Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Wyprawa na wschód. Część 13

25 maja 2011 roku, czyli ballada o Kruszynianach

 

Jutro wracamy do Domu. Samochód ma dzisiaj wolne. Musimy odpocząć przed jutrzejszą jazdą, a mamy do przejechania około 500 kilometrów. Dlatego postanawiamy nie ruszać się nigdzie i spędzić czas z naszymi gospodarzami.

 

Kruszyniany13 (powiększenie)

Jeden z domów w Kruszynianach, fot. autor

 

W Kruszynianach osiadł między innymi pułkownik Samuel Murza Krzeczowski - Tatar, który miał uratować życie króla podczas bitwy pod Parkanami. Razem z nim przybyły inne tatarskie rodziny. Król pamiętał o swoim wybawcy i odwiedził go podczas podróży na sejm do Grodna. Przed II wojną światową mieszkało w Kruszynianach 100 Tatarów. Dzisiaj zostały wszystkiego 4 rodziny. Ale coś się zmienia. Według Dżemila Gembickiego Tatarzy wracają do korzeni, kupują ziemię w Kruszynianach i wracają tutaj na starość. 

 

Wieczorem przysiadła się do nas miła starsza pani. Okazała się, że to Tatarka, która postanowiła wrócić do swojej rodzinnej miejscowości i buduje tutaj dom. Wspaniale nam się z nią rozmawia. Jest bardzo przyjaźnie nastawiona do ludzi i to się po prostu czuje.

 

 

Na koniec zaprasza nas do swojego domu. Kiedy wymieniamy się adresami, okazuje się, że pani Leila ma takie same nazwisko jak my. Śmiejemy się, że znalaźliśmy nieznaną ciotkę. Nie mogliśmy lepiej wymarzyć sobie pobytu wśród Tatarów. Może też coś mamy z ich krwi? Muszę koniecznie porozmawiać z mamą.

 

W rejestrze zabytków Kruszyniany wymienione są aż trzy razy. Zaliczono do nich XVII wieczny układ przestrzenny, pochodzący z XVIII wieku meczet i datowany na drugą połowę XVII wieku mizar. Całkiem dużo jak na jedną wieś. Domy jeden przy drugim gęsto stawiane po obu stronach drogi. Na Sejneńszczyźnie wyglądało to zupełnie inaczej. Domy były oddalone od siebie, każde gospodarsto stanowiło widoczną oddzielną część. 

 

Kruszyniany14 (powiększenie)

Jeszcze raz kruszyniański meczet, fot. autor

 

Kruszyniany15 (powiększenie)

Mizar w Kruszynianach, fot. autor

 

Są Kruszyniany przykładem zgodnego współżycia ludzi bez względu na wyznawaną wiarę. Na cmentarzu obok cerkwi i prawosławnych grobów widać całkiem sporo krzyży katolickich.

 

Kruszyniany16 (powiększenie)

Kruszyniany, prawosławna cerkiew św. Anny, fot. autor

 

Opowiadano nam, że świętowanie trwa czasami od katolickiej wigilii do połowy stycznia (zależy to od tego kiedy przypadają święta muzułmańskie). Sąsiedzi odwiedzają sąsiadów i wzajemnie sobie pomagają.

 

My mieszkaliśmy w Tatarskiej Jurcie. Swego czasu Mirosław Bogdanowicz postanowił zamieszkać tam, gdzie żył jego dziadek. Podniósł dom na lewarach i zaczął nowe życie. W 2003 roku jego żona - Dżenneta zrezygnowała z pracy przewodnika i razem założyli agroturystykę, gdzie każdy poza noclegiem może zjeść wspaniałe tatarskie potrawy. Prowadzą swój interes z prawdziwą pasją. Dbają o to, by każdy był zadowolony. A z tego co zauważyliśmy są dni, że do Tatarskiej Jurty przyjeżdżają dwie, trzy kikudziesięcioosobowe wycieczki zgłodniałych turystów, których trzeba nakarmić i krótko opowiedzieć im  w zrozumiały i przystępny sposób o różnicach kulturowych. Ceny potraw, biorąc pod uwagę ich wielkość,  nie należą do wygórowanych.

