Elżbieta Dzikowska

Polacy to straszne smutasy
Nasz świat to planeta ludzi uśmiechniętych czy ponuraków?
Świat jest niestety pełen smutnych ludzi. Ale wie pani co jest charakterystyczne - w biednych krajach ludzie uśmiechają się częściej, są bardziej życzliwi. A, że biednych krajów na świecie jest sporo, więc statystyki nie wyglądają najgorzej.
A jest takie miejsce na Ziemi, gdzie ludzie nie śmieją się wcale?
Śmiać się, a uśmiechać to dwie różne sprawy. Śmiechem można zranić, zdenerwować, ale nie można tego zrobić przy pomocy uśmiechu. Uśmiech jest bardziej życzliwy niż śmiech. Na szczęście nie spotkałam miejsca, gdzie ludzie nie śmieją się wcale. Teraz uśmiech jest w modzie. Różnica polega na tym, że ludzie uśmiechają się częściej lub rzadziej, sztuczniej lub bardziej szczerze, z zażenowaniem lub bez, ufniej lub z zakłopotaniem.
A powody do uśmiechu na całej kuli ziemskiej są podobne?
Uśmiech to międzynarodowy język, który łączy wszystkie kultury. Wszędzie kojarzony jest z czymś serdecznym, co nas mobilizuje, odmładza, wywołuje dobrą energię i nawet reguluje pamięć.
To prawda, że najczęściej uśmiecha się uprzejmy Wschód?
Na pewno częściej niż Europa. Ale tam też są różnice. Japoński uśmiech nie jest perlisty i otwarty, jak chiński. Wydaje mi się, że chiński uśmiech jest bardziej szczery, może dlatego, że młode Chinki kiedyś nie mogły się uśmiechać, pokazując zęby, bo był to przejaw złego wychowania. Jednak najszczerszy jest uśmiech tybetański. Tybet jest biedny, a biedni uśmiechają się częściej i bardziej szczerze. Jednak zarówno w Birmie, czy w północnych Indiach, Kambodży, czy Tajlandii najserdeczniej uśmiechają się mnisi. Wynika to pewnie z faktu, że Budda jest Bogiem uśmiechniętym, podczas kiedy nasz Bóg ma twarz pełną cierpienia.
Ten japoński uśmiech... Czytałam, że ma wiele znaczeń. Gdy Japończyk czegoś nie wie, nie przyzna się, tylko się uśmiechnie. Gdy ktoś robi mu awanturę, on się uśmiecha. U nas to byłby objaw szyderstwa, tam szacunku.
To prawda. Japoński uśmiech jest tajemniczy i kamufluje prawdziwe uczucia. Tam jest tak, że jeśli nie chce się pokazać swojego wnętrza, to trzeba się uśmiechać. Uśmiech Japończyka jest trudny do odczytania.
Indie są biedne. Pewnie tam śmieją się równie często jak w Tybecie?
Owszem, ale w Ladakhu, w północnych Indiach, kobiety mają jeszcze jeden powód do radości. To jedno z nielicznych miejsc na naszym globie, gdzie panuje poliandria, czyli kobieta może mieć kilku mężów. Fotografowałam takie zadowolone młode kobiety (śmiech).
Pewnie Afrykanie z odległych nam kulturowo plemion mają bardziej przyziemne powody do uśmiechu. Rzadko używają słowa „dziękuję”. Zastępuje je odsłonięty od ucha do ucha garnitur białych zębów.
Oni są szalenie otwarci i uśmiechają się często. Ludzie z prymitywnego szczepu w północnej Namibii malują się mieszaniną ochry, popiołu, tłuszczu i krwi zwierzęcej, by zabezpieczyć się przed ukąszeniami komarów i słońcem. Jedzą tylko sorgo i trochę koziego mięsa, chodzą w skórach. Powodzi im się kiepsko, ale trudno o większą radość i serdeczność. Do tego ci mężczyźni... Wie pani jak zalotnie potrafią się uśmiechać...
No to teraz amerykańskie „keep smiling” – przyklejony do ust sztuczny uśmieszek...
Myślę, że i taki uśmiech jest potrzebny. Nie potępiałabym go. Rozwój tego kraju świadczy o tym, że uśmiech typu „keep smiling” ma w tym swój udział. Bo jak się ludzie uśmiechają, nawet trochę sztucznie, to wyzwala się dobra energia i mobilizuje do pracy.
Podobno, gdy robiła pani zdjęcia do swojego albumu „Uśmiech świata” najtrudniej było pani znaleźć uśmiechniętego Europejczyka?
Zgadza się. Nasz kontynent nie słynie z ludzi uśmiechniętych. Żeby zobaczyć wesołych Europejczyków pojechałam na niedzielę palmową do Jerozolimy. Tamtejsza procesja to rodzaj pikniku. Bierze w niej udział 20-30 tysięcy pielgrzymów z całego świata. Grają, śpiewają, a że nastrój jest świąteczny, często się uśmiechają. A uśmiech jest zaraźliwy, udziela się nawet ponurakom.
A jak wygląda polski uśmiech na tle europejskiego?
Jeszcze gorzej, Polacy to smutasy. Jesteśmy szarzy i ponurzy. Uśmiechu u nas jest naprawdę niewiele, nawet na tle smutnych Europejczyków. Stąd moja książka. Chciałabym, żeby dotarła do moich rodaków i przekonała ich, że warto się uśmiechać. Uśmiech jest dobrą inspiracją do życia i kontaktów z innymi ludźmi.
Czy uśmiech może prowadzić do nieporozumień kulturowych?
Sam uśmiech raczej nie, natomiast śmiech owszem. Uśmiech prowokuje uśmiech. Jeśli się do siebie uśmiechamy, to nie zrobimy sobie krzywdy.
Czy śmiech jest tylko cechą ludzką, czy zwierzęta też się śmieją?
Zrobiłam kiedyś zdjęcie Palestyńczyka z wielbłądem. Widać na nim czułość wielbłąda i jego uśmiechnięty pysk, jak dotyka twarzy ukochanego pana, który też się do niego uśmiecha. Zresztą nie trzeba szukać daleko. Proszę spojrzeć na psa, jak się śmieje, gdy zobaczy swego pana. Moje dwa psiaki aż pokazują ząbki z radości.
Chińskie przysłowie mówi „gdy nie wiesz co podarować, podaruj uśmiech”. To pani zdaniem wystarczy na przykład pod choinkę?
Nie tylko wystarczy, ale myślę, że to najlepszy prezent. Gdy sobie nawzajem podarujemy uśmiech będziemy szczęśliwsi i lepsi. Ale zacytuję pani jeszcze jedno chińskie przysłowie – też piękne i mądre: „Kobieta bez uśmiechu jest jak potrawa bez soli”. Proszę więc śmiać się jak najczęściej...
| Elżbieta Dzikowska (ur. 19 marca 1937 r.) |
| Podróżniczka, fotograf, historyk sztuki, sinolog, reżyserka i operatorka wielu filmów dokumentalnych, autorka wielu książek, audycji radiowych i programów telewizyjnych. Wraz z nieżyjącym już mężem Toni Halikiem zrealizowała około 300 odcinków dla TVP i prowadziła cykliczny program "Pieprz i wanilia", a po jego śmierci w 1998 roku "Groch i kapusta" - cykl krajoznawczych podróży po Polsce |















Opcja tylko dla zalogowanych
Wybrana opcja dostępna jest wyłącznie dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się już teraz, szybko, łatwo i za darmo!