Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Musztardowa Hawana w Gruzji - Tbilisi część 3

 

Niestety znowu budzi nas deszcz. Jemy śniadanie i ruszamy w miasto. Z nieba sączy się kapuśniaczek. Trochę zmieniamy plany i idziemy obejrzeć katedrę Sioni. W środku odprawiane jest nabożeństwo. Czuć zapach palonych świec i kadzidła. 

 

Katedra Sioni (powiększenie)

Tbilisi, katedra Siono, fot. autor

 

Parę kroków i wchodzimy do bazyliki Anczischati. Jakiś pan taksuje nas wzrokiem czy jesteśmy prawidłowo ubrani. Chyba wszystko jest ok, bo nie każe nam wyjść ze świątyni. Beatka tym razem ma na głowie chustkę, a nie kapelusz, ja nie mam na sobie krótkich spodni. Sama bazylika jest mniejsza niż katedra Sioni, wierni modlą się, zapalają kupione tutaj świece.

 

Po duchowym "doładowaniu" ruszamy na aleję Szoty Rustawelego. Był on twórcą średniowiecznego gruzińskiego eposu narodowego "Rycerz w tygrysiej skórze", przebywał na dworze królewej Tamar – do dzisiaj uznawanej za największego gruzińskiego władcę. Aleja Rustawelego to główna ulica Tbilisi, liczy 1,5 km długości. Wytyczona została w XIX wieku przez Rosjan, słynie z eleganckich sklepów i majestatyczych budowli. Ciągnie się od Placu Wolności (Tavisuplebis moedani) do Placu Rustawelego. Na tym pierwszym do 1990 roku stał ogromny pomnik Lenina. Teraz zastąpił go św. Jerzy, który na wysokiej kolumnie, górującej nad miastem, zmaga się ze złotym smokiem.

 

Przechodzimy obok Muzeum Okupacji Sowieckiej. To swoisty kontrapunkt dla Muzeum Stalina w Gori (o którym napiszę więcej, przy okazji wizyty w tym mieście). To, że jeden z największych zabójców w dziejach świata był Gruzinem wcale nie oznacza, że jego ziomkowie nie nacierpieli się podczas krwawych sowieckich rządów.  

 

Dalej mijamy Gruzińskie Muzeum Narodowego i budynek parlamentu, którego zdjęcia obiegły cały świat podczas Rewolucji Róż, w wyniku  której prezydentem państwa został Michaił Saakaszwili.

 

Tbilisi, parlament (powiększenie)

Tbilisi, budynek parlamentu, fot. autor

 

Kilka kroków od parlamentu widzimy Pałac Młodzieży. Wcześniej, jeszcze w carskich czasach mieszkał się w nim kaukaski namiestnik. Dzisiaj na spieszących ludzi spoglądają z cokołu gruzińscy pisarze – Ilja Czawczawadze i Alaki Cereteli.

 

Pałac Młodzieży (powiększenie)

Tbilisi, Pałac Młodzieży, fot. autor

 

Naprzeciwko Pałacu Młodzieży dumnie stoi zbudowany w 1910 roku kościół Kaszweti. Pierwsza świątynia powstała w tym miejscu w VI wieku za czasów Davida Gareja - syryjskiego duchownego, który przybył do Gruzji krzewić chrześcijaństwo. Z nim właśnie i z kościołem związana jest legenda. Otóż jedna z zakonnic oskarżyła go o to, że jest ojcem jej nienarodzonego jeszcze dziecka. Ten przyłożył dłonie do jej brzucha pytając dziecię, kto je spłodził. Kiedy padła odpowiedź (św. Dawid okazał być się nie być tatusiem), Mariam (tak na imię miała owa kobieta) urodziła ciemny kamień. 

 

Kościół Kaszweti (powiększenie)

Kościół Kaszweti w Tbilisi, fot. autor

 

W Tbilisi trudno znaleźć miejsce, gdzie czegoś się nie buduje lub nie remontuje. To samo widać po nieparzystej stronie alei Rustawelego. Kluczymy pomiędzy budowlanymi narzędziami mijając siedziby teatru i opery. Swoją drogą to jesteśmy pełni podziwu dla spokoju tutejszych budowlańców. Miejsca, gdzie pieszemu może coś spaść na głowę wcale nie są odgradzane od ruchu, a mimo tego jakoś nie słychać by komukolwiek stała się jakaś krzywda. Luzik i zaufanie – w tym tkwi tajemnica...

