Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli nie ma jak pić porto w Porto

 

Pierwszy raz spotkałem się z Porto w październiku 1976 roku. Z miastem widziałem się za pośrednictwem szklanego ekranu. Czasy były takie, że nie było mowy o wyjeździe (komuna + niskie zarobki rodziców + praktycznie żadne możliwości dostania przez nich paszportów, których ówczesna władzuchna wcale tak chętnie nie dawała), ale nasza reprezentacja, która wtedy coś w światowej piłce nożnej znaczyła,  grała tam mecz. Wygraliśmy 2:0. Ciekawe, czy pamiętacie, kto strzelił bramki dla Polski?

 

Porto1 (powiększenie)

Porto, fot. autor

 

Później Porto kojarzyło mi się przede wszystkim z piłką nożną, a dopiero potem z winem.  Ze świetnym klubem, który na stałe zagościł w czołówce europejskiej. Z postawą Józefa Młynarczyka, który właśnie z FC Porto zdobył Puchar Europy, kiedy w 1987 roku jego drużyna niespodziewanie pokonała w finale w Wiedniu Bayern Monachium, bodajże 2:1.  

 

Porto2 (powiększenie)

Zaułki Porto, fot. autor

 

Dzisiaj przyszedł czas,  żeby swoje wyobrażenia trochę (celowe używam tego określenia) zmienić. Jedziemy z Beatką do Porto.

 

Porto3 (powiększenie)

Porto, Praça da Batalha, fot. autor

 

Bilety kupiliśmy jeszcze w Polsce. Jeden z portugalskich przewoźników Rede Expressos ma całkiem niezłą stronę internetową. Za jej pośrednictwem można kupić bilety najwyżej na dwa tygodnie przed odjazdem autobusu. Nie otrzymaliśmy w tym przypadku biletów. Będąc w Lizbonie na dworcu autobusowym wydrukowaliśmy je sobie bez problemów wprowadzając do czerwonej maszyny numer rezerwacji (o czym już wcześniej pisałem). Za przejazd zapłaciliśmy 17,90 euro od osoby. 

 

Porto4 (powiększenie)

Domy w Porto, fot. autor

 

Autobus z Oliveira do Hospital  mamy o godzinie 8.40. Dzięki nieocenionemu Francisco, który bezinteresownie podwozi nas do miasta, nie musimy wstawać nie wiadomo o której i zaliczać od rana tych 5 kilometrów. Przed przystankiem autobusowym otwarta kafejka. Bierzemy kawę i napój. Rachunek „zabójczy” – 1,30 euro. Wspaniała ta poranna kawa w Portugalii. Mała, słodka filiżanka, wypijasz ją jednym łykiem i nagle budzisz się do życia. Poezja, po prostu poezja. Takie przebudzenie to coś cudownego.

 

Porto5 (powiększenie)

Porto, fot. autor

 

Do Coimbry, gdzie mamy przesiadkę, przyjeżdżamy z kilkuminutowym opóźnieniem. Nie cierpimy z tego powodu. Autobus do Porto także się spóźnia i to około 30 minut. Wreszcie podjeżdża. Kierowca sprawdza nam bilety i ruszamy. Do celu naszej podróży jedziemy autostradą. Na niej co kilkadziesiąt kilometrów área de serviço – czyli  miejsce, gdzie kierowcy mogą odpocząć, zatankować, coś zjeść lub wypić. Ponadto przy drodze informacje w jakiej odległości znajdziemy stacje benzynowe i w jakiej cenie jest na nich paliwo (pomimo, że stacje należą do różnych, konkurujących ze sobą firm – ceny dokładnie takie same, nie ma co szukać okazji).

