Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Jeden dzień na Kaszubach - 21 czerwca 2011 roku

 

Właściwie to nawet dobrze się złożyło. Mama Beaty ma dzisiaj imieniny, korzystając więc z dobrej pogody zabieramy rodziców na Kaszuby. Będzie można zobaczyć jak część tego regionu wygląda przed wakacjami, które zaczynają się w tym tygodniu.

 

Ruszamy o 10.00. Wjeżdżamy na drogę krajową numer 20, którą chcemy dostać się do Żukowa. Stan nawierzchni dobry (niedawno były tu remonty), trzeba jednak uważać na dość spory, jak na tę godzinę ruch. W Żukowie zatrzymujemy się na kilka minut w korku. Schodzą się tutaj droga, którą jedziemy i prowadząca z Gdańska droga krajowa numer 7.

 

Po przejechaniu przez Żukowo cały czas jedziemy "dwudziestką". Ruch trochę mniejszy, asfaltowa droga w dobrym stanie, fajna pogoda (około 23 stopni, wieje przyjemny wiaterek). Czegóż więcej wymagać?

 

Za Rybakami skręcamy w prawo i zatrzymujemy samochód na parkingu pod Wieżycą. Ceny za postój zróżnicowane. 3 złote za samochód osobowy, 5 za mikrobus, 10 za autobus. Zostawiamy rodziców z rudym czterołapem, a sami, czarnym szlakiem idziemy w kierunku wzniesienia.

 

Wieżyca4 (powiększenie)

Droga na szczyt Wieżycy, fot. autor

 

Jest bowiem Wieżyca najwyższym wzniesieniem pasma morenowych Wzgórz Szymbarskich i Wybrzeża Południowo-Bałtyckiego. Liczy sobie 328,6 m n.p.m. Na wzgórzu, poza udekorowanym polskimi i papieskimi flagami krzyżem, znajduje się, zbudowana w 1996 roku, 35 metrowa wieża widokowa im. Jana Pawła II.

 

Wieżyca (powiększenie)

Szczyt Wieżycy, fot. autor

 

Wstęp na wieżę płatny. Osoba dorosła płaci 5 złotych, dzieci i młodzież do 16 roku życia - 3,5 zł, zaś dzieci do lat 6 nie obciążą kieszeni rodziców mając wstęp za darmo. Na Wieżycy znajduje się rezerwat krajobrazowy "Szczyt Wieżycy". Utworzono go w 1962 roku. Ma około 30 hektarów powierzchni.

 

Wieżyca2 (powiększenie)

Wieżyca, wieża widokowa im. Jana Pawła II, fot. autor

 

Idziemy z Beatką do góry. Na wieży trzy platformy widokowe. Oczywiście najpiękniejszy widok rozciąga się z tej położonej najwyżej. Mamy sporą część Kaszub jak na dłoni. Widzimy Kartuzy i bliżej położone Jezioro Ostrzyckie.

 

Wieżyca3 (powiększenie)

Widok na Jezioro Ostrzyckie, fot. autor

 

Piękny widok. Dmucha dosyć mocny wiatr. Osoby z czułym błędnikiem, mogą się trochę w pierwszej chwili przestraszyć, ponieważ wieża ... rusza się. Ale spokojnie, gdyby wiało za mocno, nikt by Was tutaj nie wpuścił.

 

Tym samym czarnym szlakiem wracamy na parking. Wyjeżdżając z niego i kierując się w prawo dojechać można do Szymbarka i słynnego "Domu do góry nogami". My już tam parę lat temu byliśmy i wszystkim polecamy tę atrakcję. Naprawdę warto. Chodzenie po suficie przysparza niesamowitych wrażeń, zwłaszcza, kiedy błędnik domaga się od naszego organizmu trochę szacunku i spacerowania po podłodze. Ale w tym miejscu akurat nie ma takiej możliwości.

