Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Wyprawa na wschód. Część 3

15 maja 2011 roku, czyli podróż sentymentalna

 

Na tę podróż bardzo długo czekałem. Były w przedwojennej Polsce dwa szczególne miejsca, które przy ustalaniu nowych granic niestety nie zostały do niej włączone. Miasta, do których Polacy czują szczególny sentyment. Myślę o Wilnie i Lwowie. Do drugiego z nich mielibyśmy stąd za daleko, ale do pierwszego mamy tylko około 170 kilometrów. Nic tylko jechać i zobaczyć miejsce ukochane naszych babci i dziadków.

 

Dzisiaj niedziela. My jednak wstajemy wcześniej. Po śniadaniu, około 7.00 ruszamy. Wjeżdżamy na drogę krajową numer 16 i jedziemy do Ogrodnik. Tam przekraczamy granicę państw. Wita nas potężny napis Lietuvos Respublika.

 

Litwa1 (powiększenie)

Panie i panowie, wjeżdżamy na Litwę, fot. Beatka

 

Dzięki temu, że Polska i Litwa są w strefie Schengen, nie musimy na granicy okazywać żadnych dokumentów. Po prostu przejeżdżamy i tyle. Litewskie drogi są szerokie. Nie ma na poboczach żadnych drzew, które przeszkadzałyby w razie potrzeby w ucieczce na bok drogi. Są równe. Koleiny i dziury zdarzają się bardzo rzadko. Od razu po wjeździe na Litwę zauważamy, że więcej jest stacji benzynowych. Miejscami znajdują się praktycznie co kilka kilometrów. Paliwo jednak droższe niż w Polsce. Zaraz za granicą cena najbardziej popularnej bezołowiowej 95 kosztuje 4,40 lita. Potem tylko drożej – 4,50, 4,63, a nawet 4,66. Olej napędowy od 4,20 lita, LPG od 2,25 lita, a benzyna 98 od 4,68 lita. Znajomi uprzedzali nas, że litewska policja potrafi być bezwzględna dla piratów drogowych. Jedziemy więc zgodnie z przepisami i znakami ograniczającymi dopuszczalną prędkość. Generalnie w rejonie zabudowanym wynosi ona 50 km/h, a poza nim 90 km/h.

 

Do Łaździeji (Lazdijai) jedziemy drogą oznaczoną numer 135. Potem skręcamy w kierunku Olity (Alytus) w drogę o numerze 132. Stamtąd jedziemy drogą numer 128, by przed Olkienikami (Valkininkai) wjechać na prowadzącą do Wilna (Vilnius) drogę oznaczoną jako A4. Z przejazdem nie mamy żadnych problemów. Drogowskazy prowadzą do stolicy Litwy jak po sznurku. Droga jest po prostu ... nudna. Czasami chce się włączyć autopilota. Jest przecież niedzielny poranek, Litwini odsypiają tygodniowe zaległości. Także wskutek tego na drogach jest bardzo mały lub mały ruch. Po 2,5 godzinie już w Wilnie jeden ze znaków kieruje nas do centrum. W pierwszej kolejności szukamy bankomatu, by wypłacić litewską walutę – lity. Mamy karty do konta walutowego, lecz spotyka nas niemiła niespodzianka. Automat nie chce nam wypłacić pieniędzy, za każdym razem unieważnia transakcje. Na szczęście mamy inne karty. I w tym samym bankomacie wypłacamy pieniądze.

 

Szukamy miejsca parkingowego. Wszelkie napisy są w języku litewskim i początkowo mamy wrażenie, że strefa parkowania obowiązuje od stycznia do czerwca (I – VI). Idziemy do informacji turystycznej i dopiero tam dowiadujemy się, że oznaczenie to mówi nie o miesiącach, a o dniach tygodnia. Jeżeli tak, to fajnie. Nie musimy płacić za postój. Wszak mamy niedzielę, a więc parkowanie mamy bezpłatne. Kiedy będziecie chcieli zatrzymać się w centrum Wilna – uważajcie na te oznaczenia. Podobno są bezwzględnie egzekwowane i już paru nie tylko naszych rodaków znajdowało swoje samochody odprowadzone na specjalne parkingi. Na jednym z parkingów może być oznaczenie, że jest płatny od poniedziałku do soboty, ale na będącym tuż obok, opłata może obowiązywac przez cały tydzień.

 

Najlepiej by było nauczyć się litewskiego. Ja rozumiem, że język ten dla zamieszkujących kraj z Pogonią w herbie jest najpiękniejszy na świecie, ale w centrum Wilna nie chodzą tylko turyści z Litwy, lecz z całego świata. Im język litewski może sprawiać pewne problemy. Drodzy gospodarze – nie chcecie pisać i mówić po polsku – nie ma sprawy, to wasz problem, ale angielski jest jak najbardziej neutralnym językiem i dobrze by było czasami go, dla komfortu turystów, stosować. No chyba, że mowa Szekspira także Wam bracia Litwini podpadła. Wtedy rozumiem. Chociaż takie fakty nie są mi z historii znane.

