Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Portugalia, Portugalia – wtorek, czyli rzeka, Atlantyk i wspomnień czar

 

Jesteśmy w Porto. Budzi nas krzyk mew.  Jest około 5.00, a ptaki drą się niewyobrażalnie. Od razu przypomina mi się moje poprzednie mieszkanie w Gdyni. Tam te miłe ptaszki także robiły mi poranne koncerty. Udaje nam się jeszcze trochę pospać. Od 8.00 mamy śniadanie. Schodzimy do jadalni, a tam wita nas nasze swojskie, polskie „Dzień dobry”. Okazuje się, że pracownikiem  hotelu jest Polak, który mieszka już ładnych kilka lat w Portugalii. Zapraszamy go do siebie i trochę rozmawiamy. Do jedzenia mamy świeże bułeczki, żółty ser, wędlinę, dżem, masło, płatki, do tego mleko, kawa, herbata, sok pomarańczowy. Można się najeść, tym bardziej, że nikt nikomu nie wydziela porcji. Biorąc pod uwagę miejsce w jakim położony jest nasz hoteli, cena za dwuosobowy pokój ze śniadaniem (43 euro) nie wydaje się wygórowana.

 

Porto1 (powiększenie)

Jeden z licznych zaułków Porto, fot. autor

 

Wychodzimy na „Katarzynkę”, jak od razu ochrzciliśmy ulicę, przy której mieszkamy. Szybkim krokiem przechodzimy do katedry.  Bezpośrednio przy niej znajduje się punkt informacji turystycznej. Można kupić w nim między innymi turystyczną Porto Card. Jednodniowa (1 Dia General, 1 Day Standard) obejmująca wejścia  do muzeów, przejazdy miejską komunikacją i rozmowę telefoniczną za 1,5 euro kosztuje 8,5 euro. Za kartę dwudniową (2 Dias, 2 Days) zapłacicie 13,50 euro, a za 3 dniową (3 Dias, 3 Days) – 17,50 euro. Jednodniowa karta (1 Dia Pedonal, 1 Day Walker), która nie obejmuje przejazdów komunikacją, a jedynie wejścia do obiektów i zniżki kosztuje 3,5 euro. Dobrze sobie (zwłaszcza przy krótkim pobycie)  przekalkulować, czy bardziej nie opłaca się kupić tylko okresowego biletu na całą miejską komunikację. Szczegółowe informacje znajdziecie w automatach biletowych. Czasami można przy nich spotkać pracowników, którzy udzielą wszelkich informacji. Bilety 24-godzinne  za dwie strefy zwane „ zone”  kosztują 3,80 euro. Już przy paru przejazdach opłaca się je kupić. Za jednoprzejazdówkę w tychże dwóch strefach zapłacicie 1,10 euro. Dość tej przydługiej dygresji. Kończy się na tym, że kupujemy 24 -godzinne karty miejskie.

 

Porto24 (powiększenie)

Wiele kościołów w Porto obłożonych jest azulejos, fot. autor

 

Zaułkami schodzimy na Douro. Tam przy Praça da Ribeira znajduje się przystań łodzi. Płacimy po 8 euro za 50 minutowy rejs. Normalnie cena to 10 euro, posiadacze Porto Card mają jednak 20% zniżki. Płyniemy po mostami. Pierwszy mijamy Ponte Louis I. Następny jest Ponte do Infante. Kolejny to nieczynny dzisiaj most kolejowy – Ponte Maria Pia – zabytkowy, tak jak już wspominałem wczoraj, zaprojektowany przez samego Gustawa Eiffla. Zaraz za nim zbudowano Ponte de S. João i statek zawraca. Nie dopływamy do Ponte do Freíxo, tylko zmierzamy do Ponte de Arrábida – ostatniego mostu przed ujściem Douro do Oceanu Atlantyckiego. Po drodze oglądamy magazyny z winem porto.

 

Porto25 (powiększenie)

Mosty Porto, pierwszy to Ponte de S. João, drugi Ponte Maria Pia i najdalszy Ponte Louis I, fot. autor

 

Po wodnej wycieczce wjeżdżamy elevadorem do góry, dochodzimy do stacji metra São Bento, następnie wsiadamy w kolejkę (oznaczona literą D), jedziemy do Trindade, a stamtąd mamy aż cztery linie, którymi można dojechać do stadionu FC Porto (A, B, C, E). Bilet należy „odbić” w automacie. Sygnał i zielony kolor potwierdzają, że wszystko jest ok.  Metro w Porto jest nowoczesne. Szerokie perony. Dobrze oznakowane kierunki wyjścia.