 

Kruszyniany18 (powiększenie)

Wnętrze Tatarskiej Jurty, fot. autor

 

Kruszyniany19 (powiększenie)

Tatarska Jurta, fot. autor

 

Flagowym daniem jest pierekaczewnik - pierwsze zarejestrowane danie regionalne (porcja 20 zł). Można spóbować pyz z miescem (jedna - 9 zł, ale niech Was to nie zmyli, to nie jest pyza w tradycyjnym rozumieniu, tylko prawdziwe pyzicho, zdrowy facet naje się dwiema), czy też listkowca - deseru, ale takiego, że jego smak długo będzie budził Was w nocy i przypominał chwile spędzone w Kruszynianach (porcja - 9 zł).

 

Kruszyniany17 (powiększenie)

Tatarskie przysmaki, fot. autor

 

Mieszkaliśmy tutaj 9 dni i mieliśmy okazję spróbować prawie wszystkich potraw, łącznie z przygotowaną na zamówienie jagnięciną z pilawem i sałatką (porcja 35 zł). Mięso wręcz rozpływało się na języku, co świadczy o tym, że do dania podeszło się z sercem (jagnięcina nie jest taka prosta w przygotowaniu). Polecam również kołduny. Okazało się, że to co jadłem dotychczas, to wcale nie były kołduny. W Tatarskiej Jurcie podawane są osobno z bulionem. Na początku trzeba takiego kołduna lekko nadgryźć, potem wyssać sosik ze środka i zjeść. Ach, łza się w oku kręci jak piszę te słowa. Miejsce to jest chyba jedyną agroturystyką w Polsce, którą odwiedził brytyjski następca tronu - książe Karol.

 

 

Śniadania dostawaliśmy klasyczne. Żółty i biały ser, kiełbasa na gorąco, wędliny, pieczenie na zimno, jajecznica lub kartoflaniki (pierogi z ziemniakami, jajkiem, cebulką i koperkiem, nacina się je pośrodku, podlewa roztopionym masłem i je - nie da się opisać tego smaku, już mi slinka leci).    

 

Jednej rzeczy tutaj nie dostaniecie - wieprzowiny, ale chyba nie jest to żadna strata.

 

Mieszkaliśmy w przytulnym pokoju na pierwszym piętrze. W środku łazienka z prysznicem i ubikacją. Płaciliśmy po 40 złotych od osoby za dobę. Pościel była bez zarzutu. Otrzymaliśmy również ręczniki na zmianę.

 

Jeżeli ktoś z Was wybierałby się w te okolice na dłużej i chciałby korzystać z oferty operatorów sieci komórkowych musi pamiętać, że będąc w Orange i dawnej Erze może mieć problemy z komunikacją. W samych Kruszynianach odbiera tylko sieć Plus. W naszych telefonach włączały się sieci białoruskie, pomimo tego, że wieś położona jest kilka kilometrów od granicy.

 

Fajnie nam tu było. Poznaliśmy fantastycznych ludzi i myślę nie tylko o całej rodzinie Bogdanowiczów, ale również o Dżemilu Gembickim. Pięknie Wam za wszystko dziękujemy i kłaniamy się, po staropolsku do samej ziemi. Znaleźliśmy miejsce, o którym możemy powiedzieć, że na pewno tutaj wrócimy. Czas zleciał nie wiadomo kiedy. Takie życie. Wszystko co dobre przelatuje jak woda między palcami.

 

Kruszyniany20 (powiększenie)

Do zobaczenia Kruszyniany! fot. autor

 

Jutro znowu będziemy w Domu.

 

gekon2010

 

Przejdź do części 14

 

 

Dodano: 05.06.2011 14:24
Ostatnia aktualizacja: 30.10.2018
Miejsce: Polska

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.