Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Portugalia, Portugalia – wtorek, czyli na nogach dalej się nie da

 

Rano codzienna praktyka, czyli mycie i śniadanie. Po nim idziemy do metra i jedziemy do stacji Restauradores. Stamtąd dochodzimy do dworca kolejowego Rossio, skąd jeżdżą pociągi do Sintry. Kupujemy bilety po 12 euro od osoby. W kasie dostajemy jednak nie tylko naładowane karty kolejowe, ale także karty firmy ScottURB. Nazywają się „Bilhete de 1 dia – 1 day TravelCard” i pozwalają na podróżowanie pociągami i autobusami pomiędzy Cascais, Lizboną i Sintrą. Każda z nich jest numerowana. Kasjer przybija do niej przy zakupie datownik. Jeżeli nie macie ochoty na zwiedzanie innych miejsc poza Sintrą lepiej kupić przejazd pociągiem (1,95 euro od osoby w jedną stronę).

 

Żeby dostać się na peron należy przyłożyć bilet do elektronicznego czytnika. Inaczej – nie wejdziesz. Przy kasach okazuje się, że nie możemy doładować kart na metro. Musimy mieć oddzielne karty na pociąg. Przypomnę tylko, że każda z nich, bez doładowania kosztuje 0,50 euro, nie jest to więc jakiś olbrzymi wydatek. Na pewno niedogodnością jest to, że wiezie się w portfelu kilka kart, które graficznie są do siebie bardzo podobne

 

Sintra1 (powiększenie)

Sintra, dworzec kolejowy, fot. autor

 

Pociągi do Sintry, w zależności od pory dnia,  jeżdżą z dworca Rossio, co 20 – 30 minut z pięciogodzinną nocną przerwą. Elektryczne składy złożone są tylko z wagonów 2 klasy. Klimatyzowane i czyste. Nie widać śladów działalności współczesnych hunów (mała litera jak najbardziej zamierzona). Podczas jazdy konduktor sprawdza bilety. Tak więc jakieś cudowne dostanie się na peron i dalej do pociągu bez biletu (mam na myśli stację Rossio) wcale nie oznacza, że oszust bezpiecznie dojedzie do celu podróży. Zresztą, po co oszczędzać parę euro, a potem wstydzić się i przynosić wstyd nie tyle sobie, co swojemu krajowi.

 

Sintra2 (powiększenie)

Sintra, Palacio da Pena, fot. autor

 

W Sintrze jesteśmy po 40 minutach jazdy. Wyjście z dworca możliwe jest dopiero po przyłożeniu karty do czytnika. Pierwsze kroki kierujemy do punktu informacji turystycznej znajdującego się w budynku dworca kolejowego. Tutaj pierwsze rozczarowanie. Mało materiałów po angielsku, ratujemy się broszurkami w językach niemieckim i … rosyjskim.     

 

Sintra2 (powiększenie)

Sintra, Palacio da Pena, fot. autor

 

Na ulicy parkometry. 15 minut postoju kosztuje 0,20 euro, godzina – 0,50 euro, dwie godziny – 1 euro, zaś 4 godziny (najdłuższy czas za jaki można zapłacić. Nikt oczywiście nie będzie miał pretensji, kiedy po upływie 4 godzin, wykupicie postój na kolejne) – 2 euro.

 

Sintra3 (powiększenie)

Sintra, Palacio da Pena, fot. autor

 

Kilkadziesiąt metrów od informacji, po tej samej stronie ulicy jest przystanek komunikacji miejskiej. Wsiadamy do autobusu numer 434 i jedziemy do Palacio da Pena. Kursują co 15 minut. My mamy karty 24­-godzinne, mamy więc możliwość wysiadania i wsiadania na każdym przystanku. Turyści, którzy kupią bilety u kierowcy muszą pamiętać , że w drodze do Palacio da Pena mogą wysiąść i wsiąść na każdym przystanku. Natomiast w drodze powrotnej mogą zrobić to tylko jeden raz.    

 

Sintra4 (powiększenie)

Sintra, Palacio da Pena, fot. autor

 

Jadąc do Palacio da Pena mijamy zamek (Castelo dos Mouros). Pochodzi z VIII wieku. W pierwszej połowie XII stulecia zdobyty został przez armię Alfonsa I Zdobywcy.