 

Porto6 (powiększenie)

Porto, fot. autor

 

W Porto jesteśmy około 12.00. Wysiadamy na Rua de Alexandro Herculano. Przy wyjściu skręcamy w prawo i po przejściu dosłownie kilkudziesięciu metrów jesteśmy na Praça da Batalha. Na nim kościół p.w. św. Ildenfonsa – praktycznie cały obłożony aluzejos. Po jego lewej stronie wejście na Rua de Santa Catarina, którą od razu nazwaliśmy pieszczotliwie „Katarzynką”. Pod numerem 830 jest nasz hostel.  Idziemy do góry. Na szczęście numeracja nie jest taka jak w Polsce, że zwiększa się o 2 numery co budynek. Czasami jest tak, że obok budynku oznaczonego powiedzmy numerem 130, znajdziemy miejsce z napisaną na frontowej ścianie liczbą 160.

 

Porto7 (powiększenie)

Porto, Praça da Batalha, kościół św. Ildefonsa i po lewej początek Rua de Santa Catarina, fot. autor

 

Wreszcie dochodzimy do hostelu. Jesteśmy wprawdzie przed 13.00 (najwcześniejsza godzina zameldowania), to jednak pani sprzątaczka, po sprawdzeniu czy mamy rezerwację wpuszcza nas do pokoju. Mieszkamy na samej górze, w przybudówce, której od razu nadajemy przydomek „gołębnika”.  Z  zewnątrz wygląda to jak domek na kurzej stopce. Pokój duży, z klimatyzacją, łazienką, prysznicem i telewizorem (którego i tak nie będziemy tutaj oglądać – szkoda czasu i oczu).

 

Porto8 (powiększenie)

Nasz hostel, prawda, że fajny, fot. autor

 

Szybko instalujemy się w pokoju i wychodzimy na ulicę. Zauważam parkometry. Za godzinę parkowania należy zapłacić 0,50 euro. Opłaty obowiązują od 08.00 do 20.00. Nie trzeba płacić w soboty, niedziele i święta. W przypadku postoju krótszego niż godzina nie musimy się przejmować. Automat przyjmie niższą kwotę i przeliczy ją na odpowiednio krótszy legalny postój.

 

Porto9 (powiększenie)

Sklep w Porto, fot. autor

 

„Katarzynką” wracamy na Praça da Batalha, potem Rua Augusto Rossa i Rua Saraiva Carvalho idziemy do katedry. Tuż obok niej punkt informacji turystycznej (Turismo, Casa da Cãmara, czynne od kwietnia do października od poniedziałku do piątku w godzinach 09.00 – 19.30, od października do marca w godzinach 09.00 – 19.00, w soboty i niedziele od 09.30 do 15.30). Zasięgamy informacji, pytamy przede wszystkim o karty turystyczne. Dajemy sobie czas do namysłu i ruszamy w dalszą drogę.

 

Porto10 (powiększenie)

Porto, wejście do katedry, fot. autor

 

Katedra w Porto (Sé) powstała w XIII wieku w stylu romańskim. Wstęp – 3 euro. Warto zobaczyć krużganki i srebrny ołtarz. Obok niej znajduje się Pałac Arcybiskupi i Casa Museu Guerra Junqueiro (w nim przedmioty dekoracyjne, biżuteria, czynna od wtorku do niedzieli w godzinach 10.00 – 12.30 i 14.00 – 17.30, ostatni goście najpóźniej o 12.00 i 17.00, zamknięte w poniedziałki i wakacje, wejście – 2,10 euro, poza sobotami niedzielami, kiedy wejdziemy za darmo).

 

Porto11 (powiększenie)

Porto, jeszcze jeden widok na katedrę, fot. autor

 

Idąc od strony Rua Saraiva Carvalho natkniecie się na młodych ludzi zachęcających do przejazdu stylizowaną kolejką po najpiękniejszych zaułkach Porto. Przejazd obejmuje zwiedzanie piwnic. Cena tej przyjemności – 7 euro, posiadacze Porto Card dostaną 1 euro zniżki, czyli zapłacą 6 euro.

