Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Wielkanocne wojaże. Część 1

 

22 kwietnia 2011 roku, czyli woda, Kociewie i borowa droga

 

Drugi raz z rzędu spędzamy Wielkanoc poza domem. Jakoś łatwiej wyjechać na te święta niż na Boże Narodzenie. Rodzice zaproponowali nam Bory Tucholskie. Niedaleko od domu, a jest to miejsce gdzie można całkiem fajnie spędzić wolny czas.

 

Ruszamy w Wielki Piątek. Jedyny dzień w roku, w którym w kościele katolickim nie jest odprawiana msza święta. Dzień żałoby, w którym Jezus Chrystus skonał na krzyżu.

 

Są kraje w Europie na przykład Słowacja, w których Wielki Piątek jest z mocy prawa dniem wolnym od pracy. W Polsce niestety nie i - pamiętając batalię o to, by takim dniem było Święto Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) - raczej nie będzie.

 

Wjeżdżamy na obwodnicę Trójmiasta. Spory ruch jak na tę godzinę (09.30). Nie ma chyba jednak się co dziwić. Tak jak wspomniałem jest to normalny dzień pracy. Za Matarnią, praktycznie do zjazdu do Straszyna jeden plac budowy. My na wspomnianym zjeździe wjeżdżamy na drogę wojewódzką numer 222 i ruszamy w kierunku Starogardu Gdańskiego. Na początku jednak chcemy w Straszynie zobaczyć elektrownię wodną. Przy drodze ustawiono jedną tablicę pokazującą, że należy skręcić w prawo. I tutaj łatwe się kończy. Nie widać żadnej drogi, jedziemy na czuja. Przed tą właściwą żadnej informacji o tym, że powinniśmy skręcić. Trudno. Na szczęście trochę znamy te tereny, skręcamy w prawo i po przejechaniu około 3 kilometrów jesteśmy na miejscu.

 

Elektrownia wodna w Straszynie zbudowana została w 1910 roku.

 

Straszyn. Elektrownia wodna (powiększenie)

Widok na elektrownię wodną w Straszynie, fot. autor

 

Była pierwsza na rzece Raduni. Powstała z inicjatywy Rady Powiatu Gdańsk Wyżyny. Poza nią zbudowany został zbiornik retencyjny, który miał ograniczać, szczególnie wiosną spływ wód. W elektrowni pracują trzy turbozespoły, a jej moc instalowana wynosi 2411 kW. Chcemy zwiedzić ten zabytek techniki. Jest 10.00 i z radością stwierdzamy, że to właśnie pora zwiedzania. Chwytam za klamkę ... i rozczarowanie. Nikt nie czeka, żadnej informacji, że akurat dzisiaj zwiedzania nie będzie. Dla porządku podam jedynie, że zwiedzanie elektrowni odbywa się w godzinach 10.00 i 17.00. Można w niej przebywać tylko w obecności oprowadzjącego. Bilet normalny kosztuje 6 złotych od osoby, a ulgowy – 3 złote od osoby (uprawnieni do nich są dzieci, emeryci, renciści, młodzież ucząca się w tym studenci). Jeżeli przyjedziecie z dziećmi opłaca się kupić bilet rodzinny, który kosztuje 12 złotych. Dzieci do 6 roku życia mają wstep wolny. Wszystkim życzę sukcesów, przede wszystkim w dostaniu się do elektrowni. Jeżeli tak ma wyglądać zachęcanie turystów do zwiedzania pomorskich zabytków techniki to ja bardzo dziękuję. Trochę się dziwię. Województwo pomorskie niedawno rozpoczęło kampanię promującą je i wszystko powinno być zapięte na ostatni guzik. A tak nie jest. O czym zresztą będę dalej pisać.

 

Straszyn. Elektrownia wodna 2 (powiększenie)

I ponownie elektrownia wodna w Straszynie, fot. autor

 

W Straszynie roboty drogowe. Miejscami zorganizowany jest ruch wahadłowy. Uważajcie więc z prędkością i jeźdźcie ostrożnie.

