Blog użytkownika gekon2010
Portugalia, Portugalia - zakończenie, czyli wyznanie
Byliśmy w Portugalii siedem lat temu. Zobaczyliśmy jednak wówczas tylko południe, które z uwagi na potężny ruch turystyczny i oczywistą w takich miejscach komercjalizację, nie mogło być podstawą opowiadania o tym państwie.

Lizbona, Praça do Comércio, fot. autor
Dlatego dobrze się stało, że zdecydowaliśmy się przyjechać tu znowu. Poczuliśmy Lizbonę z jej majestatycznymi budynkami, starymi tramwajami, ulicznymi grajkami umilającymi czas na Alfamie. Smakowaliśmy szeroki Tag i przewieszone nad nim mosty niezwykle wyglądające w promieniach chowającego się w odmętach Atlantyku słońca. Szum i życie tego miasta jest czymś, co trzeba samemu poczuć. Tak samo Porto. Wspaniała starówka, wąskie uliczki, uśmiechnięci ludzie, którzy przecież ostatnio za wiele powodu do śmiechu nie mają (trudna sytuacja gospodarcza państwa). A propos tego. W każdej, nawet najmniejszej wsi, po zrobieniu zakupów zawsze, dostawaliśmy paragon fiskalny, bez względu na to, czy zapłaciliśmy kilkanaście euro, czy kilkadziesiąt eurocentów.

Porto. Ribeira, fot. autor
Portugalia to również trochę senna Braga z 35 kościołami i Guimarãis, czyli miejscem gdzie zaczęła się historia narodu i państwa. To niezwykle uprzejmi i bezinteresowni, ciekawi świata ludzie, o których mogliście przeczytać w tym blogu (coś zostało w genach po wielkich odkrywcach). To również zagorzali kibice, którzy pójdą w ogień za swoją ukochaną drużyną. Jest coś tutaj w powietrzu, co sprawia, że człowiek czuje się lekki i rześki, co daje dystans do rzeczy i spraw, które w Polsce wydawały się być najważniejszymi na świecie. Guzik prawda. Doceniliśmy, że warto mieć czas na wino (które z definicji jest dobre), zapach sosen, świeżych pomidorów i ziół zrywanych z krzaka tuż przed wrzuceniem do garnka, rozmowy wieczorem, słuchanie odgłosów cykad, świerszczy i śpiewu streetera przed nalewkarnią w Lizbonie.

Okolice Serra da Estrela, fot. autor
Widzieliśmy już trochę miejsc na świecie. Z niektórych wracaliśmy zauroczeni. Nie wiem jak Beatka, ale ja mogę śmiało powiedzieć, że z Portugalii wracam zakochany w kraju i mieszkających w nim ludziach (złodziej w Lizbonie był tylko wyjątkiem, niestety spotykanym pod każdą szerokością i długością geograficzną, zresztą pal licho, wybaczam mu).
Wim Wenders na stulecie kina nakręcił przejmująca historię. Zatytułował ją Lisbon Story. My mieliśmy swoje Portugal Story, za które wszystkim, których poznaliśmy w drodze serdecznie, głęboko kłaniając się do ziemi, dziękujemy.
Obrigado Portugal, obrigado… Dziękuję Portugalio, bardzo dziękuję...
gekon2010
Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012








Opcja tylko dla zalogowanych
Wybrana opcja dostępna jest wyłącznie dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się już teraz, szybko, łatwo i za darmo!Komentarze:
Już zazdroszczę. Odpowiedź przesłałem mailem. Pozdrawiam. gekon 2010
Witam, lecimy do Lizbony w te wakacje całą rodziną. Jest to nasz pierwszy samodzielny wyjazd tak daleko. Czy macie może jakieś namiary na niedrogie noclegi u prywatnych osób? Byłabym wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedź. Pozdrawiam.