Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli góry i zamki

 

Wstajemy wcześniej niż zwykle. Po 8.00 jesteśmy umówieni z Francisco. Mamy jechać do Sei po samochód. Spod domu ruszamy około 8.30, przed wypożyczalnią jesteśmy przed 09.00. Czeka na nas pracownik dużej europejskiej firmy, który -  jak się okazuje -  mówi tylko w jednym języku, czyli portugalskim. Całe szczęście, że jest z nami nasz gospodarz, który spokojnie czyta warunki i wyjaśnia trudniejsze kwestie. Na karcie kredytowej (co jest stałą praktyką wypożyczalni samochodów) zostaje zablokowana kwota 500 euro. Dostajemy Škodę Fabię. Razem z „Franiem” oglądamy samochód. Wszystko jest ok. Dowiadujemy się jeszcze, że powinniśmy oddać go z zatankowanym do pełna bakiem, ale nie musi być umyty (!). Żegnamy się z Francisco. On jedzie do Oliveira do Hospital, a my „W góry, w góry miły bracie! Tam swoboda czeka na Cię”. Jedna uwaga. Wypożyczając gdziekolwiek samochód, nie tylko w Portugalii, żądajcie umowy w zrozumiałym dla Was języku. Wyjątek jest tylko jeden. Musicie mieć gospodarza, który o Was pozastandardowo zadba i w razie czego wszystko Wam wytłumaczy. My mamy szczęście,  bo mamy nieocenionego „Frania”.

 

Korzystając z rad Francisca jedziemy zgodnie z drogowskazami kierującymi nas do Serra da Estrela. Ruszamy z Avenida Terras de Sena. Mijamy centrum miasta i drogą N 339 wspinamy się do góry. Nią dojeżdżamy do uroczej wsi – Sabugueiro.

 

Sabugueiro1 (powiększenie)

Droga do Sabugueiro, fot. autor

 

Tutaj kupujemy miejscowe sery – kozie i owcze (za prawie 2 kilogramy płacimy 17 euro) i ciepłe wełniane kapcie na zimę (dwie pary – 9 euro). Można tutaj również kupić wyroby skórzane. Całkiem sympatyczna kurtka kosztuje około 150 euro, chociaż zdarzają się okazje za 50 euro. Wełniany sweter to wydatek rzędu 60 euro. Miłośnicy wędzonych szynek także znajdą tutaj coś dla siebie, o amatorach trunków nie wspominając. Nad sklepami najczęściej można wynająć miejsca do spania. Wokół cisza i spokój. Mieszkańcy piją w barach poranną kawę, a na nas - jak to na turystów -  spoglądają z przymrużeniem oka. O Sabuguiero możecie czasami usłyszeć, że jest najwyższej położoną wsią w Portugalii (1053 m n.p.m.).

 

Sabugueiro2 (powiększenie)

Sabugueiro, fot. autor

 

To jednak nieprawda. Na przykład Pites das Júnias,  tuż przy północnej granicy Portugalii z Hiszpanią położona jest na wysokości 1100 m n.p.m., a  Gralheira w Serra de Montemuro leży na wysokości 1103 m n.p.m. Wjeżdżając do Sabugueiro od strony Sei, po prawej stronie patrząc w kierunku jazdy w budce koloru zielonego znajdziecie punkt informacji turystycznej. I możecie mieć duże szczęście jak będzie… otwarty. Początkowo myśleliśmy, że jest nieczynny, ponieważ jest poniedziałek (wtedy na prowincji w większości miejscowości informacji nie zdobędziemy), ale jednak nie. Przejeżdżaliśmy przez wieś w innych dniach, a klamka cały czas była zamknięta. Trochę to denerwuje, szczególnie, że Sabugueiro poleca się jako pierwsza, typowa miejscowość witająca turystów w Serra da Estrela, ale mówi się trudno. Latem na pewno jest inaczej. 

 

Sabugueiro3 (powiększenie)

W Sabugueiro we wrześniu panuje senna atmosfera, fot. autor

 

I jeszcze jedno. Nie wiemy jak jest w innych sklepach, których nie odwiedziliśmy, ale w tych, które mieliśmy okazję obejrzeć, personel nie mówił w żadnym innym języku niż portugalski. Jednak przyjeżdżając do Portugalii (oczywiście poza południem) warto rozważyć zainwestowanie kilku złotych w „Rozmówki portugalskie”.  Zawsze będzie łatwiej i bezpiecznej.