 

Nie udało nam się zwiedzić elektrowni w Straszynie. Ponieważ nie poddajemy się z byle powodu postanawiamy pojechać do Bielkowa. Zanim się jednak zorientowaliśmy, ominęliśmy prawidłowy zjazd i tutaj już trochę nas nerwy poniosły. Oczywiście żadnej tablicy informacyjnej gdzie skręcić. Trudno, nie chcą żeby ich odwiedzać, to nie będziemy. Nie ja tracę opinię, tylko ktoś, kto jest odpowiedzialny za organizację ruchu turystycznego w regionie. W Rekcinie spotykamy tablicę z napisem "Szlak Hydrotechniki". Skręcamy w lewo, dojeżdżamy do Rusocina i nie znajdujemy żadnych dodatkowych informacji. Dlaczego to mnie już nie dziwi...?!

 

Z Rusocina jedziemy drogą wojewódzką numer 226. Widać, że była niedawno gruntownie remontowana. Równy asfaltowy dywanik, dobre oznaczenia. Jedzie się łatwo i przyjemnie. Niestety, dla amortyzatorów naszego samochodu, musimy z powrotem wjechać na drogę wojewódzką numer 222. Koleiny, wybity asfalt. Tak będzie przez większość drogi do Starogardu Gdańskiego.

 

Mijamy Trąbki Wielkie. Warto jednak zatrzymać się tutaj na chwilę i zwiedzić XVIII wieczny kościół z którym związany jest kult Matki Boskiej Trąbkowskiej. Według tradycji Matka Boża objawiła się przy przycmentarnym źródełku. Jego wodą leczono choroby oczu. Do czasu… Ktoś postanowił wykorzystać magiczną moc wody w leczeniu oczu ... swojego konia. Żródło wyschło, a pielgrzymki wiernych zaczęły zbierać się przed cudownym obrazem. W 1987 roku został on ukoronowany podczas mszy świętej 12 czerwca 1987 roku na Zaspie w Gdańsku przez papieża Jana Pawła II.

 

Jedziemy dalej. W Kokoszkowach mijamy kolejną świątynię – p.w. św. Barbary. Została wzniesiona przez Joannitów w XIV wieku. Wewnątrz między innymi barokowe i rokokowe ołtarze, rzeźbiony, drewniany rzeźbiony barokowy krucyfiks pochodzący z XVIII wieku, drewniana chrzcielnica z XVII wieku i 2 XIX wieczne feretrony.

 

Wjeżdżamy do Starogardu Gdańskiego – stolicy Kociewia. Dla większości Polaków wszystko co znajduje się wokół Gdańska i Gdyni to Kaszuby. Nic bardziej błędnego. Nie próbujcie czasem mówić o tym głośno w Starogardzie Gdańskim, bo miejscowi gotowi są obrazić się na was. Kociewiacy mają swoją gwarę. Od 1995 roku, co 5 lat odbywają się Kongresy Kociewskie, zaś 10 lutego 2007 roku obchodzono na pamiątkę dwusetnej rocznicy pierwszej pisemnej wzmianki o regionie, Światowy Dzień Kociewia.

 

Starogard Gdański. Rynek (powiększenie)

Starogard Gdański. Ratusz, fot. autor

 

Parkujemy przy Parku Miejskim. Miejsca parkingowe bezpłatne. Bierzemy psa i idziemy na spacer po Starogardzie Gdańskim. Przechadzamy się po parku. Idę nad Wierzycę i oglądam mury miejskie. Potem wchodzimy pod Most Chojnicki. Stanowił pod koniec lutego 1846 roku miejsce zbiórki powstańców pod wodzą Floriana Ceynowy, skąd zamierzali dokonać ataku na koszary pruskie.

 

Wchodzimy na rynek. To najstarsza część miasta. Wyznacza go kwadrat o wymiarach 107 x 107 metrów. Pośrodku znajduje się ratusz. Wzniesiono go na początku XIX wieku. Przechodzimy dosłownie kilka metrów i stajemy przed kościołem farnym p.w. św. Mateusza. Pochodzi z XIV wieku.

