Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Spandau, Berlin i okolice - część 7

 

14 marca 2011 roku, czyli dom największą wartością

 

I naprawdę nie wiadomo kiedy zleciał nam czas w Spandau, Berlinie i okolicach. Dopiero przyjechaliśmy, a już czas na pakowanie i podróż powrotną. Miasto żegna nas deszczem. Znowu autobus, kolejka miejska i przyjeżdżamy na dworzec główny. Tutaj mamy trochę czasu. Nigdzie się już nie wybieramy. Idziemy na właściwy peron i obserwujemy przyjeżdżające i odjeżdżające pociągi. Wreszcie zapowiadają pociąg z Pragi. Na szczęście nie jest spóźniony (tak jak w drodze do Berlina, także podczas powrotu nie mamy w Szczecinie za wiele czasu). W naszym przedziale młoda mama z trójką dzieci. Do tego jeszcze nie może sobie kompletnie poradzić z chłopcem, który głośnym płaczem ćwiczy wydolność płuc. Śpiewakiem operowym będzie, czy co? Uspokaja go starsza siostra śpiewając dziecięce piosenki. Na szczęście mama i maluchy wysiadają na stacji Berlin Gesundbrunnen.  Nie to żebyśmy mieli coś przeciwko dzieciom, ale mama w ogóle nie wiedziała jak ma reagować na ich przyznać należy, niesforne zachowanie.

 

Dworzec Główny w Berlinie (powiększenie)

Dzień 1, czyli dworce kolejowe i pociągi, fot. autor

 

Po drodze mamy małe opóźnienie, ale do Szczecina przyjeżdżamy planowo. Przechodzimy na drugi peron. Ja ładuję rzeczy do przedziału, a Beatka idzie po bilety. Wraca po kilku minutach i dobrze, bo za chwilę ruszamy do Gdyni. Jeszcze na peronie w Szczecinie zdenerwowana Niemka próbuje dowiedzieć się jak dojechać do Kołobrzegu. Przedstawiciel kolei staje na wysokości zadania i z pomocą pasażerów wyjaśnił starszej pani, że musi jechać naszym pociągiem. W Białogardzie dopilnował, żeby pasażerka przesiadła się. Czyli zachował się tak jak powinien poważny i dobrze wypełniający swoje obowiązki pracownik. 

 

Olympiastadion 4 (powiększenie)

Dzień 2, czyli Olimpia, fot. autor

 

Sanssouci 3 (powiększenie)

Dzień 3, czyli smutne Sonssouci, fot. autor

 

W naszym pociągu bez zmian. Jak włączono ogrzewanie, to włączono i już. Zresztą to bardzo ciekawe zjawisko. Kręci człowiek gałką termometru będąc przekonanym, że jest to po to, by zmniejszyć temperaturę, a tutaj czeka go niespodzianka. Wcale mu się to nie udaje. Możesz przecież otworzyć okno, przeziębić się, nie iść do pracy - czytaj nie zarobić. 

 

Mur (powiększenie)

Dzień 4, czyli runął Mur, fot. autor

 

ITB (powiększenie)

Dzień 5, czyli "Polska Biało-Czerwoni", fot. autor

 

Patrzę na uciekający za oknem krajobraz i podsumowuję naszą podróż. Berlin po raz kolejny mnie nie zawiódł. Bardzo lubię tam przebywać. W mieście powstał swoisty tygiel narodowościowy, co sprzyja temu, że społeczeństwo jest tolerancyjne i szanuje zdanie mniejszości. Dobrze tam pojechać i trochę pobyć. I jeszcze jedno. Super by było gdybyście mieli Przyjaciół pokroju Małgosi i Henia. Wtedy pobyt w stolicy Niemiec w każdym przypadku będzie nieustającą przyjemnością. Naszym Gospodarzom kłaniamy się nisko, zamiatając kapeluszami podłogę. Bardzo Wam dziękujemy i ... do zobaczenia. Gdzie? Też pytanie. Oczywiście w Berlinie!

 

Brauhaus Spandau 2 (powiększenie)

Dzień 6, czyli jakby coś, to spotykamy się w tym budynku z czerwonej cegły, fot. autor

 

Hauptbahnhof (powiększenie)

Dzień 7, czyli czas pożegnań, fot. autor

 

Jest po 18.30, wjeżdżamy na peron w Gdyni. Tomek był kochany i po nas wyjechał. Pies nie posiada się ze szczęścia. Dom. Warto go mieć i cenić. Jest gdzie wracać.

 

gekon2010

 

Dodano: 25.03.2011 00:47
Ostatnia aktualizacja: 08.11.2018
Miejsce: Polska » Pomorze Środkowe i Kaszuby » Gdynia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.