 

Serra da Estrela1 (powiększenie)

Piękny mamy świat, oj piękny, na zdjęciu Serra da Estrela, fot. autor

 

Drogą N339 wracamy w kierunku Sei. Około 2 kilometry za wsią, zgodnie z kierunkowskazem skręcamy w prawo w drogę numer N 339-1. Po przejechaniu kilku kilometrów zatrzymujemy się i podziwiamy widoki. Jesteśmy na Cabeço de Santo Estevão na wysokości 1336 metrów. Pogoda wspaniała. Niebo praktycznie bez jednej chmurki. Piękny jest ten świat!

 

Serra da Estrela2 (powiększenie)

Autor kłania się czytelnikom z Cabeço de Santo Estevão, fot. Beatka

 

Musimy jednak gnać dalej. Wsiadamy do samochodu i ruszamy w dalszą drogę. Skręcamy w prawo w drogę N 232 prowadzącą między innymi do jednego z celów naszej dzisiejszej jazdy – Manteigas. Wcześniej zjeżdżamy w prawo i zatrzymujemy się w Penhas Douradas.

 

Penhas Douradas1 (powiększenie)

Penhas Douradas, fot. autor

 

Wokół nas granitowe formacje skalne, sosny (dokładniej: sosny zwyczajne) i … jarzębina. Region ten uznawany jest za jeden z najzimniejszych w Portugalii. Znajdują się tutaj liczne punkty widokowe, z których naprawdę warto skorzystać, tym bardziej, że drogę do nich wskazują drogowskazy.  

 

Penhas Douradas2 (powiększenie)

W Serra da Estrela drogowskazy skierują Was także do punktów widokowych, fot. autor

 

Czas jechać do Manteigas. W drodze zatrzymujemy się przy punkcie widokowym obok Pousada São Lourenço na wysokości 1285 metrów n.p.m. Podziwiamy kolejne bajkowe widoki, obok przechodzą stada kóz i owiec. Jeszcze parę chwil i do samochodu.

 

Manteigas1 (powiększenie)

Pousada São Lourenço w drodze do Manteigas, fot. autor

 

Zjazd do Manteigas zajmuje nam jeszcze 30 minut. Stąd bierze początek wiele szlaków po Parque Natural da Serra da Estrela. Informacja turystyczna parku znajduje się przy Rua 1° de Maio n. ° 2. Jest czynna od 09.30 do 12.30 oraz od 14.00 do 17.30. Mamy szczęście. Zaparkowaliśmy na tej samej ulicy (parkometrów w pobliżu nie stwierdziliśmy) i szybko ruszamy uzyskać jakieś informacje. Niestety, miła pani mówi tylko po portugalsku i z naszych edukacyjnych chęci nici. Manteigas położone jest w samym środku łańcucha Serra da Estrela, w dolinie rzeki Zêzere.

 

Manteigas2 (powiększenie)

Manteigas, Igreja de Santa Maria, fot. autor

 

Znajdziecie tutaj typowe dla tego regionu wąskie uliczki i  tradycyjne domy. Oglądamy kościół – Igreja de Santa Maria. Obok niego kaplica Nossa Senhora do Calvário, wzniesiona w 1916 roku. W niej obejrzeć można ciekawe drewniane sklepienie. Spacerujemy jeszcze trochę po wąskich uliczkach, a następnie  do samochodu i w dalszą drogę.  

 

Manteigas4 (powiększenie)

Manteigas, fot. autor

 

W drodze do Belmonte przystajemy na chwilę w Valhelhas (510 m n.p.m.). W centrum znajdujemy pręgierz, kościół i studnię. Przed jednym z budynków stoi biblioteka na kółkach, ciesząca się dosyć umiarkowanym zainteresowaniem.

 

Valhelhas (powiększenie)

Valhelhas, Largo do Pelourinho, fot. autor

 

Za wsią natykamy się na stary kamienny most na Zêzere. Zatrzymujemy się tutaj. Robimy kilka zdjęć i ruszamy dalej.

