Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Wyprawa na wschód. Część 12

24 maja 2011 roku, czyli o tym, że nie święci garnki lepią i ...  robią łyżki

 

Po wczorajszych wojażach, dzisiaj jedziemy zdecydowanie bliżej. Chcemy, chociaż częściwo, zobaczyć jakie rzeczy wyrabiane są przez rzemieślników tworzących Szlak Rękodzieła Ludowego Podlasia.

 

Spokojnie pijemy poranną kawę i równie spokojnie ruszamy w drogę. Przez Krynki dojeżdżamy do Sokółki drogą wojewódzką numer 674. Tam skręcamy w lewo w drogę krajową numer 19 i jedziemy nią do Czarnej Białostockiej. Za miejscowością, na wysokości cerkwi, ruch wahadłowy. My widząc tablice kierującą na szlak skręcamy w prawo i dalej jedziemy już według drogowskazów. Dzięki temu nie mamy żadnych problemów z dojazdem do Czarnej Wsi Kościelnej. Zatrzymujemy się przy jednym z pierwszych domów. Tutaj swój warsztat ma Jan Kudrewicz. Gospodarz zaprasza nas do swojej pracowni. Pokazuje, gdzie gromadzi glinę, a nastepnie siada do koła i robi piękny dzbanek.

 

Kudrewicz1 (powiększenie)

Jan Kudrewicz przy pracy, fot. autor

 

Kudrewicz2 (powiększenie)

Początki dzbanka, fot. autor

 

Kudrewicz3 (powiększenie)

Jeszcze trochę i dzbanek będzie gotowy, fot. autor

 

Kudrewicz4 (powiększenie)

Ostatni szlif ... , fot. autor

 

Kudrewicz5 (powiększenie)

I gotowe, fot. autor

 

Zostawia go do wysuszenia (nie mylić z wypalaniem), a sam prowadzi nas do pieców. Trzeba się nieźle narobić, żeby wypełnić jeden z nich. Trochę rozmawiamy. Takiego speca od marketingu chciałaby mieć niejedna korporacja. Towar produkowany przez pana Jana jest zachwalany przez niego praktycznie w każdym temacie naszej rozmowy. Do tego nie nachalnie, tylko z dużym wyczuciem i wdziękiem. Naszą wizytę kończymy więc w magazynie, gdzie znajdują się gotowe przedmioty.

 

Kudrewicz6 (powiększenie)

To niewielka próbka możliwości i zdolności pana Jana, fot. autor

 

Kupujemy dwojaczek do kaktusów, do tego dostajemy glinianego śpiewającego ptaszka i ... instrukcję o tym jak dojechać do kolejnego interującego nas twórcy. 

 

Przejeżdżamy przez Czarną Wieś Kościelną, Olszkowo i Łapczyn, by szutrową drogą dojechać do Zamczyska. Tutaj swoje łyżki robi pan Mieczysław Baranowski. Gospodarz - przemiły człowiek - robi łyżkę i prowadzi z nami rozmowę. Kiedyś Zamczysk i Łapczyn łyżkarzami stały. Praktycznie każdy mieszkaniec trudnił się tą profesją. Dzisiaj na placu boju pozostał sam pan Mieczysław. Można powiedzieć, że jest ostatnim, który takie łyżki robi. Snuje swoją opowieść, a spod jego rąk w ciągu 10 minut wynurza się drewniana łyżka. Dostajemy ją na pamiątkę, bardzo serdecznie dziękujemy i zbieramy się do powrotu.

 

Baranowski1 (powiększenie)

Mieczysław Baranowski w swoim warsztacie, fot. autor

 

Baranowski2 (powiększenie)

Z drewna wyłania się znajomy kształt, fot. autor

 

Baranowski3 (powiększenie)

Jeszcze trochę wykończenia i łyżka będzie zrobiona, fot. autor

 

Pamiętajcie, żeby podczas pobytu na Podlasiu odwiedzać naszych twórców. Robią niepowtarzalne rzeczy, lecz niestety jest ich coraz mniej. Z czasem możemy nie mieć okazji podpatrzenia jak się robi gliniane dzbanki, drewniane łyżki, czy też jak kowal potrafi z kawałka rozgrzanego żelaza stworzyć dzieło sztuki.

 

Po drodze zatrzymujemy się w lesie. Rude zwierzę także ma swoje niezbywalne psie prawa do wybiegu.

 

W Czarnej Białostockiej podjeżdżamy pod cerkiew p.w. Świętych Niewiast Miro Niosących. I nie chodzi tutaj o Mira od Zbycha, ani o pokój na świecie, tylko o ... wonności. Można nazwę świątyni tłumaczyć jako Świętych Niewiast Wonności Niosących. Zbudowana ją w latach 1985 - 1996, jest siedzibą parafii prawosławnej. Jej żółte kopuły pięknie wyglądają na tle niebieskiego nieba.

 

Czarna Białostocka1 (powiększenie)

Czarna Białostocka, cerkiew Świętych Niewiast Miro Niosących, fot. autor

 

Czarna Białostocka2 (powiększenie)

Czarna Białostocka, cerkiew Świętych Niewiast Miro Niosących, fot. autor

 

Czarna Białostocka3 (powiększenie)

Czarna Białostocka, cerkiew Świętych Niewiast Miro Niosących, fot. autor

 

Po zrobieniu kilku zdjęć, wsiadamy do samochodu i ruszamy do Kruszynian. Zatrzymujemy się w Krynkach na lody. Jest piękny słoneczny dzień, życie toczy się spokojnie i leniwie. Po co człowiek wymyślił miasta i nieustanną gonitwę za czymś co i tak będzie musiał kiedyś zostawić? Miejscowy rytm jest jak dla mnie zdecydowanie bliższy naturze.

 

gekon2010   

 

Przejdź do części 13

 

 

 

Dodano: 04.06.2011 12:21
Ostatnia aktualizacja: 04.11.2018
Miejsce: Polska

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.