 

Starogard Gdański. Mateusz (powiększenie)

Kościół p.w. św. Mateusza, z lewej strony widoczna rzeźba "Chrystusa Starogardzkiego", fot. autor

 

Nad wejściem widać replikę rzeźby "Chrystus Starogardzki". Jej oryginał, datowany na 1300 rok podziwiać można w Muzeum Diecezjalnym w Pelplinie. Wewnątrz kościoła wspaniały XV wieczny fresk – Sąd Ostateczny, odkryty ... pod koniec lat 50. XX stulecia. W innej części rynku wyróżnia się strzelista wieża kościoła p.w. św. Katarzyny. Świątynia zbudowana została na początku XIX wieku.

 

Starogard Gdański. Katarzyna (powiększenie)

Kościół p.w. św. Katarzyny i fragment strogardzkiego rynku, fot. autor

 

Wracamy do samochodu. Pora jechać dalej. Musimy przecież dojechać w te Bory Tucholskie.

 

Wyjeżdżamy z miasta. Mijamy fabrykę utożsamianą z wizerunkiem znanego amerykańskiego aktora, następnie zbudowany w latach 1934 – 1939 kościół św. Wojciecha. Wjeżdżamy w drogę do Skórcza.

 

Czas na tankowanie. Za litr 95 płacimu 5.15 zł. Boże, gdzie te czasy, kiedy płaciło się około 4,50 zł? A od maja będzie jeszcze drożej. Kończą się ulgi w akcyzie na biopaliwo. Polski rząd nie przygotował i oczywiście nie przesłał w porę wniosku do Brukseli o przedłużenie ulg na biokomponenty do końca tego roku (była taka możliwość) i tym samym jadąc na majówkę zapłacisz drogi kierowco do 10 groszy drożej za litr paliwa. Fajnie ... Ceny zachodnie, a płace wschodnie. Ciekawe, kiedy skończy się ta radosna twórczość.

 

Na dodatek w RMF puszczają wypowiedź ministra infrastuktury Cezarego Grabarczyka. Wynika z niej, że pasażerowie "Muszą liczyć się z tym, że podejmując decyzję o podróży w ostatniej chwili może się okazać, że w składach może brakować miejsc, które objęte są rezerwacją. A w składach w których nie ma tej rezerwacji może też miejsc brakować". No to już jest nic jak tylko arogancja władzy. Dróg nie ma, koleje w stanie rozkładu, samoloty za drogie. Chcesz jechać na święta i odwiedzić rodzinę? Bez sensu. A w ogóle nie kombinuj Polaku, że pojedziesz pociągiem. Będziesz winien temu, że inni, tak samo głupi jak Ty chcieli dojechać do najbliższych tym środkiem transportu. Co tu zresztą komentować. Ciśnienie mi za bardzo skoczy. Władzuchna się czuje świetnie i to jest najważniejsze. Coraz bardziej przypomina mi to Jerzego Urbana i jego słynne "rząd się sam wyżywi". Ciekawy jestem kto teraz Panu Ministrowi wręczy kwiaty. Bareja się kłania, ot co.

 

Jeżeli już zdecydujecie się na podróż samochodem i będzie to droga ze Starogardu Gdańskiego do Skórcza uważajcie na występujące miejscami koleiny. Zawsze lepiej mieć trochę wyobraźni, zwolnić i dojechać do bliskich bezpiecznie. I niech nie zwiodą Was odcinki równego czarnego dywanika. Za nim także mogą być koleiny.

 

W Skórczu zatrzymujemy się przed kościołem p.w. Wszystkich Świątych.

 

Skórcz (powiększenie)

Skórcz, kościół p.w. Wszystkich Świętych, fot. autor

 

Jego początki sięgają połowy XIV wieku, z tego też wieku pochodzi kamienna chrzcielnica. Wystrój wnętrza pochodzi z XVII i XVIII wieku. Parkujemy w okolicach Placu Wolności.

