Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Wrzesień 2017
pn wt śr cz pt sb nd
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Portugalia, Portugalia

 

Na początek, czyli co zdarzyło się w styczniu

 

Początek stycznia. W domu, jak co roku zaczyna się dyskusja, gdzie też pojedziemy. Oceniamy, porównujemy ceny biletów lotniczych. Wreszcie po … kilkunastu godzinach … mamy go!!! We wrześniu ruszymy do Portugalii. Ale nie na południe. To by było za proste. Zresztą w Algarve już byliśmy. Chcemy trochę lepiej poznać kraj Vasco da Gamy. Dlatego nasz wybór pada na centrum i północ. Bilety lotnicze kupujemy w Air France. Z komercyjnym ubezpieczeniem zdrowotnym (radzę go wykupić, nawet jeżeli macie Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, która nie wszędzie działa) za lot w obie strony dla dwóch osób płacimy dokładnie 1458 złotych. Niestety nie będziemy mogli skorzystać z lotniska w Gdańsku. Trzeba będzie pojechać do Warszawy. Mówi się trudno.

 

Jeszcze wstęp, czyli o tym jak ominęliśmy jazdę pociągiem

 

Zbliża się lato. Kilka miesięcy zleciało nie wiadomo kiedy. Zaczynamy myśleć o biletach kolejowych do Warszawy. Tak naprawdę to bierze nas w takich chwilach lekkie obrzydzenie. Nasze spółki kolejowe należą chyba do najgorszych na planecie Ziemia. Odnoszę wrażenie, że dla nich najlepiej by było, gdyby ten gość, który wymaga - czyli pasażer - nie istniał. Ludzie traktowani są bowiem gorzej niż zwierzęta. Jadą w przeładowanych wagonach. Są szczęśliwi jak mają miejsce w … toalecie (inni pasażerowie ćwiczą wtedy odporność swoich pęcherzy i czegoś innego). Ale nic to, najważniejsze są kwiaty dla ministra infrastruktury. My należymy jeszcze do gorszej kategorii hipotetycznych podróżujących, ponieważ jeździliśmy już pociągami po Austrii i Niemczech i wiemy jak to wygląda. I nie jest to żadna wiedza tajemna. Nikt mi nie powie, że w wagonach nie może być czysto i że kwestia zapewnienia w ubikacjach (jeżeli akurat spełniają przypisaną im rolę) papieru toaletowego staje się zadaniem ponad siły. Trzeba tylko szanowne panie i szanowni panowie w nieznanej mi bliżej liczbie spółek kolejowych wziąć się do pracy. Tylko tyle, chociaż nie, dla was to może być aż tyle. Czytam niektóre relacje i oczom nie wierzę. Ludzie blokowali tory, żeby w pociągach dołączano dodatkowe wagony, bo chcieli dojechać z dziećmi nad morze. Brr, jak sobie pomyślę o jeździe pociągiem w moim pięknym rodzinnym kraju naprawdę robi mi się niedobrze.     

 

Na szczęście okazuje się, że na rynku debiutuje firma przewozowa PolskiBus. Bilety, jak w tanich liniach lotniczych. Im wcześniej kupujesz, tym taniej płacisz. Udaje nam się i za bilety do Warszawy i z powrotem do Gdańska płacimy … 4 (tak to nie pomyłka) złote.

 

Drogie polskie koleje. Na szczęście nie będę musiał korzystać z waszych usług. To naprawdę szczęśliwa chwila. Dla takich momentów warto żyć.

 

Tak na marginesie. Za niecały rok w Polsce i na Ukrainie odbędą się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej. Na miejscu włodarzy naszych kolei i dróg już bym robił potężną kampanię, że czegoś takiego jak jazda pociągiem lub samochodem po „przejezdnych autostradach” w Polsce (Mrożek by tego nie wymyślił) nie ma nigdzie na świecie. Po co ludzie mają poważnie traktować naszą infrastrukturę? Zanim się wkurzą, niech się pośmieją. Stwórzmy im grę „Dojedź pociągiem do celu”. Zacząć muszą od dogadania się w kasie z panią kasjerką (wybieramy te, które nie znają języków obcych, co raczej nie powinno sprawić kłopotów). Następnie gracz musi znaleźć prawidłowy peron (nie jest to takie łatwe, sam słyszałem na niektórych dworcach kolejowych jak w czystej polszczyźnie i tylko w niej informuje się pasażerów, że pociąg odjedzie z innego niż napisano w rozkładzie jazdy peronu). Potem trzeba wejść do wagonu w pociągu, który jedzie do tego (kolejny stopień trudności) w pożądanym przez nas kierunku. Po drodze jeszcze spotkanie z nieujarzmionym pogromcą wampirów, czyli kontrolerem biletów, którego guzik obchodzi, że kasjerka źle cię zrozumiała i sprzedała nie taki bilet jaki powinna i za to wymierzy ci potężną karę. Jak ominiesz te stada rekinów i dojedziesz cały do celu – wygrałeś (za podróż w kiblu – premia, 5 minut w przedziale służbowym z palącym kierownikiem pociągu).  Zaręczam, że w takim przypadku kibice  będą zachwyceni Polską i na pewno do niej wrócą, chociażby po to, by sprawdzić, czy coś zmieniło się na lepsze.   

