Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Październik 2017
pn wt śr cz pt sb nd
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

06.10.2017 - Malta: wyprawa po słońce – część 3, czyli Valetta i gdzie łódki patrzą na was z wody
  Wypoczęliśmy na Gozo. Wprawdzie trochę się tam kręciliśmy (o czym szczegółowo pisaliśmy w poprzednich odcinkach), to jednak robiliśmy to w spokojnym, niespiesznym tempie. Poza tym mieszkaliśmy w miejscu, gdzie było cicho i spokojnie. Po zachodzie słońca trudno było spotkać kogokolwiek na ulicach, chyba, że mówimy o miejscowych kotach, które toczyły miedzy sobą niekiedy bardzo krwawe bitwy.   Valletta, terminal autobusowy, fot.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
24.09.2017 - Malta: wyprawa po słońce – część 2, czyli Gozo i Comino praktycznie
  Mieszkamy w Qali. To cicha miejscowość na wschodzie wyspy Gozo. Życie towarzyskie koncentruje się w centrum, przy wzniesionym pod koniec XIX i na początku XX wieku kościele św. Józefa. Są również wiatrak i młyn. Pensjonat, w którym mieszkamy położony jest kilkadziesiąt metrów od nich. Jednak tabliczkę o historii młyna umieszczono właśnie przed naszym budynkiem. Właściciel, kiedy go pytaliśmy, gdzie są pozostałości młyna... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
17.09.2017 - Malta: wyprawa po słońce – część 1, czyli ruszamy...na Gozo
  Malta. Wyspa na Morzu Śródziemnym ze wspaniałą historią. To tam między innymi osiadł Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników Świętego Jana, znany także pod nazwą Kawalerów Maltańskich, po tym, jak armia Sulejmana Wspaniałego zajęła ich dotychczasową siedzibę, czyli wyspę Rodos. Inną zaletą Malty jest to, że można tam być pewnym słońca, a to już dla nas było niezwykle ważne.   W tym roku bowiem i wiosna i lato nie były... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
05.07.2017 - W różnych butach po Armenii – część 9, czyli zakazany Górski Karabach
  Jest 26 maja 2017 roku. W Polsce dzisiaj Dzień Matki, a w Armenii, gdzie właśnie jesteśmy – koniec roku szkolnego. Na ulicach widać wystrojone dzieci z kwiatami. Przed nimi 3 miesiące wakacji. Do szkoły pójdą dopiero 1 września. Także dzisiaj zaczął się czas letniego lenistwa dla dzieci w Rosji.   Ernat, nasz kierowca, i ja mamy jednak dzisiaj inne plany. Chcemy pojechać do Górskiego Karabachu. To nieuznawana, nawet przez Armenię... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
03.07.2017 - W różnych butach po Armenii – część 8 czyli Tatev, Jedwabny Szlak i destylaty własnej roboty
  Z górskiego miasteczka Jermuk w Armenii do miejscowości Tatev jest około 120 kilometrów. Myliłby się jednak ktoś, gdyby pomyślał, że dojazd tam zajmie około godziny. O nie. Ormiańskie drogi miejscami (delikatnie określając) przypominają rzeszoto i trzeba bardzo zwalniać, żeby nie urwać zawieszenia w samochodzie. Najlepsza byłaby terenówka z napędem na cztery koła, ale my takim wozem nie dysponowaliśmy.   Przełęcz Worotan,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
28.06.2017 - W różnych butach po Armenii – część 7, czyli zbiorcza taksówka i Jermuk
  Kiedy wybraliśmy Armenię na cel naszego wyjazdu, zaczęliśmy szukać miejsca, gdzie moglibyśmy przez kilka dni po prostu odpocząć, jak najmniej się z niego ruszając. Wiecie jak to jest... Czasami człowiek potrzebuje ciszy, spokoju i dobrej książki. Jeżeli jeszcze dojdą do tego dobre warunki bytowe, można powiedzieć, że odpoczywa.   Jermuk, fot. autor   Jermuk, fot. autor   Wybór padł na Jermuk (Dżermuk). To... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
20.06.2017 - W różnych butach po Armenii – część 6, czyli Eczmiadzyn, nie ma jak to rodzina i Noc Muzeów
  Eczmiadzyn w Armenii nazywany jest "ormiańskim Watykanem". Tutaj swoją siedzibę ma duchowy zwierzchnik Świętego Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Od 1999 roku jest nim Karekin II. Sama miejscowość położona jest około 20 kilometrów od stolicy kraju. Najlepiej podjechać tam marszrutką.   Eczmiadzyn, okolice Placu Komitasa   Na początku musimy jednak dostać się na przystanek marszrutek w Erywaniu, stolicy Armenii. Jest on na... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