 

Porto12 (powiększenie)

Porto, na wprost Igreja dos Congregados, fot. autor

 

Przed katedrą duży plac. Podchodzimy do muru i podziwiamy stare miasto (Ribeira), które wpisane zostało na listę UNESCO. Zaułkami schodzimy do rzeki Douro. Na niej ruch jak w ulu. Knajpki i restauracje pracują pełną parą. Zresztą nie ma się co dziwić, jest piękna słoneczna pogoda i ludzie wylegli na nadrzeczny bulwar. Postanawiamy zaszaleć i zjeść tutaj obiad. Siadamy w jednej z restauracji. Kelner po przyjęciu zamówienia od razu przynosi nam starter. Musicie pamiętać, że w Portugalii cena za niego jest dodawana do ceny zamówienia. W niektórych knajpkach o tym uprzedzają, w innych nie mówią nawet słowa, a stosowna informacja znajduje się na dole menu i nie zawsze jest od razu widoczna.  

 

Porto13 (powiększenie)

Porto, rzeka Douro, fot. autor

 

Obojętnie traktujemy startery i czekamy na danie główne. Zamówiliśmy dla siebie jedno z portugalksich dań regionu Porto, czyli Francesihne, nazwaną przez nas od razu "Franciszką". To podawany na goraco tost nadziewany mięsem, serem, kiełbasą, obficie polany sosem, serwowany z frytkami. Wymyślił je portugalski emigrant, który pracując we francji nie wiedział jak zagospodarować resztki, pozostawione z całego dnia. Francesihna jest dziś dla Portugalczyków tym, czym pizza dla Włochów - takie danie śmietnik. Można zrobić nią z dowolnymi dodatkami, nadać odpowiednią nazwę, podprawić - i zawsze będzie smaczna. Do dwóch "Franciszek" jedzonych na promenadzie Douro zamawiamy jeszcze napoje. Na koniec najmniej przyjemna część, czyli regulowanie rachunku, który w tym przypadku wyniósł 23 euro.

 

Porto14 (powiększenie)

Porto, Praça da Ribeira, fot. autor

 

Nie warto nad rzeką robić zakupów, na przykład winogrona oferowane są po 2,50 euro, a kilkaset metrów dalej kupicie je po 0,60 – 1,00 euro. Ceny są windowane z nadzieją, że znajdą się turyści, którzy pod wpływem oczywistego uroku tego miejsca otworzą portfele. Ja jednak zdecydowanie odradzam. Urok  urokiem, a o zawartość portfela dobrze czasem zadbać.

 

Porto15 (powiększenie)

Porto, jedna z restauracji nad Douro, fot. autor

 

Najedzeni ruszamy na spacer. Ustalamy, gdzie jest przystań, z której małe statki wypływają w rejsy po rzece. Wchodzimy na Praça da Ribeira. Na niej XVIII wieczna fontanna z całkiem współczesnym sześcianem. Z niej udajemy się na most Luísa I.  Jest dwupoziomowy i ogromny. Ma ponad 365 metrów długości i w chwili budowy (1886 rok) był najdłuższym mostem na świecie w swojej kategorii. Jego projektantem był inżynier Teofilo Seyriq, uczeń Gustawa Eiffla, który sam zaprojektował inny most kolejowy nad Douro Maria Pia, dziś nieczynny. 

 

Porto16 (powiększenie)

Porto, Ponte Luís I, fot. autor

 

Na Douro stoją łodzie, na których ustawione są beczki. Domyślamy się, że tak to musiało wyglądać dawniej, kiedy rzeką transportowano porto. Piwnice z tym oryginalnym trunkiem znajdują się po drugiej stronie Douro naprzeciw Ribeiry.