 

Porto26 (powiększenie)

Ribeira widziana z poziomu Douro, fot. autor

 

Mija kolejne 15 minut i jesteśmy na stacji Estádio do Dragão. Stadion o tej samej nazwie, znajduje się po drugiej stronie ulicy. Podchodzimy do kas. Dzisiaj FC Porto gra mecz z Szachtarem Donieck w Lidze Mistrzów i nie ukrywam, że mam olbrzymią chrapkę na ten mecz. Pierwsza dobra wiadomość to ta, że bilety jeszcze można kupić. Druga taka, że nie ma szaleństwa jeżeli chodzi o cenę (od 25 do 50 euro). Kasjer pokazuje mi na planie areny gdzie znajdują się miejsca. Wybieram najlepsze dla mnie, płacimy 30 euro i wracamy do metra. 

 

Porto27 (powiększenie)

Piwnice z porto, fot. autor

 

Okazuje się, że linią A dojedziemy nad sam Ocean Atlantycki. W kolejce mija nam 30 minut i wysiadamy na stacji Motosinhos Sul. Stamtąd około 200 – 300 metrów przed siebie i jesteśmy na Praia (plaża) de Motosinhos. Przy niej kafejka. Zamawiamy crepsy i coś do picia. Płacimy 13 euro. Wreszcie wychodzimy na plażę. Jest bardzo szeroka. Pod nogami mamy drobny piasek. Fale uderzają o brzeg. Plażowicze przeskakują przez nie, a my cieszymy się jak dzieci, kiedy któraś z nich obmywa nasze łydki.

 

Porto28 (powiększenie)

Porto, Praia (plaża) de Motosinhos, fot. autor

 

Piaszczysty spacer kończymy przy Estrada da Circunvalação. Czekamy na autobus do centrum. Podjeżdża oznaczony numerem 500. Jedziemy wzdłuż wybrzeża. Mijamy Fórte de S. Francisco Xavier, przy ujściu Douro do oceanu skręcamy w kierunku Starego Miasta.

 

 

Przy moście da Arrábida postanawiamy przesiąść do starego tramwaju (linia 1, jeżdżąca pomiędzy domem Henryka Żeglarza, a Passeio Alegre). Okazuje się jednak, że nie obowiązuje w nim ani karta Porto, ani bilet komunikacji. Trzeba zapłacić dodatkowo 2,5 euro. Trochę tego nie rozumiemy. Rezygnujemy z przejazdu, a do centrum przyjeżdżamy kolejną „pięćsetką”. 

 

Porto29 (powiększenie)

Porto, Ponte da Arrábida, fot. autor

 

Jej końcowy przystanek jest na Lóios.  Rua dos Clérigos, Praça da Liberdade i Rua de 31 de Janeiro wchodzimy na naszą Katarzynkę. Na ulicy ruch i zgiełk. Turyści i tuziemcy siedzą w kafejkach, czas uprzyjemniają im uliczni grajkowie. Nieodkryci jeszcze geniusze malarstwa i rysunku prezentują swoje prace bezpośrednio na bruku, co wcale nie oznacza, że ich sztuka tego bruku sięgnęła. W sklepie z owocami kupujemy czerwone winogrona (0,80 euro) za kilogram i po paru minutach jesteśmy w hotelu.  

 

Porto30 (powiększenie)

Przez cały dzień po Douro pływają statki wycieczkowe, fot. autor

 

O 18.00 wychodzę na mecz. Wsiadam na stacji Bolhão. Swoją podróż kończę oczywiście na Estádio do Dragão. Tutaj niespodzianka. Przed wyjściem panowie z automatami sprawdzają czy mam ważny bilet. Nikt nie przejdzie bez kontroli, nie ma takiej możliwości. Gapowicze muszą się strzec.

 

 

Pomimo tego, że mam zapewnione miejsce na meczu specjalnie przyjechałem wcześniej. Chcę zobaczyć jedną z aren Euro 2004, zresztą specjalnie na tę imprezę zbudowaną. Robię więc sobie spacer i spokojnie oglądam stadion.

 

Przed nim jak na chyba wszystkich tego typu obiektach na świecie stoiska z szalikami, w tym z przygotowanymi specjalnie na ten mecz (5 euro), koszulkami, flagami i innymi atrybutami niezbędnymi kibicowi w przeżywaniu spotkania ukochanej drużyny.

 

Porto31 (powiększenie)

Przed meczem każdy kibic ma okazję zaopatrzyć się w niezbędne atrybuty, fot. autor

 

Podchodzę do pierwszej bramki. Pokazuję stewardowi bilet, ten przedziera go, przechodzę kilka metrów, gdzie czeka na mnie kolejny miły pan, który obszukuje mnie. Wyczuwa aparat fotograficzny, pyta co to jest, nie każe jednak pokazać go, tylko z uśmiechem przepuszcza mnie dalej.  Nie ma przebacz, przy wejściu na stadion, każdy jest bez pytania o zgodę przeszukiwany przez uprawnioną osobę.

