Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Koleją po Polsce – październik, listopad 2011 roku

 

Im jestem starszy, tym szybciej przebiegają kolejne lata. Znowu zbliża się 1 listopada i znowu jadę do mamy. Trzeba odwiedzić tatę, który niestety już siedem lat temu znalazł się w miejscu, gdzie wszyscy w pewnej chwili się znajdziemy…

 

Czeka mnie podróż z Gdyni do Legnicy. Wyjeżdżam o 9.10, na miejscu mam być o 21.27. Tak, tak to nie pomyłka – 605 kilometrów przejadę dokładnie w 12 godzin i 17 minut. Zobaczymy jak ta moja podróż będzie wyglądać.

 

Z domu wychodzę przed 8 rano. Wsiadam do autobusu i jadę do centrum Gdyni. Słucham komunikatów o kolejnych przystankach i zaczynam zastanawiać się jak zrozumieją je turyści, którzy w przyszłym roku przyjadą do Gdyni na EURO 2012. Może warto by było uruchomić wiadomości w języku angielskim, przynajmniej o tym,  gdzie zatrzyma się pojazd? Ideałem byłyby komunikaty w językach krajów, które będą grały w gdańskiej grupie. To jednak z uwagi na czas przez jaki należałoby je puszczać jest chyba niewykonalne.

 

A może ZKM w Gdyni opracował już jakiś pakiet obejmujący wszystkie problemy gości z zagranicy. Znając przyzwyczajenia pasażerów komunikacji miejskiej na zachodzie Europy może być różnie. W większości przypadków, odruchowo wsiadają do autobusu tylko i wyłącznie przednimi drzwiami. U nas i to całkiem często kierowca w ogóle ich nie otwiera. Oczyma wyobraźni widzę jak ludzie stoją na przystankach i nie wiedzą co ze sobą zrobić. Może do mistrzostw wszystko będzie przygotowane jak być powinno i nie będzie większych problemów z korzystaniem z komunikacji miejskiej w Gdyni, która przecież uważa się za nowoczesne miasto, a to do czegoś zobowiązuje. Może…

 

Wysiadam przy hali targowej na ulicy Jana z Kolna. Chodnik nierówny, czyli absolutnie od wielu lat nic się nie zmieniło. Co jakiś czas muszę podnosić torbę, żeby nie rozbić kółek. 

 

Podchodzę pod budynek dworca Gdynia Główna Osobowa. Zewnętrze ściany pomalowane farbą w piaskowym kolorze. Mam nadzieję, że będzie tutaj 24-godzinny monitoring, bo grafficiarze mogą nie odpuścić i zdewastować budynek krótki czas po otwarciu.  Gdy piszę te słowa, gdyński dworzec  jest w remoncie.

 

Jestem przy kasie biletowej Przewozów Regionalnych. Pani kasjerka ma mały problem z wybraniem odpowiedniego połączenia. Pokazuję jej wydruk z  internetu, ale to nie pomaga. Pani musi sama sprawdzić jak to wygląda. Cała sprawa rozbija się o to, czy będę jechać przez Inowrocław, czy może przez Wrześnię. Wreszcie bingo. Dostaję prawidłowy bilet i idę na peron.

 

Napisy o drogach dojścia na poszczególne perony poza językiem polskim sporządzone są po angielsku. I bardzo dobrze. Nie zmusza się ludzi do przymusowej nauki pięknego,  ale trudnego języka polskiego.

 

Pociąg podstawia się kilka minut przed odjazdem. Cztery wagony. I to do Warszawy! Chyba trochę mało, biorąc pod uwagę, że w okolicach Wszystkich Świętych Polacy przemieszczają się częściej niż podczas szczytu sezonu wakacyjnego. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu, to znaczy, chciałem powiedzieć podczas jazdy.   

 

Ruszamy planowo. Do Sopotu podróż przebiega jak po sznurku. Na stacji Sopot Wyścigi stajemy. Mija 5 minut, 15, 30, 40. Z przeciwka przejechały dwa pociągi, a my stoimy. Wreszcie jedziemy. Później dowiem się od konduktora, że jest czynny tylko jeden tor i ruch ustawiany jest wahadłowo.

 

Już w Gdańsku podróżni stoją na korytarzu. Cztery wagony okazały się zupełnie nietrafionym działaniem.

 

Za Iławą zrobiło się luźniej. Wreszcie mogę pójść do toalety, w której nie ma  podróżnych, co za ministrowania jednego gościa z miasta Łodzi stało się ewentualnością braną pod uwagę przy planowaniu podróży. Są papierowe ręczniki, mydło, bieżąca woda, drzwi się domykają. Nie twierdzę, że to wina osób, które sprzątają wagony. Widać, że zrobiono wszystko,  by było jak należy, ale toaleta jest tak obskurna ze strukturalnym brudem, że pomoże jej dopiero gruntowny remont.