 

31 sierpnia 2011 roku i 1 września 2011 roku, czyli ruszamy

 

 Od rana mamy trochę biegania. Przede wszystkim trzeba odwieźć psa do hotelu. Mocca chyba czuła co się święci, bo od paru dni była nieznośna. Ale mówi się trudno. Są takie sytuacje, kiedy trzeba zapłacić za to, by szczekający czterołap miał opiekę. Hotel mamy sprawdzony. Pies był tam już w ubiegłym roku. Jesteśmy spokojni, że wszystko będzie dobrze. Autobus mamy o 22.50 z pętli tramwajowej w Oliwie. Wieczorem przyjeżdża tato Beatki i odwozi nas na przystanek. Czeka już sporo ludzi, potem dochodzą kolejni. Podjeżdża autobus. Pakujemy bagaż, lokujemy się na miejscach i w drogę. Trochę przesypiamy, trochę rozmawiamy. W Warszawie jesteśmy 45 minut przed czasem, czyli podróż zajęła nam dokładnie 5 godzin i 40 minut. Dla porównania podam tylko, że od dzisiaj czas jazdy pociągiem z Warszawy do Trójmiasta wynosi 8 godzin. Ile zapłaciliśmy za bilety, już wspomniałem. Niedawno czytałem gdzieś, że spółka zawiadująca torami kolejowymi chce podnieść opłaty za korzystanie  z nich, bo pociągi … dłużej jeżdżą. Jak znam życie i absurdy kraju nad Wisłą w środkowej Europie, to niedługo klienci polskich kolei będą więcej płacić za bilety, bo ich pociągi … dłużej jeżdżą.

 

W stolicy wysiadamy na przystanku Metro Wilanowska. Nieopodal znajdujemy automat, w którym kupujemy bilety autobusowe. Pamiętajcie, że od połowy sierpnia w Warszawie wzrosły ceny biletów komunikacji publicznej. Za jednorazowy bilet normalny, który jest ważny 120 minut od skasowania, w strefie 1 zapłacicie 3,60 zł. Nie musicie kupować biletów na bagaż. Jakiś czas temu obowiązek ten został zniesiony (i bardzo dobrze).

 

1 września...72 lata temu zaczęła się największa rzeź w dziejach świata. Jej początek to  najpierw atak Hitlera, a potem Stalina na Polskę. Polacy wychowywani przez 20 lat w duchu patriotyzmu zdali egzamin i wznieśli się na wyżyny niespotykanego bohaterstwa. Po walce, której wygrać nie mogli znaleźli się w siłach zbrojnych wielu krajów broniąc ich wolności i niezależności. Za to, że byli Polakami dostali niemiecką lub sowiecką kulę w głowę, umierali w obozach koncentracyjnych lub zostali nadziani na ukraińskie widły. Trzeba o tym na okrągło mówić i o tym przypominać.

 

Jazda autobusem na lotnisko zajmuje nam 10 minut. Wysiadamy przed nowym terminalem. Na pierwszy rzut oka sprawia całkiem sympatyczne wrażenie. Zobaczymy jak będzie później, kiedy dzień zacznie się na dobre. 

 

Na razie idziemy do jednej z kawiarni. Ceny lotniskowe. Za dwie bułki i dwie kawy płacimy około 50 złotych.

 

Teraz kilka godzin czekania. 

 

Sięgamy po komputery. W porcie lotniczym są hotspoty naszych operatorów, lecz niestety płatne. Na przykład za dwie godziny serfowania na jednym komputerze Orange życzy sobie 9 zł + VAT. W jednej z kawiarni dostaję kod do któregoś z operatorów. Mogę poszaleć. Mam całe 30 minut. Panie w lokalu są miłe, same pytają, czy nie potrzebuję netu na dłużej. Kiedy okazuje się, że jednak tak, dostaję kolejny kod.

 

Żeby odprawić bagaże musimy iść do starej części lotniska i odstać swoje w dłuuuuuuugiej kolejce, żeby dojść do kontroli bezpieczeństwa. Na kilka stanowisk, tylko dwa czynne. Jak na stolicę – trochę wstyd.