 

Porto17 (powiększenie)

Porto, widok na Ribeirę, fot. autor

 

Przechodzimy na drugi brzeg rzeki niższym poziomem mostu Luís I. Oprócz pieszych,  mogą nim przejeżdżać samochody. Słońce zmieniło kierunek i oświetla Stare Miasto. Widzimy Ribeirę w całej okazałości. Podziwiamy różnokolorowe kamieniczki. Niektóre z nich są niestety mocno nadgryzione zębem czasu. W wielu oknach wywieszona susząca się pościel, co tylko dodaje lokalnego, południowoeuropejskiego kolorytu. Śmiejemy się z Beatką, że ci, którzy wywieszają pościel do suszenia widocznie dostają za to ekstra pieniądze.

 

Porto18 (powiększenie)

Porto, Ribeira, fot. autor

 

Jesteśmy w dzielnicy Vila Nova de Gaia, nazywanej Gaia. Tutaj swoje piwnice mają producenci porto. Szczególne to wino . Do jego produkcji wykorzystuje się brandy, a rocznik zatwierdzany jest przez specjalną komisję, po ustaleniu szczególnie wysokiej jakości win. Wyróżnia się cztery rodzaje porto – białe (branco), czerwone (tinto), rubinowe (tinto aloirado) i jasno brązowe (aloirado).

 

Porto19 (powiększenie)

Gaia, Mercado Municipal, fot. autor

 

Czas na zwiedzanie piwnic. Wchodzimy do tych, które należą do firmy Cálem. Niestety, najbliższe zwiedzanie przewidziane jest dla osób posługujących się językiem francuskim. Pomimo najszczerszych chęci nie nauczymy się go w ciągu paru minut. Dowiadujemy się tylko, kiedy będzie kolejne zwiedzanie z przewodnikiem mówiącym po angielsku i z żalem wychodzimy przed budynek. Informacyjnie podam tylko, że wstęp tutaj kosztuje 4 euro i nie przewiduje się zniżek  dla posiadaczy Porto Card. Można także za 16,50 euro posłuchać w tym miejscu fado. 

 

Porto20 (powiększenie)

Porto, wejście do firmy Cálem, fot. autor

 

Nabrzeżem przechodzimy do dolnej stacji kolejki linowej, która biegnie na dzielnicą Gaia. Można nią dostać się na górny poziom mostu Luísa I. Bilety po 5 euro za osobę. Decydujemy się na podróż i po zobaczeniu piwnic z winem porto z góry wysiadamy po krótkiej, kilkuminutowej podróży. W pobliżu znajduje się  Mosteiro da Serra do Pilar. Wyróżnia go okrągły kościół. Tuż obok klasztoru tereny zajmowane przez wojsko. Rozciąga się stąd przepiękna panorama miasta.

 

Porto21 (powiększenie)

Kolejka w Porto, fot. autor

 

Wracamy do naszego hoteliku. Przechodzimy górnym poziomem Ponte Luís I. Przejeżdża po nim miejscowe metro. Widok zapiera dech w piersiach. Ludzie z lękiem wysokości mogą mieć jednak problemy z patrzeniem na dół i warto, żeby rozważyli przejechanie przez konstrukcję metrem.

 

Porto22 (powiększenie)

Metro w Porto, fot. autor

 

Idąc „Katarzynką” zatrzymujemy się na dłużej przy Capela das Almas de Santa Catarina. Wybudowano ją w XVIII wieku. Na początku XIX stulecia odrestaurowano. W 1929 roku jej ściany zewnętrzne pokryto azulejos. Stało się to dzięki hojności Eduardo Leite – właściciela fabryki ceramiki.

 

Porto23 (powiększenie)

Porto, Capela das Almas de Santa Catarina, fot. autor

 

W sklepie warzywnym robimy drobne zakupy. Bierzemy czerwone winogrona (0,80 euro za kilogram) i oczywiście porto (10 euro). Wieczorem robimy sobie owocowo-portową ucztę. Wreszcie naprawdę tu jesteśmy. Porto w Porto wspaniale smakuje. 

 

 

gekon2010

 

Czytaj dalej

 

Dodano: 23.09.2011 18:35
Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018
Miejsce: Portugalia » Porto i Douro » Porto

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.