15.06.2017 - W różnych butach po Armenii – część 5, czyli sacrum i... boskie wino
  Armenia jest pierwszym krajem na świecie, który uznał chrześcijaństwo za religię państwową. Było to w 301 roku, za panowania króla Tiridatesa III. Jak głoszą przekazy wcześniej głowa panująca miała trochę inny pogląd na wyznawców Chrystusa, zmienił mu się on jednak dzięki jednemu człowiekowi. Był nim św. Grzegorz Oświeciciel.   Khor Virap, fot. autor   Niestety, jeżeli chodzi o ładną pogodę, to na razie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
13.06.2017 - W różnych butach po Armenii – część 4, Sewan - czyli nad ormiańskim morzem
  Tak jak wczoraj, po śniadaniu ruszamy do biura agencji w Erywaniu, stolicy Armenii . Tym razem czeka na nas nie autobus, a mały busik, do którego może wsiąść co najwyżej 10-12 osób. Ruszamy punktualnie. Cele dzisiejszego wyjazdu mamy trochę dalej niż wczoraj.   Jedziemy bowiem nad jezioro Sewan. Nazywane jest jednym z trzech ormiańskich mórz. Dwa pozostałe to położone w Turcji i Iranie jeziora Wan i Urmia. Sewan jest jednym z najwyżej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
11.06.2017 - W różnych butach po Armenii – część 3, czyli Ararat i stare monastery
  Kiedy przygotowywaliśmy się do wyjazdu do Armenii , zastanawialiśmy się, jak obejrzeć miejsca warte tego. Można było na przykład wynająć samochód. Tylko, że według osób, które już w tym kraju były, tamtejsze drogi są zdradliwe i jazda samochodem do najlepszych przeżyć nie należy. Ze stanem dróg łączyło się niebezpieczeństwo bądź uszkodzenia nie naszego samochodu, bądź też, w ostateczności, wypadku, a to nam się nie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
08.06.2017 - W różnych butach po Armenii – część 2, czyli Erywań, stolica Armenii
  Powiedzmy, że się wyspaliśmy. Szkoda tracić jednak pierwszego dnia w Erywaniu, stolicy Armenii. Przed dziewiątą wstajemy i po ustaleniu niezwykle istotnej kwestii butów, które zabrała Beatka idziemy na śniadanie. Obsługa hotelu uśmiechnięta i bardzo pomocna. Nie chcemy pić kawy rozpuszczalnej i prosimy miłą panią z kuchni o przygotowanie tej, którą pija się tutaj. Po ormiańsku nazywa się ona surdż, jest parzona w tygielku i po prostu pyszna.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
01.06.2017 - W różnych butach po Armenii – część 1, czyli dlaczego Hajastan i przygotowania
  Erywań, 16 maja 2017 roku, godzina 9.00 czasu lokalnego, hotel gdzieś w mieście   Uff, wreszcie porządny prysznic. Wychodzę i nagle słyszę krzyk z pokoju. Marek, tragedia! Serce zaczyna mi bić szybciej. Co się stało? Ledwo kilka godzin temu weszliśmy do hotelowego pokoju. Otwieram drzwi od łazienki i widzę zdenerwowaną Beatkę. Popatrz na moje nogi! Jakoś im nic nie brakuje, mówię. Ale spójrz na stopy. Myślę, że są całkiem niezłe... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
20.11.2016 - Azory: wulkany, sery i wino - część 10 i ostatnia
  Od rana pakujemy rzeczy do toreb i staramy się uporządkować w głowach wspomnienia. Szkoda, że już musimy opuszczać Azory. W każdej drodze przychodzi jednak taka chwila. Nic się na to nie poradzi. W naszej miłości do poznawania świata ratuje nas to, że wiemy już, gdzie będziemy za jakiś czas.   Spacerujemy jeszcze po Angra do Heroismo. Sporo czasu spędzamy w tutejszej marinie. Ruch powoli zamiera. Mamy już początek października i z upływem czasu... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
12.11.2016 - Azory: wulkany, sery i wino – część 9, czyli o biszkoptach i bananach
  Rano patrzymy w niebo i z ulgą oddychamy. Pomimo wcześniejszych zapowiedzi ładna, słoneczna pogoda dopisuje i możemy ruszyć dalej podziwiać wyspę Terceirę na Azorach. Tym razem chcemy wybrać się do miejscowości Biscoitos, czyli do Biszkoptów. Prawda, że piękna nazwa. Położone są na północy wyspy pomiędzy pomiędzy Altares, a Quatro Ribeiras. Można tam dojechać z Angra do Heroismo autobusem linii numer 1, zaś z Praia da Vitoria numer 3.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