 

Most na Zezere (powiększenie)

Kamienny most na Zêzere, fot. autor

 

Wreszcie jesteśmy w Belmonte. Zostawiamy samochód na parkingu przy oddalonym około 3 kilometrów od centrum przystanku autobusowym i robimy sobie spacer. Po dwudziestu minutach znajdujemy się w centrum. Beatka zostaje w knajpce na dole, a ja idę dalej mijając po drodze fontanny i nowe otoczenie górującego nad Belmonte XIII wiecznego zamku.

 

Belmonte1 (powiększenie)

Belmonte, zamek, fot. autor

 

Kiedy znalazłem się pod bramą okazało się, że nie można wejść do środka, a to dlatego, że mamy dzisiaj poniedziałek (otwarte od wtorku do niedzieli od 10.00 do 12.30 oraz od 14.00 do 17.00, zamknięty w dniu 1 stycznia, Wielki Piątek, niedzielę wielkanocną, 1 maja i 25 grudnia). Na przedzamczu stare domy, wąskie uliczki.

 

Belmonte2 (powiększenie)

Belmonte, jeden z domów na przedzamczu, fot. autor

 

Po wyjściu zza jednego z zakrętów znajduję całkiem nową, wybudowaną w latach 90. ubiegłego wieku… synagogę. Nie ma się jednak co dziwić. W Belmonte do dzisiaj mieszkają wyznawcy judaizmu.

 

Belmonte3 (powiększenie)

Belmonte, Synagoga Bet Eliahu, fot. autor

 

Wracam do Beatki. Pod zamkiem znajduję kolejny romański kościół – Igreja de São Tiago (można go zwiedzać od 15 kwietnia do 14 września pomiędzy 09.30, a 13.00 oraz od 14.30 do 18.00, oraz od 15 września do 14 kwietnia od 09.00 do 12.30 oraz, po sjeście od 14.00 do 17.30).

 

Belmonte4 (powiększenie)

Belmonte, Igreja de São Tiago, fot. autor

 

Wracam do Beatki. Zamawiamy jakieś kanapki i coś do picia. Za wszystko płacimy około 6 euro. Z pełnymi brzuchami ruszamy do samochodu. Dzisiaj to jeszcze nie koniec. Zwiedzamy dalej! 

 

 

Z Belmonte jedziemy początkowo drogą numer N 345-1, następnie skręcamy w prowadzącą do Sabugal trasę oznaczoną N 18-3. Po drodze znajdujemy kierunkowskaz nakazujący nam jazdę w lewo w kierunku Sortelhi, do której dojeżdżamy po kilkunastu minutach. Parkujemy pod murami. Sortelha to po portugalsku pierścień (znajduje się on w jej herbie) i rzeczywiście z nim mamy do czynienia. W okręgu murów znajdują się stare kamienne domy.

 

Sortelha1 (powiększenie)

Sortelha, fot. autor

 

Atmosfera nie do opisania. Wspaniały klimat. Nic tylko kręcić filmy z epoki. Wchodzimy przez Porta da Vila. Rua da Fonte podchodzimy do Igreja Martiz (renesansowy, pochodzący z 1573 roku kościół) i pręgierz (dla przypomnienia, po portugalsku to Pelourinho).

 

Sortelha2 (powiększenie)

Sortelha, Igreja Martiz, fot. autor

 

Po lewej ręce mamy zamek, ale jeszcze do niego nie wchodzimy, tylko cały czas włóczymy się po kamiennym bruku. Podchodzimy pod mury i przechodzimy przez nie Porta Nova. Za nimi znajdujemy mały cmentarz i Antigo Hospital da Misericórdia. Rua Direita wracamy na plac przed zamkiem. Teraz już odwiedzamy tę gotycko-romańską budowlę wzniesioną pod koniec XIII wieku, położoną na wysokości 760 metrów, a zbudowaną w celu obrony pogranicza przed napastnikami z Kastylii.

 

Sortelha3 (powiększenie)

Sortelha, zamek, fot. autor

 

Bardzo, bardzo nam się tutaj podoba, ale musimy jechać dalej. Jeśli będziecie w tych okolicach pamiętajcie, by koniecznie zobaczyć Sortelhę. Niestety, jest poniedziałek i informacja turystyczna jest zamknięta. Nasz głód wiedzy znowu nie zostanie dzisiaj zaspokojony.     