 

Rustawelego Aleja (powiększenie)

Takie postaci można znaleźć na alei Rustawelego, trzeba tylko dobrze się rozglądać. Są trochę większe niż wrocławskie krasnale, fot. autor 

 

Wracamy drugą stroną ulicy, gdzie na szczęście panuje cisza i nie ma żadnych robót. 

 

Zaglądamy do punktu sieci Geocell – jednego z gruzińskich operatorów telefonii komórkowej. Mamy zamiar kupić dostęp do internetu. Otrzymujemy po angielsku, pełną informację i kupujemy 5 GB dostępu do sieci na 30 dni za 30 lari (około 60 złotych). Mamy jednak swój modem. Jeżeli przyjedziecie tutaj bez modemu, przyjemność kupienia dostępu 1 GB danych do sieci kosztować będzie 65 lari (w cenie jest oczywiście koszt modemu). Potem można kupić kartę - zdrapkę dostępną w sklepach w całej Gruzji i doładować konto.

 

Jeszczer raz mijamy kościół Kaszweti i idziemy do siedziby Narodowej Biblioteki. Tam przekazujemy... prezent. Około 20 lat temu dostełem od kolegi wydrukowany w Gruzji na powielaczu egzemplarz albumu ze zdjęciami przedstawiającymi co sowiecki Specnaz zrobił 9 kwietnia 1989 roku z pokojową gruzińską studencką demonstracją. Według oficjalnych danych zginęło wtedy 20 osób. Dzisiaj książka wróciła tam, gdzie została wydrukowana...

 

Zatrzymujemy się na ulicy Baratashvili. Wsiadamy do autobusu numer 46 i jedziemy do stacji metra Avlabari. Po przyłożeniu kupionej wczoraj karty do czytnika, automat wydaje bilet za 50 tetri. Na nim znaleźć można także informację jakie środki pozostały jeszcze na karcie. Jedną z ulic (wygląda nieco jak arabski suk) dochodzimy do Cminda Sameba (Katedra św. Trójcy). Ta świątynia, dar narodu za 1500 lecie chrześcijaństwa i 2000 lat od narodzin Chrystusa konsekrowana została jesienią 2004 roku. Jest uznawana za największą cerkiew na Kaukazie. Beatka zakłada chustę na głowę i wchodzimy do środka. Monumentalne wnętrze robi wrażenie. Wierni wznoszą modły do Najwyższego i zapalają na jego cześć świece...

 

Cminda Sameba (powiększenie)

Tbilisi, Cminda Sameba, fot. autor

 

Wracamy na stację metra Avlabari, wsiadamy do autobusu linii 37 i dojeżdżamy nim do głównego tbiliskiego dworca kolejowego. Tym razem za przejazd płacimy 30 tetri. Podczas jazdy jesteśmy cztery razy sprawdzani przez kontrolerów, ubranych w żółte koszulki. Dlatego dobra rada. Jeżdżąc po Tbilisi tutejszą komunikacją bardzo, ale to bardzo, opłaca się mieć ważny bilet za przejazd. Mandat kosztuje 15 lari.

 

Przystanek (powiększenie)

Na niektórych przystankach komunikacji w Tbilisi wyświetlane są po gruzińsku informacje o czasie odjazdów autobusów oraz o ich docelowych kierunkach, fot. autor

 

Ruch i życie miasta w okolicach dworca kolejowego robi na nas wrażenie. Beatka mówi, ze czuje się jak w jednym z krajów arabskich, ale tym razem nie podzielam jej zdania. Po prostu – ruch jak ruch, do tego rozładowywany skutecznie przez gruzińską policję. Po kilkunastu minutach pobytu na dworcu głównym znowu wsiadamy w 37 i wracamy na Stare Miasto. Cena biletu spada do 20 tetri. Wysiadamy na ulicy Baratashvili.

 

Przystanek2 (powiększenie)

...za chwilę, ci co nie znają gruzińskiego zobaczą tę samą wiadomość po angielsku, fot. autor 

 

Robimy sobie spacerek obok bazyliki Anczischati oraz katedry Sioni i za chwilę jesteśmy obok naszego hotelu. Jeszcze moment i zapadamy w głęboki sen...Dobranoc...

 

gekon2010

Przejdź do części 4

 

Dodano: 05.09.2012 07:07
Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018
Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-1958
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.