 

Idę szeroką galerią. Wreszcie jestem przy moim sektorze. Tutaj kolejna kontrola. Tym razem muszę wsunąć bilet do czytnika. Przechodzę przez bramkę. Jestem na miejscu. Przed wejściem na sektory kilka bufetów. Kanapki kosztują od 2 euro, napoje od 1,10 do 1,70 euro. Jest piwo, ale tylko bezalkoholowe.

 

Porto32 (powiększenie)

Porto, Estádio do Dragão, fot. autor

 

Wreszcie zajmuję swoje miejsce. Podziwiam stadion. Szerokie przejścia. Wygodne siedzenia. Duża przestrzeń na nogi, których nie trzeba trzymać pod brodą. Jestem praktycznie na samej górze. Mam doskonałą widoczność. Nie odczuwam kompleksu prowincjusza. Widziałem już stadion w Gdańsku, który dla mnie jest jednym z najpiękniejszych na świecie.

 

Przybywają kolejni kibice. Widzę dziadka, który przyprowadził wnuka, pary w każdym wieku i oczywiście młodzież. Prawie wszyscy w koszulkach Porto, z szalikami w dłoniach lub na szyi. 

 

Mecz zaczyna się planowo, czyli o 19.45 czasu lokalnego. Kończy się na 2:1 dla Porto, które porywająco nie zagrało. Czasami na trybunach słychać było zniecierpliwienie. Po meczu kibice zapominają o tym co było. Aktorów widowiska żegna owacja na stojąco. Co było to było, ale ukochana drużyna wygrała i tylko to się liczy. Przez cały mecz świetnie dopingowali swoich ulubieńców, a teraz im dziękują za włożony wysiłek.   

 

Stadion opuszczam w 10 minut (następnego dnia przeczytałem, że na meczu było 36 612 widzów), czyli jak na zajmowane miejsce na koronie stadionu bardzo szybko. Drogi wyprowadzające są szerokie, nie ma ścisku. Szybko dochodzę do metra. Przy automatach kłębi się tłum. Nikt nie cwaniakuje, tym bardziej, że przy każdym urządzeniu potwierdzającym ważność biletu stoi pracownik firmy przewozowej, który sprawdza, czy wszystko jest w porządku, a w szczególności, czy nie chcemy wyłudzić przejazdu.

 

Na peronie metra, jak zwykle w takich sytuacjach tłum. Udaje mi się wcisnąć do pierwszego składu. Po 15 minutach jestem na stacji Bolhão. Jeszcze 20 minutowy marsz po Katarzynce (jak pieszczotliwie nazwaliśmy ulicę, przy której teraz mieszkamy)i jestem w naszym hoteliku.

 

Nie chce nam się spać. Idziemy na późnowieczorny spacer. Na Rua de Santa Catarina cisza i spokój. Jeszcze parę godzin temu nie można było nią przejść. Szybko przemykają spóźnieni turyści. Czujemy się trochę dziwnie. Nie ma jeszcze 23.00, a ulica w ogóle nie przypomina traktu za dnia kipiącego życiem.

 

Porto33 (powiększenie)

Porto, Cãmara Municipal wieczorem, fot. autor 

 

Zatrzymujemy się na Avenida dos Aliados. Na jej północnym skraju dumnie prezentuje się budynek Cãmara Municipal. Przed nim szykowane jest miasteczko ruchu drogowego. Na placu także grupki młodzieży. Oglądamy majestatyczne budynki, trochę narzekamy na ich oświetlenie. Wydaje nam się, że mogłyby wyglądać jeszcze lepiej. Siadamy przy stoliku w czynnej jeszcze kafejce. Pijemy białe wino. Pycha. Nasz zmysł powonienia wyczuwa świeże owoce, co w połączeniu z niebanalnym smakiem daje świetny efekt. Cena zdecydowanie do przełknięcia – 3,60 euro za dwie duże lampki.  Potem, wolno wracamy do hostelu.

 

Fajny to był dzień. Leniwa, tocząca swe wody do oceanu rzeka Douro, wspaniałe mosty, cudowny Atlantyk, szeroka plaża i wisienka na torcie – czyli wieczorny mecz Ligi Mistrzów. Byłem 10 letnim chłopcem, kiedy oglądałem mecz w Porto. Oczywiście do głowy mi wtedy nie przyszło, że po 35 latach dane mi będzie zobaczyć i to piękne miasto i mecz drużyny, która reprezentuje je dumnie w Europie i świecie.

 

gekon2010

 

Czytaj dalej

 

Dodano: 03.10.2011 23:31
Ostatnia aktualizacja: 14.11.2018
Miejsce: Portugalia » Porto i Douro » Porto

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.