 

Sintra5 (powiększenie)

Sintra, Palacio da Pena, fot. autor

 

Wysiadamy przy Palacio da Pena. Stajemy w dosyć długiej kolejce i czytamy w jakiej cenie są bilety. Za wejście do parku, na pałacowe ścieżki i do sal dorosły zapłaci  12 euro. Za park i podziwianie pałacu z zewnątrz (bez sal) cena wynosi 8 euro. Za dorosłego uważa się osobę w przedziale wiekowym od 18 do 64 roku życia. Młodzież powinna sobie liczyć od 6 do 17 wiosen, zaś seniorzy więcej niż 65 lat. Podział ten jest o tyle istotny, że zainteresowani po prostu mniej płacą. I tak seniorzy za „wszystko” wydadzą 9, a nie 12 euro.

 

Sintra6 (powiększenie)

Sintra, Palacio da Pena, fot. autor

 

Można kupić bilet rodzinny (32 euro, rodzice i jedno dziecko poniżej 18 roku życia). Zniżki mają także właściciele Lisboa Card. Mieszkańcy mają wstęp wolny w niedziele do godziny 13.00. Jeżeli wybieracie się do Sintry po 16 października, tylko na tym skorzystacie. Do końca lutego 2012 roku bilety wstępu do miejscowych atrakcji turystycznych będą tańsze. Na przykład osoba dorosła za możliwość obejrzenia wszystkich atrakcji w Palacio da Pena zapłaci 9 euro, zaś za spojrzenie na park i na pałac, ale tylko z zewnątrz – 5 euro. Wstęp do parku i pałacu możliwy jest od godziny 09.45. Pałac można zwiedzać do 19.00 (ostatnie wejście o 18.15), zaś park do 19.30 (ostatnie wejście o 18.45). Od połowy października do końca lutego godziny zwiedzania są krótsze (od 10.00 do 18.00, ostatnie wejścia o 17.00).

 

Sintra7 (powiększenie)

Sintra, Palacio da Pena, fot. autor

 

Palacio da Pena wzniesiono pod koniec pierwszej połowy XIX wieku. Jego pomysłodawcą był Ferdynand von Sachsen Coburg. Do pałacu idzie się do góry przez park. Można także, za 2 euro podjechać pod pałac busem. My polecamy spacer. Warto zobaczyć park i obserwować wychodzące zza drzew wieżyczki, blanki, kopuły, galerie i mosty. Według mnie kicz architektoniczny, który do tego wymaga "odświeżenia". Ale za to przyciąga turystów, którzy dodatkowo płacą za jego oglądanie. Z góry widzimy zanurzony we mgle Ocean Atlantycki. Wygląda to tak jakby w pewnym miejscu ktoś nagle rozłożył śnieżnobiały kobierzec.

 

Sintra9 (powiększenie)

Sintra, Palacio da Pena, fot. autor

 

Jedziemy do centrum Sintry. Tam odwiedzamy turismo (Posto de Turismo de Sintra, Praça da República, nº 23, przy przystanku autobusowym). Uzyskujemy ważne dla nas w kontekście dalszego podróżowania informacje i podchodzimy do Palacio Nacional.

 

 

Nazywany jest także Paco Real. Zbudowano go w X wieku. Dzisiejszy kształt zawdzięcza przebudowie z XIV i XV wieku. Wyróżniają go potężne kominy.

 

Sintra8 (powiększenie)

Sintra, Palacio Nacional, fot. autor

 

Niestety, musimy jechać w kierunku dworca kolejowego i z żalem rezygnujemy ze zwiedzania. Kupuję prażone kasztany. Za 2,50 euro dostaję papierową tytkę z kasztanami w środku. Obieram je z łupiny, na której jeszcze widać ślady popiołu i z przyjemnością kosztuję. Po przekąsce podchodzę do ulicznej fontanny i obmywam w niej ręce. Tak jak dla większości Polaków najlepsze kasztany, kupowane przez Zuzannę tylko jesienią kojarzą się z Placem Pigalle, tak dla mnie zawsze będą przywoływać Rossio w Lizbonie, gdzie w 2004 roku jadłem je po raz pierwszy.   

 

Sintra10 (powiększenie)

Wygląda niepozornie, ale jakie dobre stąd są kasztany, fot. autor

 

Wracamy przed dworzec kolejowy. W barze jemy kanapki i pijemy kawę i herbatę. Rachunek – 6 euro. Przechodzimy na przystanek, gdzie czekamy na autobus numer 403. Wreszcie podjeżdża. Kierowcy okazujemy nasze karty na przejazd i zajmujemy miejsca. Wreszcie ruszamy. Jadąc przez Sintrę widzimy, że wzdłuż jej ulic jeździ stary tramwaj. W okolicach miasta warto zobaczyć Convento dos Capuchos, czyli pochodzący z XVI wieku klasztor kapucynów.

