Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Październik 2017
pn wt śr cz pt sb nd
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika bim2009

W pogoni za bazyliszkiem, czyli sekrety Bractwa Kaphornowców

Dzisiaj będzie o dzielnych ludziach, którym udało się opłynąć niezwykle niebezpieczny Przylądek Horn. Zreszeni są w Bractwie Kaphornowców. Elitarność tego bractwa nie wynika z urodzenia czy majątku, lecz z twardej żeglarskiej próby sił z Cabo de Hornos.

Wolno im o wiele więcej niż innym żeglarzom na świecie. Mogą na przykład gwizdać na pokładzie, siusiać i pluć pod wiatr, a nawet kompletnie lekceważyć obowiązującą na jachcie hierarchię. Mogą więc robić to, za co każdy inny żeglarz pewnie natychmiast zostałby wyrzucony za burtę lub co najmniej umieszczony na rei masztu do końca wachty. Ale oni są elitą. Elitą wśród elit, najwyższym autorytetem wśród żeglarskiej braci. Bo, choć po latach o swym wyczynie mówią z pewną nonszalancją, nie ukrywają, że opłynięcie Przylądka Horn nobilituje. To dlatego w 1974 roku, równo 30 lat temu, założyli Bractwo Kaphornowców i spotykają się dwa razy w roku - w pierwszy piątek marca w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku i drugą sobotę listopada na „Darze Pomorza” w Gdyni, który jest oficjalną siedzibą stowarzyszenia.

- Horn opłynęło około 500 Polaków i tylu też należy do bractwa - mówi kapitan Leszek Wiktorowicz, grotmaszt bractwa, który jako dowódca poprowadził „Dar Młodzieży” przez Horn w rejsie dookoła świata w 1988 roku. - Są wśród nas i tacy, którzy tego wyczynu dokonali dwukrotnie. Poznać ich łatwo, bo podczas gdy „jednokrotni hornowcy” noszą na lewym ramieniu przewiązaną żółtą chustę, im przysługuje chusta czerwona. Ale takich żeglarzy mamy dziś w Polsce tylko dwóch.

Cmentarzysko żaglowców

Przylądek Horn, Cape Horn, czy Cabo de Hornos nazywany jest też Przylądkiem Nieprzejednanym. To szczególne miejsce na ziemi - najdalej na południe wysunięta część kontynentu amerykańskiego, w archipelagu Ziemi Ognistej. Prowadzi do niej wąski przesmyk, zwany Cieśniną Drake'a, od nazwiska człowieka, który w 1578 roku ją odkrył. Łączy ze sobą dwa oceany Atlantycki z Pacyfikiem i jest, podobnie jak sir Francis Drake, kapryśna i nieprzewidywalna. Przepływ powietrza i wody przez nią można porównać do przepływu w dyszy, odbywa się z dużą prędkością, stąd huragany i bardzo niebezpieczne, nawet 30-metrowe, łamiące się fale. Dysza tworzy się nagle. Cały wiatr, rozpędzający się na Pacyfiku, trafia na wąski przesmyk i zaczyna dąć z nieprawdopodobną siłą we wszystkich możliwych kierunkach. Do tego dochodzą bardzo silne prądy, a spod spodu straszą góry lodowe. Średnio 21-26 dni w miesiącu nie ma tam słońca, leje deszcz, pada grad i śnieg. 40 procent wiatrów ma siłę sztormu, a 3-4 dni w miesiącu wieją potężne huragany.

Horn to też największe podwodne cmentarzysko starych żaglowców. W czasach, kiedy nie było Kanału Panamskiego, żaglowce musiały okrążać ten przylądek. Rocznie ginęło tam więc parę tysięcy żeglarzy, którym nie było dane przepłynąć cieśniny Drake'a. Współczesnym żeglarzom jest łatwiej, jachty wyposażone są w silniki i przyrządy nawigacyjne.
Nazwa Horn pochodzi od małego miasteczka Hoorn w Holandii, niedaleko Amsterdamu, gdzie urodził się Willem Corneliszoon Schouten. Prawie 400 lat temu dowodząc statkiem „Unitie”, w poszukiwaniu drogi na Daleki Wschód, 29 stycznia 1616 roku odkrył cypel z wielką skałą. Góra miała w sobie coś mistycznego - wokół wył szalony wiatr, a jej wierzchołek spowity był oparami mgły. Choć od tamtej wyprawy minęły cztery wieki Horn nadal hipnotyzuje żeglarzy jak bazyliszek. Nienawidzą go i kochają równocześnie.

Fale jak wieżowce
Komandor Czesław Dyrcz nosi na ramieniu czerwoną chustę. Obok Krzysztofa Baranowskiego, jest jednym z dwóch żyjących polskich żeglarzy, którzy opłynęli przylądek burz i sztormów dwukrotnie.