 

Podczas kontroli biletów dowiaduję się, że pociąg zmniejszył opóźnienie do 5 minut i do Torunia, gdzie mam przesiadkę,  raczej dojedzie zgodnie z rozkładem. Przyczyną tego cudu na torach było to, że stał krócej na stacjach pośrednich i sukcesywnie nadrabiał długi sopocki postój.

 

W Toruniu jesteśmy planowo. Przechodzę na  4. peron i czekam na pociąg do Wrocławia. Ten przyjeżdża  „o czasie”. Jest to dosyć długi, wyremontowany skład elektryczny. Znajduję miejsce. W środku gorąco. Za gorąco. Ludzie zdejmują swetry albo co najmniej podwijają rękawy. Chwilę po odjeździe mam sprawdzane bilety. W tym pociągu czekać mnie to będzie jeszcze dwa razy. I jak tu nie dziwić się przerostowi zatrudnienia w polskich kolejach?

 

Droga do Wrocławia to idealny sprawdzian stanu polskich torów. Pociąg rzęzi, szarpie, syczy – jednym słowem wydaje z siebie wszelkie możliwe odgłosy. Pomimo zamkniętych okien jest głośno. Ciekawe, czy  w naszych kolejach obowiązują jakiekolwiek normy hałasu. Jeżeli tak, to po ich zbadaniu na pasażerskich liniach kolejowych zrobiłoby się luźno. Większość pociągów z uwagi na przekroczenie norm hałasu nie mogłaby wyjechać na tory. Na razie zaczyna boleć mnie głowa.

 

Od Poznania zatrzymujemy się na każdej stacji. Mam okazję przyjrzeć się z bliska jak wyglądają budynki dworcowe. W większości przypadków ich stan woła o pomstę do nieba. Owszem są takie, które są w remoncie, na przykład w Lesznie, ale ten wyjątek tylko potwierdza regułę. Wygląda to fatalnie. Nie ma już „Stacyjek Zdrój”…

 

Kwadrans po 20 jestem we Wrocławiu. Trwa remont dworca głównego. Czynne są już perony 4, 5 i 6. Widać po nich, że miasto nie będzie musiało się wstydzić. Przeszkadza mi, że na opisach drogi do peronów nie ma informacji w języku angielskim (o niemieckim nie wspomnę, a przecież jestem we Wrocławiu) i że lektor zapowiadając pociągi posługuje się tylko polskim. Myślę, że podczas remontu, trzeba ludziom maksymalnie pomagać, przede wszystkim tym, którzy przyjeżdżają zza granicy,  by zostawić trochę pieniędzy w mieście nad Odrą. Fajnie, że przed dworcem są automaty biletowe, które „mówią” po angielsku.

 

Mój pociąg wjeżdża na peron 4. To już ostatni odcinek mojej podróży. Większość magistrali kolejowej pomiędzy Wrocławiem, a Legnicą jest już gotowa i to się czuje. W pociągu nie rzuca, jest dosyć cicho. Cieszy mnie, że wyremontowano perony i niektóre budynki, jak na przykład dworca w Malczycach, który wygląda po prostu pięknie.  W tym pociągu tylko jedna kontrola biletów. Od Gdyni byłem więc sprawdzany 5 razy. Konduktorzy ubrani w służbowe mundury, wyróżniali się z grona podróżnych.

 

Mija 50 minut i jestem w Legnicy. Szybko łatwo i przyjemnie. Najkrócej, ale  zdecydowanie najłatwiej.

 

Tydzień u mamy zleciał nie wiadomo kiedy i muszę wracać do domu. Jest sobota. Na dworcu kolejowym w Legnicy czynna … jedna kasa. W kolejce kilka osób, pociąg odjeżdża za kilka minut, a dwie panie w kasie ucinają sobie pogawędkę. Nie może się jedna z nich ruszyć i otworzyć jeszcze jednego okienka?  Co to, to nie.  Żeby sobie podróżny nie myślał, że koleje są dla niego!  Najlepiej by było jakby płacił za bilety, utrzymywał grupę ludzi i jeździł czymś innym, a nie tylko wymagał i wymagał.

 

Podchodzę do pociągu. Konduktor sprzedaje mi bilet. Żeby było miło nie bierze opłaty za wystawienie go w wagonie. Znowu nachodzi mnie myśl, co będzie w przyszłym roku. Z tego co sam wypróbowałem, podróżując pociągami po Zachodniej Europie,  nie miałem obowiązku szukania z wywieszonym językiem konduktora i meldowania mu o braku biletu. Podczas kontroli wystawiano mi z uśmiechem bilet i oczywiście nie wymagano za to żadnych dodatkowych pieniędzy. Ciekawy jestem jakie jest uzasadnienie takiej opłaty. Nie wiem jak to będzie, ale naprawdę potrzebna jest potężna akcja uświadamiająca kibicom nasze zwyczaje i przepisy komunikacyjne.