 

Sintra11 (powiększenie)

Sintra, centrum, fot. autor

 

Po 50 minutach dojeżdżamy do położonego najbardziej na zachód punktu starej Europy, czyli do Cabo da Roca. Autobus zatrzymuje się przed punktem informacji turystycznej. Dostajemy wreszcie materiały po angielsku.

 

 

Dalej idziemy do punktu widokowego. Przy nim krzyż, na którym znajduje się tablica informująca o tym, że na nogach dalej się nie da oraz współrzędne geograficzne tego miejsca. Co chwila przyjeżdżają autobusy z wycieczkami. Słyszymy (i to dosyć często) język polski. Atlantyk spowity we mgle. Na przylądku znajduje się latarnia morska, ale z tego co się zdążyliśmy dowiedzieć, jej zwiedzanie nie jest możliwe.

 

Cabo da Roca1 (powiększenie)

Nie ma jak to podać sobie ręce na obrzeżach Europy, fot. Beatka

 

Robimy sobie zdjęcia przy krzyżu. Mamy przy tym trochę śmiechu. Wciągam do zabawy młodego Koreańczyka i … podajemy sobie dłonie na Cabo da Roca.

 

Cabo da Roca2 (powiększenie)

Latarnia morska i klif na Cabo da Roca, fot. autor

 

Musimy się spieszyć. Znowu wsiadamy do autobusu numer 403, ale nie wracamy do Sintry tylko jedziemy do Cascais – miasteczka położonego nad Oceanem Atlantyckim. Za bilety nie płacimy. Wszak mamy jednodniowe karty. Z autobusu wysiadamy po około 20 minutach. Następnie robimy sobie spacer po miejscowym deptaku – Rua Frederico Arouca. Podchodzimy do Praia da Ribeira. Oglądamy ratusz i Largo Louis de Camoes. I tylko tyle. Ściemnia się i musimy wracać do Lizbony. Do stacji kolejowej nie mamy daleko. Od plaży, noga za nogą idzie się tam około 15 minut. Wprawdzie byliśmy tutaj bardzo krótko, ale wystarczy to by polecić Wam odwiedzenie Cascais. To kolejna urocza miejscowość w Portugalii. Znajdźcie chociaż jeden dzień, by przyjechać tylko do niej. Zobaczycie między innymi Wrota Piekieł, czyli miejsce, gdzie o skały rozbijają się atlantyckie fale. Ale uwaga, gospodarze twierdzą, że prawdziwie diabelskie efekty można zobaczyć i usłyszeć tylko podczas sztormu. Warto również przejść się do Parque Municipal da Gandarinha, gdzie znajduje się siedziba hrabiów Guimarães.

 

Cascais1 (powiększenie)

Cascais, Largo Louis de Camoes, fot. autor

 

Ruszamy o 18.40. Po drodze, zaraz za Cascais mijamy kolejną miejscowość, którą bardzo chcieliśmy zobaczyć, ale zabrakła nam czasu. Jest nią Estoril słynące z pól golfowych, kasyna i toru wyścigowego, na którym do 1996 roku odbywały się wyścigi Formuły 1.

 

Przejazd na stację Cais do Sodré w Lizbonie zajmuje niewiele ponad 30 minut. Malownicza trasa kolejki wiedzie nad samym Tagiem. Mamy okazję spojrzeć jeszcze raz na Wieżę Belém i most 25 Kwietnia. My wprawdzie za bilety nie płaciliśmy (mamy karty), ale tylko informacyjnie podam, że przejazd w tym przypadku kosztuje 1,95 euro, czyli tyle samo co z Rossio do Sintry.

 

Zieloną linią metra jedziemy jeden przystanek na Chiado – Baixa. Tam przesiadamy się na linię niebieską, którą dojeżdżamy do Marquês de Pombal. Kilka minut po wyjściu z metra jesteśmy w hotelu. Któryś już raz czujemy zmęczenie. Bardzo przyjemne zmęczenie.

 

gekon2010

 

Czytaj dalej

 

Dodano: 15.11.2011 15:47
Ostatnia aktualizacja: 01.11.2018
Miejsce: Portugalia » Lizbona i okolice » Estoril, Cascais, Sintra

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.