 

W informacji turystycznej (Vilniaus g.) wzięliśmy materiały, które miały nam pomóc w zwiedzaniu (po angielsku, po polsku – zapomnij) i weszliśmy na Prospekt Giedymina.

 

Litwa2 (powiększenie)

Wilno, Vilniaus g., fot. autor

 

Tam zatrzymujemy się w kawiarni i zamawiamy kawę. Płacimy 8,5 lita (espresso i kawa z mlekiem). Za chwilę stajemy przed bazyliką archikatedralną św. Stanisława Biskupa i św. Władysława.

 

Litwa3 (powiększenie)

Wilno, bazylika archikatedralna p.w. św. Stanisława Biskupa i św. Władysława, fot. autor

 

Dzisiaj w stylu klasycystycznym według projektu Wawrzyńca Gucewicza. W jej podziemiach, jeszcze przed wojną odkryto grobowce królewskie, miedzy innymi Aleksandra Jagiellończyka, Elżbiety Habsburżanki i Barbary Radziwiłłówny. Na placu przed świątynią pomnik Giedymina.

 

Litwa4 (powiększenie)

Jeszcze jedno spojrzenie na bazylikę archikatedralną, na pierwszym planie dzwonnica, fot. autor

 

Potem przechodzimy przed Nowy Arsenał. Zbudowano go w XVIII wieku. Dzisiaj siedziba Litewskiego Muzeum Narodowego.

 

Litwa5 (powiększenie)

Wilno, Nowy Arsenał, fot. autor

 

Obok niego znajduje się wzniesiony w XV stuleciu Stary Arsenał. Przechodzimy do windy (bilet normalny 3 lity, ulgowy -2)i wjeżdżamy na miejsce, gdzie znajdował się zamek górny. Tam jeden z symboli Wilna – baszta Giedymina.

 

Litwa6 (powiększenie)

Wilno, Wieża Giedymina, fot. autor

 

Nad nią powiewa litewska flaga. Podziwiamy panoramę miasta, widzimy między innymi inny jego symbol – Górę Trzech Krzyży. Postawiono je dla upamiętnienia męczeństwa franciszkanów za czasów Olgierda, co jak się okazało... nie miało miejsca. W 1916 roku na górze postawiono betonowe krzyże według projektu Antoniego Wiwulskiego. Późną wiosną 1950 roku wysadzono je w powietrze. Pomnik odbudowano w 1989 roku. Dzisiaj wileńskie trzy krzyże są pomnikiem ofiar stalinizmu na Litwie.

 

Litwa7 (powiększenie)

Wilno, warto popatrzeć na stare miasto z góry, fot. autor

 

Zjeżdżamy z góry i ruszamy na spacer po mieście. Podchodzimy pod Pałac Prezydencki. W 1795 roku rezydował tutaj jeden z ostatnich polsko – litewskich oddziałów. Bywali tutaj Ludwik XVIII, Aleksander I, czy Napoleon.

 

Litwa8 (powiększenie)

Wilno, Pałac Prezydencki, fot. autor

 

Po I wojnie światowej rezydował w nim gen. Lucjan Żeligowski. Po kolejnej światowej hekatombie służył armii sowieckiej, były tutaj także galerie sztuki. Oficjalną siedzibą prezydenta Litwy jest od 1997 roku. W środku koncert muzyki poważnej, mogą wchodzić tam... wszyscy chętni.

 

Litwa9 (powiększenie)

Wilno, dziedziniec Pałacu Prezydenckiego, fot. autor

 

Tuż obok pałacu budynki Uniwerytetu Wileńskiego. Ufundował go w 1579 roku król Stefan Batory. Jakie sławy były jego absolwentami, bądź studentami? Józef Ignacy Kraszewski, Adam Mickiewicz, Czesław Miłosz, Juliusz Słowacki, Tomasz Zan i wielu, wielu innych humanistów, prawników, lekarzy, archeologów, matematyków. Ludzi, którzy wnieśli niepośledni wkład w dzieje polskiej nauki i życia społecznego. Przed budynkiem informacja o historii uczelni, w której nawet słowem nie wspomina się o założycielu uczelni. No tak, ale był przecież polskim królem...

 

Litwa10 (powiększenie)

Uniwersytet Wileński, dawniej im. Stefana Batorego, fot. autor

 

Snujemy się wileńskimi uliczkami. Przechodzimy przez dzielnicę żydowską. Zaglądamy w ciasne zaułki. Nagle stajemy na placu przed wileńskim ratuszem.

 

Litwa11 (powiększenie)

Wileński ratusz, fot. autor

 

Podchodzimy do kamienicy, z której na zawsze wyjechał z miasta Adam Mickiewicz (cud, że poza napisem w języku litewskim jest również po polsku), później przechodzimy przed kościołami św. Kazimierza (barokowy, wzniesiony w latach 1604 – 1618. To w nim podczas remontu w latach 60. XX stulecia skuwano polskie inskrypcje) i św. Teresy (zbudowany w latach 1635 – 1650, w stylu barokowym).