- Pierwszy raz zaatakowałem Horn w 1988 roku jako II oficer na „Darze Młodzieży” podczas jego rejsu dookoła świata - mówi komandor Dyrcz. - Drugi, już jako dowódca, na pokładzie żaglowca ORP „Iskra” w 1995 roku. Już samo dopłynięcie do Hornu od strony Nowej Zelandii zajmuje jachtowi około miesiąca. To szmat czasu... Przejście tego odcinka niemal zawsze wiąże się z napotkaniem potężnych sztormów. Na „Darze” wiatr zniszczył nam żagle, uszkodził wnętrze statku. Fale dochodziły do 15 metrów wysokości. Wyglądały jak spore wieżowce. Na dodatek były długie, bliżej Hornu skracały się nieco, ale nie traciły nic ze swej wysokości. Na „Iskrze” było podobnie - przed 28 dni rejsu z Nowej Zelandii do Hornu, tylko przez dwa dni nie było sztormu.

Przed laty kapitanowie francuskich żaglowców, które przeszły cieśninę Drake'a, uważani byli za elitę dowódców. To oni założyli pierwsze w świecie Bractwo Kaphornowców. Obejmowało początkowo tylko kapitanów, którzy z czasem dopuścili do niego załogi oficerskie. Obecnie wszyscy członkowie załóg żaglowców lub jachtów żaglowych, po przejściu cieśniny Drake'a otrzymują ten zaszczytny tytuł.

Utonęło dwóch Polaków
W gronie Polaków - Kaphornowców jest więc cała załoga „Daru Pomorza”, która dowodzona przez kapitana Konstantego Maciejewicza minęła Horn 2 lipca 1937 r. w czasie podróży dookoła świata. Są też załogi jachtów, które przebyły ten szlak po wojnie. Próbę powtórzenia wyczynu „Daru Pomorza” podjęli w 1969 roku bracia Ejsmontowie, Piotr i Mieczysław na niewielkim jachcie „Polonia”. Niestety, fale pochłonęły obok Hornu jacht wraz z załogą. Trzy lata później ekipie bydgoskiego jachtu „Euros” udało się bez większych problemów opłynąć mało życzliwy obszar. A w 1973 samotny żeglarz, Krzysztof Baranowski, pokonał cieśninę Drake'a na jachcie „Polonez”. Później były tam jeszcze inne polskie jachty oraz duże żaglowce: „Dar Młodzieży” pod dowództwem Leszka Wiktorowicza i „Iskra” dowodzona przez komandora Dyrcza. W sumie pod polską banderą okrążyło Cabo de Hornos 20 naszych jednostek - trzy statki szkolne z 319 żeglarzami oraz 17 jachtów z 208 żeglarzami.
- Sądziłem, że będzie lżej - śmieje się Bogdan Sienkiewicz, nazywający siebie „Latającym Holendrem”, który brał udział w rejsie „Darem Młodzieży” w 1988 roku. - Sztorm towarzyszył nam niemal cały czas, ciągle przewalały się przez pokład fale. Ale na Hornie trzeba po prostu być! To nobilitacja, to cel, o którym każdy żeglarz marzy, to sprawdzian umiejętności. I gdyby ktoś rzucił hasło, że znów płyniemy, od razu pakowałbym bagaż. Każdego roku ktoś się tam wybiera, niedawno wróciła Zjawa IV ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego, którzy poświęcili rok studiów na to, by płynąć Horn.


Krąg wtajemniczonych
Bractwo Kaphornowców należy do najbardziej elitarnych i ekskluzywnych stowarzyszeń w naszym kraju. Jego elitarność wynika nie z urodzenia czy majątku, nie z powiązań rodzinnych czy znajomości, lecz z twardej żeglarskiej próby sił z Cabo de Hornos. Przejście pod żaglami obok niego - przez Cieśninę Drake'a uważane jest za bardzo niebezpieczne. Mimo to Horn działa na żeglarzy jak magnes i uchodzi za bramę, przez którą tylko najśmielsi mogą wejść do kręgu najwyższego wtajemniczenia żeglarskiego.
- Horn ma w sobie ogromną moc - mówi komandor Czesław Dyrcz - Jest tym samym dla żeglarzy, czym Mount Everest dla alpinistów. A Polska jest krajem, gdzie żeglarstwo uprawiane na jachtach i żaglowcach jest widoczne w świecie.
- Kaphornowcy rozsiani są po całej Polsce, od ponad 30 lat jednak spotykamy się, by powspominać - mówi Leszek Wiktorowicz - Ci, którzy nie opłynęli Hornu uważają to za wielki wyczyn. To przesada. Nie trzeba zdobywać Hornu, by być w pełni żeglarzem, ale... miło jest go opłynąć.

Iguana Smile

Dodano: 09.02.2010 13:19
Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.24
USD
3.59
CHF
3.66
GBP
4.72
Średnie kursy, 23-10-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.