11.11.2016 - Azory: wulkany, sery i wino – część 8, Terceira, czyli Angra do Herosimo i we wnętrzu wulkanu
  Budzą nas bębniące o dach krople deszczu. Widać, że wyspa Pico (Azory) postanowiła nas pożegnać płaczem. Niebo jest tylko w paskudnym, szarym kolorze, nie widać nawet wyspy Faial. Bierzemy rzeczy i idziemy do recepcji oddać klucze. Przez chwilę rozmawiamy z recepcjonistką. Wreszcie podjeżdża taksówka i ruszamy na lotnisko.   Jedziemy z bardzo miłą panią. Mówi nam, że według niej, na centralną grupę wysp przyjeżdża inni gatunek... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
03.11.2016 - Azory: wulkany, sery i wino – część 7, czyli na czynnym wulkanie i w Madalenie
  Azory położone są w regionie o wysokiej aktywności sejsmicznej. Mówi się, że nie ma tutaj dnia bez trzęsienia ziemi. Jeśli faktycznie tak jest, nie są one odczuwalne dla ludzi. Znajdziemy tutaj również wiele wulkanów. Najwyższy szczyt Portugalii – wspominane już wcześniej Pico – jest właśnie nim.   Vulcao dos Capelinhos, fot. autor   27 września 1957 roku doszło do erupcji podwodnego wulkanu na zachodnim... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
27.10.2016 - Azory: wulkany, sery i wino – część 6, czyli najlepsza wołowina i polowanie na wieloryba
  Niezwykle trudno jest przebywając na Pico na Azorach i mieszkając na zachodzie wyspy „złożyć” sobie jakiś wyjazd, na przykład na jej południową część i myśleć o przejściu jakiegoś szlaku. Przede wszystkim trzeba dokładnie czytać rozkład jazdy autobusów i zdawać sobie sprawę z tego, że nie ma mowy o przejściu dłuższej trasy, no chyba, że założymy, iż nocujemy gdzie indziej i wracamy następnego dnia. Po rozpatrzeniu wszystkich za i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
21.10.2016 - Azory: wulkany, sery i wino – część 5, czyli Sao Jorge, promy i wieloryby
  Azory tworzy 9 wysp. Do wschodniej części zaliczane są: Sao Miguel i Santa Maria, a do zachodniej: Corvo i Flores. Część centralną tworzą: Terceira, Faial. Pico, Graciosa i Sao Jorge. Kiedy wybieraliśmy miejsce naszej podróży, po długich nocnych Polaków rozmowach, zdecydowaliśmy się na tę ostatnią. Przemawiała za tym nie liczba wysp w okolicy, a różnice między nimi. Czasami można znaleźć się tylko w jednym miejscu, a i tak jest ono... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
13.10.2016 - Azory: wulkany, sery i wino – część 4, czyli wino rośnie na lawie
  Komunikacja publiczna na wyspie Pico na Azorach mimo jej, powiedzmy oględnie, skromnych rozmiarów, wymaga jednak komentarza. Na wyspie wyznaczone są dwie trasy: północna i południowa. Tą pierwszą (Carreira do Norte) autobusy dojeżdżają do Piedade. Wyjazdy z Madaleny o godzinie: 10.00 i 17.45, zaś w soboty i niedziele tylko o godzinie 9.30. Przejazd, według rozkładu, trwa około dwóch godzin. Do Madaleny pojazdy ruszają o 6.15 i 13.30 (w soboty i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
10.10.2016 - Azory: wulkany, sery i wino – część 3, czyli Faial, Horta i jej nietypowa galeria
  Tak się rozkręciliśmy, że dzisiaj...zmieniamy wyspę. Na szczęście tylko na jeden dzień. Stałą bazę przez kilka dni będziemy mieli na wyspie Pico. I dobrze, wczoraj wreszcie mogliśmy rozpakować się i poczuć trochę jak u siebie.   Madalena na wyspie Pico, w tle także Pico, czyli najwyższy szczyt Portugalii, fot. autor   Po śniadaniu ruszamy w kierunku portu. Mamy do niego kilkaset metrów. Zresztą wszedzie tutaj jest blisko.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
09.10.2016 - Azory: wulkany, sery i wino – część 2 - Terceira, czyli Praia da Vitoria i lot na Pico