 

Szymbark (powiększenie)

Szymbark. Dom do góry nogami, fot. autor

 

Możemy również w Szymbarku zobaczyć najdłuższą deskę na świecie, czy dom sybiraka. Wstęp - 12 złotych - dorosły, 10 zł - osoba w grupie zorganizowanej, bezpłatnie - dzieci do 6 roku życia, z wyjątkiem grup zorganizowanych.

 

Szymbark2 (powiększenie)

Szymbark, najdłuższa deska na świecie, fot. autor

 

Z parkingu przed wejściem na Wieżycę ruszamy dalej. Zatrzymujemy się w Kościerzynie, kilkadziesiąt metrów przed rynkiem. W mieście obowiązuje opłata za parkowanie (trzeba trochę wysiłku, żeby to ustalić, nie zauważyliśmy żadnych tablic informacyjnych), dobrze więc w pierwszej kolejności znaleźć parkometr. Pół godziny postoju kosztuje złotówkę, godzina - dwa złote.

 

Kościerzyna1 (powiększenie)

Kościerski parkometr, fot. autor

 

Wchodzimy na kościerski rynek. Na nim rozstawione parasole, stoliki i krzesła. Można spokojnie usiąść, wypić kawę i popatrzeć z uśmiechem na świat.

 

Kościerzyna2 (powiększenie)

Kościerzyna. Rynek, fot. autor

 

Pod numerem 9 widzimy Muzeum Ziemi Kościerskiej. Jeszcze robimy jakieś drobne spożywcze zakupy, potem do samochodu i dalej w drogę.

 

Co można zarzucić władzom Kościerzyny, to to, że jest ona oznakowana tak, jakby obce wojska miały wkroczyć do miasta, a tuziemcy chcieliby utrudnić im poruszanie się po nim. Z centrum wyjeżdżamy "na czuja". Przed skrzyżowaniem z krajową "dwudziestką" nie widzimy żadnych tablic wskazujących kierunki jazdy. W samym mieście zdarzają się skrzyżowania, na których nie znajdziecie nazw ulic. Jazda po mieście może więc stanowić problem dla osoby, która jest tutaj pierwszy raz i chce na chwilę zatrzymać się, by na przykład zobaczyć położone nieopodal rynku (kilkadziesiąt metrów) sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin.

 

Kościerzyna4 (powiększenie)

Kościerzyna, sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin, fot. autor

 

Pomimo tych problemów, dobrze przystanąć w Kościerzynie. Jest pięknym miasteczkiem, gdzie człowiek po prostu dobrze się czuje. 

 

Kościerzyna3 (powiększenie)

Kościerzyna, jedna z kamienic przy rynku, fot. autor

 

Zjeżdżamy z drogi krajowej numer 20 i po przejechaniu kilku kilometrów zatrzymujemy się w Szarlocie. Idziemy do położonej nad wodą tawerny i zamawiamy obiad. Ceny umiarkowane. Dorosła osoba za pełen obiad zapłaci około 40 złotych. Nie jest więc tak źle. Można wynająć sobie domek lub pokój w hotelu.

 

Po jedzeniu czas na leśny spacer. Pies ma okazję do wybiegania się, a my do spalenia kilku kalorii.

 

Powoli zbieramy się do domu. Jeszcze tylko w drodze powrotnej godzina w Kościerzynie, uzupełnienie spalonych kalorii, czyli lodożerstwo i dalej jazda do Gdyni. Przed Żukowem zatrzymujemy się i pytamy sprzedawcę truskawek ile zapłacimy za koszyk. "Piętnaście" słyszymy w odpowiedzi. Drogo. Nie kupujemy owoców i już bez zatrzymywania jedziemy do Gdyni.

 

Jest wczesny wieczór. Nie wiadomo kiedy zleciało nam te 8 godzin. Bardzo mile spędzonego czasu.

 

Solenizantce ALICJI zaś życzymy 100 lat.

 

gekon2010

 

Dodano: 22.06.2011 18:19
Ostatnia aktualizacja: 17.11.2018
Miejsce: Polska

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.