Blog użytkownika gekon2010
11 grudnia 2011 roku, czyli żal wyjeżdżać
Jak na wczorajsze glühweinowe kundowanie czujemy się całkiem dobrze. Ania i Zbyszek podają nam pyszne śniadanie. Niestety, przyszedł czas na pakowanie. Po obiedzie mamy samolot do Gdańska. Czas zleciał nie wiadomo kiedy, ale powtarzając może trochę już wytartą myśl, wszystko co dobre, szybko się kończy.

Blankensee, fot. autor
Pakujemy się do samochodu i jedziemy na Blankensee. Jest uznawana za najbogatszą dzielnicę Hanzeatyckiego Miasta Hamburg. Mieszkają tutaj nabogatsi mieszkańcy. Przekłada się to oczywiście na ceny nieruchomości, które należą do najwyższych w mieście. Blankensee jest przepięknie położona, tarasami schodzi nad brzeg Łaby.

Brzeg Łaby na Blenkensee, fot. autor
Miejscami przypomina włoskie miasteczka. Nie mamy gdzie zaparkować. Ludzie korzystają z ładnej pogody i tłumnie przybyli na niedzielne spacery. Knajpki nad rzeką wprawdzie nie są oblężone, ale jednak widać w nich licznych klientów. Nie wchodzimy do żadnej. Glühweina mamy dosyć na cały rok. Spacerujemy nad Łabą i rozmawiamy.

Mimo niedzieli na Łabie spory ruch statków, fot. autor
Wracamy do samochodu. Przejeżdżamy przez znaną robotniczą dzielnicę St. Pauli (nazywana jest również wiadomo dlaczego "Dzielnicą czerwonych latarni"). Tam zatrzymujemy się na chwilę przed stadionem klubu piłkarskiego F.C. St. Pauli. Kultowa to drużyna. Założona przez robotników w 1910 roku.

Wejście na stadion FC St. Pauli, fot. autor
Nazywana przez niektórych rockandrollową. Przed każdym meczem kibice mają okazję posłuchać Hells Bells zespołu AC/DC. Na jej czarnej fladze widać trupią czaszkę ze skrzyżowanymi piszczelami. Niestety, wszystkie wejścia na trybuny Millerntor Stadion są zamknięte. Kibice siedzą w klubowym barze i oglądają wyjazdowy mecz swojej ukochanej drużyny.

Oznaczenie wejścia do klubowego sklepu, fot. autor
Są zdecydowanymi antyfaszystami. W przeszłości bojkotowali wyjazdy na mecze z drużynami, których kibolami byli prawicowi ekstremiści. Przed wejściem na stadion są trzy niewielkie tablice. Upamiętniają zawodników i kibiców klubu, którzy przeciwwstawili się hitlerowcom i zostali przez nich zamordowani, poległych w latach 1914 – 1918 i 1939 – 1945, a także Żydów Otto i Paula Langa, którzy w 1933 roku znaleźli swoje nowe miejsce w życiu właśnie na St. Pauli i dali impuls do założenia sekcji rugby.

Tablica poświęcona Otto i Paulowi Lang, fot. autor
Czas jechać na lotnisko. Szybko wyjeżdżamy z miasta. Nie zaczęły się jeszcze powroty z weekendów, czyli z Wochenende i droga jest pusta. Zatrzymujemy się jeszcze na krótki posiłek. Niestety, dojeżdżamy do lotniska i musimy pożegnać się z naszymi gospodarzami. Ich samochód zniknął nam z oczu, a my ciągle zapamiętale machamy rękami.
Wchodzimy do hali odlotów. Nie musimy nadawać bagażu (mieliśmy tylko podręczny). Sprawnie przechodzimy przez kontrolę bezpieczeństwa i spokojnie czekamy na samolot. Przylatuje planowo. Z Lubeki ruszamy kilka minut wcześniej. W dole, na drogach ciągnące się bez przerwy żółte pasy świateł. Ludzie wracają do domów. W Gdańsku-Rębiechowie jesteśmy około 17.40. Witamy się z tatą i jedziemy do domu. Pies wykonuje swój taniec ogona, a my... No, cóż wspominamy przemiłe 5 dni... Dobrze, że człowiek ma coś takiego jak pamięć. Może do woli wracać do chwil, które były dla niego szczególnie miłe. My mieliśmy taki cały swój pobyt w Hamburgu. Jest to tylko i wyłącznie zasługa Ani i Zbyszka.
gekon2010
Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012








Opcja tylko dla zalogowanych
Wybrana opcja dostępna jest wyłącznie dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się już teraz, szybko, łatwo i za darmo!