światła, wody i dźwięku. 

 

Tbilisi11 (powiększenie)

Tbiliskie tańczące fontanny najchętniej oglądane są przez najmłodszych widzów, fot. autor

 

Pomimo dosyć późnej pory (jest już po 21.) plac zabaw jest pełen dzieci i pilnujących ich rodziców. Tutaj, jak to u dzieci, słychać tylko śmiech, a jeżeli płacz, to trwa on tylko do wytarcia łez przez mamę. 

 

Idziemy do stacji kolejki i jedziemy do twierdzy Narikala. W podłodze naszego wagonika jest pancerna szyba i z zainteresowaniem przyglądamy się co też widać na dole. Po niespełna dwóch minutach jesteśmy na miejscu. Oglądamy Tbilisi wprawdzie w nocnej, ale bardzo rozświetlonej szacie. Miasto żyje, słychać odgłosy ulicy, klaksony samochochodów i co głośniejsze ludzkie rozmowy.

 

Tbilisi12 (powiększenie)

Twierdza Narikala wieczorem, fot. autor

 

Z twierdzy pieszo schodzimy w dół. Mijamy ormiański kościół św. Jerzego i po kilkunastu minutach dzwonimy do hotelowych drzwi. Na miejscu są już Kasia i Dawid. Kontakt do pani w Gori okazał się trafiony. Za 25 lari zostali zawiezieni do Upliscyche i z powrotem do miasta.

 

Jutro czekają na nas kolejne przygody. Przed nimi musimy się jednak wyspać...

 

gekon2010

Przejdź do części 10

 

Dodano: 21.09.2012 11:51
Ostatnia aktualizacja: 13.11.2018
Miejsce: Gruzja

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-642
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.