Martyna Wojciechowska
Mam konstrukcję ruskiego czołgu
Marek Kamiński powiedział niedawno, że spłynie kajakiem Wisłę i daje sobie spokój z wyczynami.
Kiedy Pani powie: "mam już dosyć"?
l

Martyna Wojciechowska
© www.urloplany.pl
Powiedział, ale czy rzeczywiście tak zrobi to czas pokaże. Każdy ma taki moment, kiedy czuje, że ma dość. Ja póki co nie wyznaczyłam sobie takiej granicy, ale może pewnego dnia wstanę i powiem - koniec z takim życiem. Na razie nie zamierzam.
Zrobiła Pani już tyle, że spokojnie mogłaby odcinać kupony od swojej popularności, a Panią coś ciągle pcha do kolejnych wyczynów. Co to za bodziec, który nie pozwala pędzić Pani życia takiego jakie pędzi 99,9 procent kobiet w tym kraju?
Nie tylko kobiet, a ludzi... Czy mogłabym odcinać kupony? Pewnie nie zaryzykowałabym takiego stwierdzenia. Świat mediów jest taki, że gdybym o sobie co jakiś czas nie przypominała po roku nikt by już o mnie nie pamiętał. Ale ja nigdy niczego nie robię dla popularności. Nie wiem co sprawia, że akurat takie życie wiodę, ale gdybym wiodła inne byłabym nieszczęśliwa.
Zdobycie Korony Ziemi - najwyższych szczytów wszystkich kontynentów - to chyba maksimum ludzkich możliwości. Będzie się Pani dalej gdzieś wspinała w najbliższym czasie? A może wspinaczkę zastąpi Pani jeszcze bardziej ekstremalnym wyczynem?
Korona Ziemi nie jest kresem ludzkich możliwości. Jest nim Korona Himalajów. Wspinać się będę dalej, bo na Koronie Ziemi dla mnie się świat nie kończy. Jednak na razie porzucam ośmiotysięczniki. Wyprawy na nie trwają co najmniej 2 miesiące, a ja sobie obiecałam, że póki moja córka nie podrośnie - a ma 2 latka - nie będę wyjeżdżała na dłużej niż 2 tygodnie. Myślę więc o siedmiotysięcznikach w Himalajach. Gdy Marysia będzie starsza pewnie wrócę do wspinaczki.
To może wtedy razem się powspinacie?
Marysia sama pokieruje swoim życiem, ale ja jej do wspinaczki zachęcać nie będę. Mam świadomość co przeżywa każda matka, gdy jej dziecko wisi gdzieś nad przepaścią. Nie chciałabym tego przeżywać...
Wróćmy do Korony Ziemi. Który szczyt był dla Pani najtrudniejszy do zdobycia?
Zdecydowanie Antarktyda i Masyw Vinsona. Marysia miała wtedy osiem miesięcy, a ja zrobiłam to, by udowodnić, że kobieta może urodzić dziecko i nadal realizować swoje pasje. Ta góra dała mi nieźle w kość. To najzimniejsze miejsce na świecie - zimą temperatura spada tam do minus 90 stopni C. Gdy ja tam byłam spadała do minus 50-60 stopni, w namiocie miałam minus 30! Zresztą ten namiot później straciłam. Ale - jak mówi moja mama - mam konstrukcję ruskiego czołgu. Im jest trudniej, tym bardziej się upieram. Jestem bardzo uparta i nie brakuje mi konsekwencji
Nie zabraknie Pani kiedyś celów do osiągnięcia?
Cel zawsze się znajdzie. Jest tyle gór do zdobycia, oceanów do przepłynięcia, że życia mi nie wystarczy, by to wszystko zobaczyć.
Jest takie miejsce na Ziemi, gdzie Pani jeszcze nie była, a bardzo chciałaby być?
Jest wiele takich miejsc. Nie widziałam dotąd Kuby, Nowej Zelandii, nie byłam nawet w Rzymie, uszczknęłam raptem tylko trochę gór. Moja lista miejsc do zobaczenia jest bardzo długa.
Czy wśród rzeczy, które Pani widziała było coś co Panią szczególnie zaszokowało?
Uzbierałoby się trochę takich rzeczy. W Namibii u plemienia Himba szokowało mnie, że za mąż wychodzą kilkuletnie dziewczynki, a mężczyźni duszą bydło gołymi rękami, by nie uronić ani kropli krwi. Zadziwia mnie nieustannie jak kobiety mogą funkcjonować w wielożeństwie i nie mogę się napatrzeć jak walczą na ringu w wielkich falbaniastych spódnicach. Nie mogę też pojąć dlaczego biały człowiek strzela do słonia, by zdobyć dwa kły i zrobić z nich figurkę na biurko.
W swoich podróżach na kraniec świata szczególną wagę przywiązuje Pani do roli kobiet...
... bo kobiety bardziej niż mężczyźni skupiają i kultywują tradycję miejsc. Są strażniczkami tradycji.
Jak pani się z nimi dogaduje?
We wszystkich krajach mam lokalnych tłumaczy, często mam też w uchu tłumacza symultanicznego. Poza tym istnieje jeszcze język ciała. By się z nimi zaprzyjaźnić trzeba z nimi jeść, spać, przebywać i pozbyć się wstydu, wtedy i one stają się otwarte.
O jakim Pani wyczynie usłyszymy wkrótce?
Jeśli będziemy robić drugą serię "Kobiety na krańcu świata" to będzie to wyjazd na Kubę, do Japonii, Australii. Jeśli nie będziemy kręcić, pewnie wybiorę się w Himalaje, a poza tym chcę zabrać córkę do Tajlandii na jej pierwszą wyprawę. Zamierzam też dokumentować życie ginących plemion oraz niszczycielskie działanie człowieka.
| Martyna Wojciechowska (ur. 28 września 1974 r. w Warszawie) |
| Podróżniczka, dziennikarka, pisarka. Jako druga Polka zdobyła Koronę Ziemi. Wspięła się na Mont Blanc (2002), Kilimandżaro (2003), Aconcagua (2006), Island Peak (2006), Mount Everest (2006), Mount McKinley (2007), Elbrus (2007), Masyw Vinsona (2009), Piramida Carstensza (2010). Zajęło jej to 8 lat. Jest redaktor naczelną polskiej edycji National Geographic i National Geographic Traveler. Pracuje w TVN, gdzie prowadziła programy "Big Brother", "Dzieciaki z klasą", "Misja Martyna", ostatnio realizuje cykl filmów podróżniczych "Kobieta na krańcu świata" |














Opcja tylko dla zalogowanych
Wybrana opcja dostępna jest wyłącznie dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się już teraz, szybko, łatwo i za darmo!