 

Sortelha4 (powiększenie)

Jeszcze jedne spojrzenie na Sortelhę, fot. autor

 

Przez Adeia de Santo António dojeżdżamy do Sabugal. Tutaj uwaga. Chcąc doń dojechać wcale nie musicie wracać do drogi N 18-3, tylko trzeba jechać dalej, wymieniona w poprzednim zdaniu trasa jest zdecydowanie krótsza. Parkujemy pod kolejnym już zamkiem. Jest piękny. Zbudowano go na przełomie XII i XIII wieku.

 

Sabugal1 (powiększenie)

Sabugal, zamek, fot. autor

 

Jego majestatyczna budowla góruje nad miastem.  Mamy poniedziałek, a więc… Tak macie racje, możemy pocałować klamki i tyle nas będą widzieli. Dla tych, którzy kręciliby się tutaj w innej porze podam tylko, że zamek jest dostępny dla zwiedzających od wtorku do piątku w godzinach 09.00 – 12.30 i 14.00 – 17.30, zaś w soboty i niedziele pomiędzy 10.00, a 12.00 oraz po sjeście od 14.30 do 17.30. Obchodzimy zamek dokoła, trochę spacerujemy po starówce i wracamy do najtańszego Volkswagena.

 

Sabugal2 (powiększenie)

Sabugal, przedzamcze, fot. autor

 

Czas nieubłaganie upływa i musimy myśleć o powrocie do domu. Drogą N 233 i N 18-3 dojeżdżamy do największego miasta regionu – Covilhy. Droga jest dobrze oznaczona, ale kręta, wymaga maksymalnej uwagi. Wreszcie wjeżdżamy na prowadzącą do Seia drogę N 339 i ile koni mechanicznych w silniku przez Penhas da Saude (jedno z najbardziej znanych w Portugalii miejsc zimowego wypoczynku) gnamy w góry.

 

Mamy powód. Chcemy przejechać przez nie zanim zapadnie zmrok. Dlatego nie skręcamy na najwyższy szczyt Portugalii - Torre, tylko przez Sabugueiro jedziemy w kierunku Sei. Za Sabugueiro wleczemy się za dwiema półciężarówkami. Jadą ostrożnie, za ostrożnie. W taki sposób jeżdżą kierowcy, którzy … pili alkohol. Potwierdzenie znajdujemy kilka kilometrów dalej. Jeden z prowadzących chcąc skręcić w prawo, maksymalnie zjeżdża samochodem na … lewą stronę i niezwykle powoli wjeżdża w drogę podporządkowaną. Żeby było weselej w trakcie manewru zatrzymuje swój pojazd na chwilę,  by porozmawiać z idącym drogą znajomym. Pełen kabaret. Jednak mają rację ci wszyscy, którzy do znudzenia mówią, że na drodze obowiązuje przede wszystkim jedna zasada... ograniczonego zaufania. Na marginesie. Portugalczycy jeżdżą bezpiecznie. Przestrzegają znaków drogowych i nie przekraczają określonej nimi dopuszczalnej prędkości. Opisany przypadek był absolutnym wyjątkiem. 

 

Przez Seia jedziemy tą samą drogą. Wjeżdżamy na oznaczoną numerem N 17 i po 25 minutach jesteśmy w Oliveira do Hospital. Jeszcze tylko krótki przystanek przy jednym z supermarketów, małe zakupy i wreszcie dojeżdżamy do Quinta do Forninho.  

 

Wieczorem przychodzi Francisco i przynosi świeże figi. Po prostu pycha. Pyta nas gdzie byliśmy i podpowiada co jeszcze możemy zobaczyć ciekawego. Fajnego mamy gospodarza, oj fajnego.

 

A potem spać. Mieliśmy kolejny dzień pełen wrażeń. Może coś z tego nam się przyśni? Powtórka bajki? Czemu nie?

 

gekon2010

 

Czytaj dalej

 

Dodano: 16.10.2011 13:35
Ostatnia aktualizacja: 08.11.2018
Miejsce: Portugalia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-1816
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.