Dołożyłabym 2200zł na przelot i spędziłabym 3 tygodnie w Indiach!

A 300zł, które stanowi równowartość 4500 rupli indyjskich, wydałabym na nocleg, wyżywienie i podróż koleją z Delhi do Agry (bo nie ośmieliłabym się nie zobaczyć Taj Mahal będąc w Indiach). Potem na Goa (raj na ziemi, albo ziemia w raju) i powrót do Bombaju. Gdyby jakimś cudem brakło mi pieniędzy, złapałabym angaż w bollywoodzkim filmie, gdyż agenci poszukujący "europejskich twarzy" krążą po centrum Bombaju, umożliwiając realizację marzeń o Bollywood. Niemożliwe? Możliwe! Gwarantuje!