 

Do Wrocławia jadę kolejnym wyremontowanym „bananem”. Trochę czasu od tego remontu upłynęło, ale jest w miarę czysto. Do toalety nie zaglądam. Nie ma takiej potrzeby.

 

Wstaje słońce. Po drodze zauważam, że większość budynków stacyjnych jest wyremontowanych. W Jaśkowicach Legnickich na ścianie budynku stacyjnego jakiś baran (trudno komuś takiemu dać przymiot człowieka) musiał dać upust swojej miłości do jednego z klubów piłkarskich. Nie mam nic do kibicowania (sam uwielbiam piłkę nożną), ale kiedy widzę coś takiego od razu jestem zwolennikiem zaostrzania kar dla takich bezmózgowców. Trudno, żeby na każdej stacyjce umieszczać monitoring. Sami musimy się pilnować i w razie czego mieć odwagę cywilną,  by zwrócić uwagę takiemu „malarzowi”.  Ponadto na niektórych wyremontowanych stacjach barany zaczęły proces niszczenia. Ma siedzenie oparcie. Niemożliwe!  To po prostu skandal. Trzeba oparcie wyrwać, siedzenie pokrzywić, a wiatę przystankową zamalować sprayem. Potem się dziwimy, że mówią o nas źle. Nie ma się jednak czemu dziwić. Zanim zaczniemy oceniać innych lepiej zwróćmy baczniejszą uwagę na siebie.    

 

Stan dworca w Środzie Śląskiej określam jednym słowem – wstyd.

 

We Wrocławiu idę na dworzec  tymczasowy. Bez problemu kupuję bilet do Gdyni (kilka czynnych kas). Tym razem będę jechał TLK. Skład liczy 6 wagonów, 5 drugiej i 1 pierwszej klasy. W przedziale gorąco. Próba regulacji ciepła za pomocą pokrętła nie udaje się. A tak swoją drogą to nie wiem do czego te służą  w naszych wagonach. W pociągu albo się grzeje, albo nie. Komfort pasażerów uzależniony jest od woli obsługi  pociągu. Stany pośrednie są wykluczone. Tylko po co te pokrętła?

 

Wagon, w którym jadę,  jest niby po remoncie. W każdym kącie czai się jednak coś, co wcześniej nazwałem strukturalnym brudem. Tapicerkę, kolejny baran, mylnie nazywający się homo sapiens, próbował nie wiadomo czemu podpalić. Widocznie bardzo mu przeszkadzała.

 

Dojeżdżam do Poznania. Dworzec w remoncie. Widać, że grafik robót napięty, skoro zdecydowano się na prace w sobotę. Państwo, którzy wsiedli do mojego przedziału powiedzą mi później, że czekali na peronie, kiedy kilka minut przed planowym odjazdem powiedziano przez megafony, że muszą przechodzić na inny. To mnie jednak w Poznaniu nie dziwi. Poczytajcie, co pisałem o tym dwa lata temu. Nie ma jak to przywiązanie do tradycji. A że zła? Zawsze jednak tradycja – jak śpiewał Tewje Mleczarz. 

 

Wreszcie chwila prawdy. Muszę iść do toalety. Obskurna, z urwanym blokowaniem klamki. Wciskam pedał wodny do bólu, ale ani kropli drogocennej cieczy. Na umywalce leży za to mydełko toaletowe. Można sobie na nie popatrzeć lub je powąchać. No cóż. Wody wprawdzie nie ma, ale mydło jest. Od czegoś trzeba przecież zacząć to dbanie o pasażera. Jeżeli coś wymaga na naszych kolejach remontu, to jedną z pierwszych rzeczy powinny być toalety. Nie wiem czy to aż taki problem, ale wprowadzenie obiegu zamkniętego to po prostu cywilizacyjna konieczność.

 

Staram się zasnąć. Pociąg, który nazwałem Tour de Pologne jedzie z Katowic. Po drodze mija między innymi Opole, Wrocław, Poznań, Piłę, Szczecinek, Białogard, Koszalin, Słupsk i Lębork. Zgodnie z rozkładem jazdy, równo o  18.10 jestem nareszcie w Gdyni. Wyjechałem z Legnicy o 6.33, czyli znowu byłem skazany na prawie 12-godzinną podróż polskimi kolejami. Mówi się trudno. Czasami człowiek odkrywa w sobie, ku swemu zdziwieniu,  pokłady sadomasochizmu.

 

gekon2010 

 

 

 

Dodano: 16.11.2011 16:34
Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018
Miejsce: Polska

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.