 

Odlatujemy z nowego terminala. Wysiadający z samolotu wchodzą na część dla wsiadających. Jest trochę zamieszania. Ludzie szukają oznaczeń wyjścia po bagaże i do miasta. Wreszcie oczekiwane zaproszenie do samolotu. Siadamy na swoich miejscach i lecimy do Paryża. Lot spokojny. Air France nie pozbawia się swoich przyzwyczajeń i częstuje podróżujących całkiem dobrym winem. W dobie, w której linie lotnicze wszędzie szukają oszczędności, a przede wszystkim na cateringu, postawa godna uwagi.

 

Na lotnisku Charlesa de Gaulle lądujemy z kilkuminutowym opóźnieniem. Nie jest to dla nas jakiś dramat. Na lot do Lizbony i tak musimy jeszcze poczekać. Zmieniamy terminal. Z oznaczonego literką F przechodzimy na D2. Znowu mamy kontrolę bezpieczeństwa. Pana, który ją robi interesuje tylko czy mamy jakieś napoje. Jeżeli chcecie na tym lotnisku zrobić sobie zakupy (ale tylko wtedy jak musicie – ceny, jak na lotnisko, według mnie wysokie) to tylko po kontroli bezpieczeństwa po wejściu na terminal, z którego macie lot. Wcześniej kupione napoje można po prostu stracić i dobry Boże nie pomoże.

 

Wsiadamy do kolejnego samolotu. Jeszcze tylko jeden skok i będziemy u celu podróży. W naszym rzędzie siedzi, jak się okazało, wracający z Tokio – Julio. Mieszka w Fatimie, w jego rodzinie było jedno z dzieci, które przeżyło objawienia. Dzisiaj Julio oprowadza wycieczki po Fatimie. Zaprasza nas do siebie. Wymieniamy się telefonami i myślę, że spotkamy się w słynnym na cały świat sanktuarium.

 

Wreszcie Lizbona. Pilot zrobił nam piękny spektakl i przeleciał nad oświetlonym miastem. Rozpoznajemy z Beatką miejsca, w którym byliśmy siedem lat temu. Lądujemy bez żadnych przygód. Idziemy po bagaże. Droga trochę długa i kręta, ale lizbońskie lotnisko jest dobrze oznakowane, tak więc nie ma problemy z wyjściem. Odbieramy rzeczy i kierujemy się do wyjścia. Jest ciepło. Temperatura około 20 stopni Celsjusza, a dochodzi godzina 22. W Polsce jest teraz 23.Po wjeździe do Portugalii wskazówki zegarków musicie cofnąć o godzinę. Przed lotniskiem znajdujemy przystanek autobusowy. Lotniskową linią 1 (do centrum Lizbony, poza tym są  jeszcze dwie) dojeżdżamy do Praça dos Restauradores. Nie mamy problemów z lokalizacją. W autobusie (przystosowanym do przewozu bagażu) o każdym przystanku informuje donośny kobiecy głos. Za przejazd płacimy 3,5 euro od osoby.

 

Z Praça dos Restauradores mamy kilka kroków na Rua Portas da Santo Antão. Tutaj pod numerem 81 znajdujemy Pensão Flor da Baixa – nasz dom na kolejne dwa dni. W pokoju dwa połączone łóżka. Toaleta wspólna, ale za to każde pomieszczenie mieszkalne ma prysznic i dostęp do internetu. Wszystko to za 30 euro za dobę za pokój. Pan w recepcji nie zna żadnego języka, poza portugalskim, co jednak nie przeszkadza w porozumiewaniu się. No i atmosfera. Wychodzi się na pełną życia ulicę. Nieopodal lokal, który nazwałem „Nalewkarnią”. Wyobraźcie sobie mały sklep, za jego ladą gość, którego nie chciałbym spotkać sam na sam, który nalewa Wam wiśniową nalewkę, dorzucając kilka owoców. Ludzie stoją przed lokalem, rozmawiają, śmieją się. Nikt nikogo nie zaczepia. Jakiś miły Portugalczyk, słysząc, że nie jesteśmy stąd przepuszcza nas w kolejce. Nikomu się nie spieszy. Nalewka – pycha. Za 1,2 euro za małą szklaneczkę. Na chwilę idziemy na położony parę kroków dalej Plac Rossio. Chłoniemy atmosferę i … czujemy zmęczenie.  Jakby nie patrzeć, ta nasza podróż trwa już 24 godziny. Wracamy do pensjonatu. Miły Pan w recepcji mówi nam dobranoc. Wskakujemy do łóżek i po chwili lądujemy w objęciach Morfeusza. Okno zostawiłem otwarte. Przez sen posłucham sobie muzyki miasta.

 

gekon2010

 

Czytaj dalej

 

Dodano: 02.09.2011 18:02
Ostatnia aktualizacja: 23.09.2017
Miejsce: Portugalia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.27
USD
3.56
CHF
3.68
GBP
4.83
Średnie kursy, 24-09-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.