Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Portugalia, Portugalia – piątek i sobota, czyli pakowanie i znowu w Lizbonie

 

Upływający czas coraz bardziej przypomina nam o mijających nieubłaganie trzech tygodniach, kiedy to dojechaliśmy do gościnnej Quinta do Forninho. Jest to także dzwonek dla nas, że powinniśmy zdjąć walizkę i plecak z szafy w sypialni. Robimy to bardzo, ale to bardzo się ociągając. Dzięki naszemu gospodarzowi i jego rodzinie czuliśmy się jakbyśmy odwiedzali kogoś nam bliskiego. Super miejsce, wspaniali gościnni ludzie – co jeszcze więcej trzeba, żeby naprawdę odpocząć?

 

Okolice pensjonatu1 (powiększenie)

Szkoda zostawiać takie miejsca, fot. autor

 

Mieliśmy tutaj ciszę i spokój. Francisco od czasu do czasu proponował rzeczy, których wcale nie musiał robić. Sztandarowym przykładem jest wczorajsza wycieczka. Gość poświęcił swój czas, o paliwie i związanych z tym kosztach nie wspominając, a zdążyliście się zorientować, że benzyna i olej napędowy są w Portugalii droższe niż w Polsce.

 

Okolice pensjonatu2 (powiększenie)

Mieliśmy tutaj super widoki ..., fot. autor

 

Było nam w Quinta do Forninho po prostu dobrze. To chyba najkrótsza i oddająca wszystkie nasze spostrzeżenia recenzja tego miejsca. Co dwa dni wymieniano ręczniki. Co cztery pościel. Śmialiśmy się, że nie mamy czasu jej zabrudzić. Kiedy zdarzyło nam się zostawić nie pozmywane naczynia (gdzieś nam się spieszyło) po powrocie zauważaliśmy, że wszystkie co do sztuki zostały umyte.

 

Okolice pensjonatu3 (powiększenie)

... za którymi na pewno będziemy tęsknić, fot. autor

 

Wystarczyły trzy tygodnie byśmy zostawili  tutaj kawałki swoich serc.

 

Jutro będziemy już w Lizbonie…

 

Noc zleciała nie wiadomo kiedy. Wstajemy, jemy śniadanie, sprawdzamy czy wszystko zabraliśmy i wychodzimy przed pensjonat. Za moment są również Francisco i Ines. Pakujemy się do samochodu i jedziemy na przystanek autobusowy do Oliveira do Hospital. Mamy kilka minut. Francisco zabiera nas jeszcze na kawę. Widać, że ludzie go tutaj znają i szanują. Co chwila słychać „Bom Dia” lub widać skinięcie głowy w kierunku naszego gospodarza. Po kawie idziemy na przystanek. Wreszcie nadjeżdża autobus. Linia 20 z Guardy do Lizbony. Pakujemy bagaże w miejscach wskazanych przez kierowcę. Wymieniamy z Francisco i Ines mocne uściski. Niestety, autobus wreszcie rusza. Machamy mocno rękami. Dziękujemy Wam Kochani. Za wszystko.

 

Przez Coimbrę jedziemy do stolicy Portugalii. Na dworcu autobusowym obsługującym Rede de Expressos w Lizbonie (stacja metra – Jardim Zoologico) wysiadamy z autobusu, odbieramy rzeczy i przechodzimy do kolejki. Zanim wejdziemy na peron, podchodzimy do automatów, gdzie doładowujemy karty na jeden przejazd. Niebieską linią (Linha Azul) dojeżdżamy do stacji Marguês de Pombal. Jej nazwa to hołd dla niezwykle ważnej w życiu miasta postaci. 1 listopada 1755 roku Lizbonę nawiedziło potężne trzęsienie ziemi. Jego siła wynosiła, jak twierdzą współcześni sejsmolodzy, około 9 stopni w skali Richtera.  W wyniku kataklizmu na oceanie powstała fala tsunami, która uderzyła na miasto. Fale sięgały 20 metrów. Zginęło 30 000 – 40 000 ludzi. Odbudowę miasto zawdzięcza Sebastião José de Carvalho e Melo, zwanemu Markiz de Pombal. Powstaje między innymi dzielnica Baixa, z szerokimi prostopadłymi ulicami. Podobno kiedyś na pytanie „No co komu tak szerokie ulice” de Pombal odpowiedział „Pewnego dnia okażą się za wąskie”. Sprawdziło się…  Na stacji metra imienia markiza, poza linia niebieską,  kursuje także linia żółta (Linha Amarela). Prowadzi od stacji Rato do stacji Odivelas.

 

Lisboa1 (powiększenie)

Lizbona, pomnik Sebastião José de Carvalho e Melo, fot. autor

 

Wychodzimy z bagażami na Avenida Duque de Loulé. Praktycznie po przejściu kilkudziesięciu metrów znajdujemy nasz hostel. Meldujemy się, płacimy za pobyt (30 euro za dobę za pokój, wspólna łazienka, kuchnia z wyposażeniem, wspólna lodówka) i lokujemy się w pokoju.