 

Skórcz 2 (powiększenie)

Skórcz, Plac Wolności, fot. autor

 

Krótka przechadzka i ruszamy dalej. Chcemy pojechać do Osieka, mamy jednak z tym problem. Oznakowanie w centrum Skórcza jest beznadziejne. Na czuja dojeżdżamy do właściwej drogi (za stacją benzynową, droga wojewódzka numer 214 do Torunia).

 

Po kilkunastu minutach jesteśmy w Osieku. Tam zatrzymujemy się przed kościołem p.w. św. Rocha. Zbudowano go w latach 1860 – 1866.

 

Osiek (powiększenie)

Osiek, kościół p.w. św. Rocha, fot. autor

 

Próbuję wejść na pocztę, ale jest czynna do 11.30. Mówi się trudno, przesyłka chyba wróci z nami do Gdyni, gdzie będzie można ją wreszcie nadać. Wielki Piątek. Czas na chwilę wyciszenia. Wchodzę do kościoła. Spokój świątyni i czas w jakim do niej wszedłem przypomina mi o dążeniu do przywrócenia swemu życiu właściwych proporcji. Czy jednak dam radę? Życie i uczynki przyniosą odpowiedź. Wychodzę. Przed kościołem figura patrona parafii.

 

Osiek 2 (powiększenie)

Osiek, figura św. Rocha, fot. autor

 

Pogoda – super. Świeci słońce, na drzewach pojawiają się liście, w powietrzu wreszcie czuć wiosnę. Po prostu zielono. Z Osieka przez 5 kilometrów jedziemy z powrotem w kierunku Skórcza. Następnie skręcamy w lewo w leśną drogę, a drogowskaz wskazuje, że jedziemy do miejscowości Osie.

 

O jakości drogi lepiej nie pisać. Dziura na dziurze, łata na łacie. Zatrzymujemy się na chwilę. Pies też musi mieć czas dla siebie. Podziwiamy wijącą się Wdę.

 

Wda (powiększenie)

Rzeka Wda, fot. autor

 

Ptaki swoimi śpiewami witają wiosnę. La vita e bella jak mówią Włosi. Życie jest piękne.

 

Po drodze zauważamy, że nie we wszystkich przydrożnych gniazdach są bociany. Zaczynam liczyć i okazuje się, że na 5 gniazd, cztery są puste. Pierwsze boćki widzimy w Łubach. Czytałem, nie pamiętam gdzie, że w tym roku do Polski przyleci 20000 mniej tych sympatycznych ptaków. Przyczyną jest … głód. I tak z naszych pół może zniknąć jeden z symboli Polski, wykorzystywany w kampaniach promocyjnych.

 

Jedziemy dalej. Po skrzyżowaniu z drogą do Błędowa i Śliwic wjeżdżamy na kamienną drogę. Obok dosyć szeroki piaszczysty pas. Tata Beaty wytłumaczy mi później, że tak budowano tutaj drogi. Jeden z pasów mógł być wykorzystywany po deszczu, a drugi wtedy, kiedy było sucho.

 

Droga (powiększenie)

Borowa droga, fot. autor

 

Jednak po 9 kilometrach takiej jazdy z ulgą wjeżdża się na asfalt. Przejeżdżamy przez Osie i jedziemy w kierunku Świecia. Po 3 kilometrach zjeżdżamy w kierunku celu naszej podróży wioski Brzeziny. Za nią znajdujemy nasz pensjonat.

 

Brzeziny (powiększenie)

Brzeziny, pensjonat, w którym zatrzymaliśmy się na kilka dni, fot. autor

 

Witamy się z właścicielem i wybieramy pokoje. Pies przeszczęśliwy. Ma się wreszcie gdzie wylatać. Wokoło Bory Tucholskie. Śpiew ptaków, cisza i spokój. Wreszcie spokój.

 

gekon2010

 

Przejdź do części 2

 

Dodano: 27.04.2011 09:52
Ostatnia aktualizacja: 11.11.2018
Miejsce: Polska

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.