 

Litwa12 (powiększenie)

Tablicz upamiętniająca Adama Mickiewicza, fot. autor

 

Litwa13 (powiększenie)

Kościół p.w. św. Kazimierza, fot. autor

 

Litwa14 (powiększenie)

Kościół p.w. św. Teresy, fot. autor

 

Stajemy przed Ostrą Bramą. Matka Boska z cudownego obrazu spogląda na nas i zdaje się brać pod swoją opiekę, bez względu na to jacy jesteśmy. Każdy z nas ma przecież szansę poprawy swojego życia. Przelatują mi przez głowę słowa Inwokacji do Pana Tadeusza:

 

"(...) Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem,
(Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę
Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu
Iść za wrócone życie podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.
Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych;
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;
Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,
A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą (...)"

 

Krótka modlitwa. Można spokojnie zanieść swoje niepokoje i być pewnym, że zostanie się wysłuchanym.

 

Litwa15 (powiększenie)

Ostra Brama, fot. autor

 

Wracamy do dzielnicy żydowskiej. Tam w jednej z restauracji jemy obiad. Ja, zupę borowikową i cepeliny, a Beatka pierogi z mięsem. Do tego piwo i woda mineralna. Na przekąskę dostaliśmy wspaniały chleb. Rachunek 70 litów, ale musicie wiedzieć, że postanowiliśmy poszaleć i zjeść tam gdzie się nam podobało, a nie tam, gdzie jest taniej. W mieście na pewno znajdziecie miejsca dostosowane do swoich kieszeni.

 

Czas wracać do Poćkun. Wiemy, że tylko liznęliśmy miasta. Nie byliśmy na cmentarzu na Rossie, nie zobaczyliśmy miejsca, gdzie Litwini przelali krew za swoją niepodległość – wieży telewizyjnej, nie odwiedziliśmy wielu wileńskich kościołów. No cóż, musimy do Wilna jeszcze wrócić.

 

Na Prospekcie Giedymina jeszcze małe zakupy. Kupujemy wędlinę (28 litów) i chleb (5,5 lita).

 

Litwa16 (powiększenie)

Prospekt Giedymina, fot. autor

 

Za chwilę skręcamy w Vilniaus g., odnajdujemy samochód i ruszamy z powrotem. Wyjazd z miasta sprawia nam jednak pewne problemy. Jeżeli z wjazdem do centrum ich nie mieliśmy, tak teraz znalezienie właściwej drogi zajęło nam trochę czasu (praktycznie nie ma żadnych oznakowań).

 

 

Z A4 skręcamy jeszcze do Trok. Chcemy zobaczyć zamek. Niestety, pomimo zachowania maksymalnej uwagi nie trafiamy na drogowskazy kierujące nas do było nie było jednego z najważniejszych dla dziejów Litwy miejsc. Zawracamy. Tą samą trasą wjeżdżamy do Polski. Jeszcze 9 kilometrów i jesteśmy w gospodarstwie. Pies ćwiczy swój ogon i biodra okazując radość z widzenia nas, a my ... no cóż, po spacerze z kundlem idziemy spać.

 

Ale zanim do spania, krótkie podsumowanie. Uśmiałem się, widząc na tablicy informaacyjnej jednej z restauracji, że mają menu wielu językach, poza jednym.

 

Litwa17 (powiększenie)

Widać, że dla Litwinów język rosyjski jest bardziej "strawny" niż polski, fot. autor

 

Domyślacie się jakim? Dopiero robiąc zakupy i prowadząc rozmowy z przygodnie zagadniętymi przechodniami zorientowaliśmy się, że ze znajomością polskiego nie jest w Wilnie tak źle. Nie wiem dlaczego Litwini uchwalają prawa wymierzone w polską mniejszość. Cały czas twierdzę, że jak ktoś ma problemy z traktowaniem swoich mniejszości narodowych powinien urządzić sobie krótką wycieczkę edukacyjną do Merano/Meran we Włoszech, po której będzie już wiedział jakie w Europie obowiązują standardy. Tylko tyle, ale może dla litewskich polityków aż tyle. A może chodzi o odszkodowania dla wysiedlonych stąd. Trudno, jeżeli zabrało się komuś jego własność, teraz należy mu ją oddać. Wtedy okazałoby się, że Wilno przed II wojną światową było na wskroś, jak to powiedział Czesław Miłosz podczas wykładu na tutejszym Uniwerytecie, polsko-żydowskim miastem. Litwa jest pięknym krajem. Mieszkają tam sympatyczni ludzie. Teraz czas na rządzących.

 

gekon2010

 

Przejdź do części 4

 

 

Dodano: 23.05.2011 22:05
Ostatnia aktualizacja: 08.11.2018
Miejsce:

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-1707
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.