 

Sprawdzamy czy - tak jak było w opisie - chodzi internet. Wszystko jest w porządku. Idziemy zrobić zakupy. Około 100 metrów od hotelu na wspomnianej już Avenida Duque de Loulé jest sklep sieci Mini Preço, pomimo soboty czynny do wieczora. Potem możemy już wyjść na spacer.

 

Lisboa3 (powiększenie)

Nasz nowy widok z okna, fot. autor

 

Rua Camilo Castelo Branco dochodzimy do Rua Rodrigues Sampaio. Następnie Rua de S. José dochodzimy do znanej nam już z poprzedniej wizyty Rua Portas de S. Antão. Parę kroków i jesteśmy pod ulubioną nalewkarnią (chociaż doszedłem do wniosku, że można ją również nazwać „wiśniówkarnią”). Kupujemy po kubeczku rubinowego napoju i spokojnie sobie go wypijamy.

 

Lisboa4 (powiększenie)

Wiśniówkarnia, fot. Beatka

 

Znowu jesteśmy na Rossio. Przechodzimy pod oświetlony Elevador de Santa Justa. Pytamy w kiosku, gdzie możemy kupić kilkudniowe bilety komunikacji miejskiej. Miła pani wskazuje nam miejsce. Na nasze szczęście jest na  Rossio i nazywa się Casa da Sorte (południowa część placu, po prawej stronie, patrząc w kierunku teatru). Miejsce, gdzie sprzedawane są bilety znajdziecie w głębi pomieszczenia, a gdyby były z tym problemy drogę wskaże Wam sprzedawca gier liczbowych, który również ma tam siedzibę. Pani, z którą mieliśmy okazję rozmawiać kupując bilety, mówiła po angielsku.  

 

Lisboa5 (powiększenie)

Elevador de Santa Justa wieczorem, fot. autor

 

Za 96 godzin jazdy po mieście wszystkimi środkami lokomocji płacimy po 18,90 euro. W koszcie mieści się również cena karty wynosząca 0,50 euro. „Licznik” będzie nam bił nie od czasu zakupu biletu, ale od momentu, w którym po raz pierwszy przystawimy go do czytnika w jakimkolwiek środku komunikacji. Cena za bilety nie jest wygórowana. Jesteśmy  turystami i chcielibyśmy przejechać się wszystkimi elevadorami. W trzech z nich jednorazowy przejazd kosztuje 3,50 euro. Elevador de Santa Justa to wydatek rzędu 5 euro, obejmujący drogę do góry i na dół. Łatwo policzyć, że za wszystkie elevadory wydalibyśmy minimum 15,50 euro od osoby. A gdzie przejazdy starymi tramwajami – obowiązkowy punkt każdego pobytu w Lizbonie? Każdy kosztuje 2,85 euro. Jednym słowem będąc w Lizbonie kilka dni warto zaopatrzyć się w wieloprzejazdowy bilet.

 

Lisboa6 (powiększenie)

Rossio wieczorową porą, fot. autor

 

Uff, bilety mamy kupione. Rua Augusta i Praça do Comércio podchodzimy do Tagu. Wokoło dużo młodzieży. Wszyscy uśmiechnięci, niektórzy jak katarynki rozmawiają przez telefony komórkowe. Patrzmy na drugą stronę rzeki i widzimy postać Chrystusa z rozpostartymi ramionami jak gdyby brał całe miasto pod swoją opiekę. Patrzę na toczący leniwie swe wody Tag i przypomina mi się „Lisbon Story” Wima Wendersa ze wspaniałą muzyką zespołu Madredeus i nieziemskim głosem Terezy Salgueiro tak poruszająco śpiewającej fado.

 

 

Piękne to melodie. Jest w nich tęsknota i smutek. Samo słowo „fado” oznacza los, przeznaczenie. Gatunek muzyczny o tej nazwie powstał w XIX wieku.  Rozróżnia się fado z Lizbony (śpiewane tak przez mężczyzn jak i przez kobiety) i z Coimbry (w tym przypadku wykonawcami są wyłącznie mężczyźni). Za największą pieśniarkę gatunku uznawana jest Amália da Piedade Rodrigues. Spacerując po mieście zauważyliśmy sklepy z płytami wykonawców fado i rzeczywiście królowała w nich Amália. 

 

Beatka przywraca mnie do rzeczywistości. Powoli wracamy do hotelu. Bezdomni już rozłożyli swoje legowiska i śnią o lepszym świecie.  A tak a propos jest ich tutaj trochę. Widać, że państwo przechodzi kryzys.

 

Po 23.00 jesteśmy w łóżkach. Zasypiam przypominając sobie melodie wykonywane przez Madredeus. 

 

gekon2010

 

Czytaj dalej

 

Dodano: 28.10.2011 12:33
Ostatnia aktualizacja: 17.11.2018
Miejsce: Portugalia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-65
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.