  Po przypomnieniu sobie atmosfery Lizbony i krótkim, przerywanym śnie, około 7 wychodzimy do metra. Na placu Rossio pustki. Widać tylko ludzi zdążających do pracy. Turyści o tej porze śpią. Nie ma się co dziwić, słyszeliśmy jak głośno bawili się w nocy, przerywając nam sen. Zieloną linią (Linha Verde) jedziemy w kierunku stacji Telheiras. Na Alamedzie przesiadamy się w linię czerwoną (Linha Vermelha) i nią dojeżdżamy do lotniska (ostatnia stacja... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
07.10.2016 - Azory: wulkany, sery i wino, część 1, czyli Lizbona
  Ta podróż „chodziła” za nami już od dłuższego czasu. Tajemnicze, wulkaniczne wyspy na Oceanie Atlantyckim przyciągały coraz mocniej. Wreszcie, przy jakimś winnym spotkaniu (wino rzecz jasna było portugalskie), stwierdziliśmy, że już czas zobaczyć Azory. Jedynym kryterium, jakim kierowaliśmy się kupując bilety lotnicze, było to, że miało być w miarę szybko i najlepiej jak najbliżej domu, czyli w naszym przypadku z i do Gdańska. Wybraliśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
12.05.2016 - Jawor, czyli co łączy miasteczko na Dolnym Śląsku z traktatem westfalskim
  W 1648 roku Europa zaczęła leczyć się z potężnych ran. Dobiegała końca trwająca trzydzieści lat wojna, która - jak się szacuje - zabrała życie 8 milionom ludzi, w większości cywilów. Wszystko w imię Boga. Modlili się do niego i katolicy i protestanci, tylko, że jakoś nie mogli pojąć, że można to robić obok siebie nie zarzynając się z tej okazji. Dobrze, że nie wybuchła do tego epidemia dżumy...   Ludzie marzyli o pokoju.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 15.10.2017
04.05.2016 - Penang – część 13, czyli murale w George Town i spacer z makakiem
  Przelot pomiędzy Kuala Lumpur, a lotniskiem na wyspie Penang zajmuje 40 – 50 minut. Lądujemy tam po 10.30. Odbieramy bagaże i wychodzimy na ogólnie dostępną część portu lotniczego. Jedziemy na północno-zachodnią część wyspy do miejscowości Teluk Bahang, by być jak najdalej od hałaśliwych miejsc turystycznych i jak najbliżej parku narodowego. W punkcie, w którym opłaca się przejazd taksówką dowiadujemy się, że za kurs... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
28.04.2016 - Część 12 – Kuala Lumpur, czyli wieże Petronas, szalejące makaki i święte groty
  Z Kota Kinabalu (Borneo) do  Kuala Lumpur lecimy liniami Malindo Air. Z tego co zauważyliśmy, to latają tam również niskokosztowe linie Air Asia i Malaysia Airlines. Przed południem startowało kilka samolotów.   Malindo Air to młoda linia lotnicza. Pierwszy lot z Kuala Lumpur do stolicy stanu Sabah linie te wykonały 22 marca 2013 roku. Powstały z połączenia National Aerospace and Defense Industries of Malaysia i Lion Air Indonesia.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
20.04.2016 - Borneo – część 11, czyli co robić na Manukanie, Mamutiku i Sapi
  Cały czas siedzimy na Borneo. Wieczorem robimy sobie spacer po Kota Kinabalu, stolicy prowincji Sabah. Trudno nie skorzystać z tak fantastycznej pogody. Po drodze zaglądamy na nocny rynek, którego poprzednio nie zdążyliśmy zobaczyć. Towary i ceny raczej pod turystów. Co niektórzy sprzedawcy nie przejawiają żadnej ochoty do targowania. W Brunei rozleciały mi się japonki i szukam czegoś na stopy. Niestety, nigdzie nie ma rozmiaru 45. Słyszymy, że... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
18.04.2016 - Brunei – część 10, czyli z wizytą u sułtana - jednego z najbogatszych ludzi świata
  Wyspa Borneo podzielona jest nie tylko na części indonezyjską i malezyjską. Położone jest tam również jedno z najbogatszych państw na świecie. Mowa o Brunei Darussalam (taka w tłumaczeniu na język polski jest jego pełna oficjalna nazwa). A, że nie mamy tam z Kota Kinabalu daleko postanowiliśmy je odwiedzić.   Tym razem nie lecimy samolotem i nie jedziemy autobusem. Do jednego z najbogatszych państw świata, gdzie roczny dochód narodowy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
14.04.2016 - Borneo – część 9, czyli z czego słynie Kota Kinabalu, stolica prowincji Sabah
  Dobrze nam w tej dżungli w Sepiloku na Borneo, ale musimy jechać dalej. Po śniadaniu wracamy do pokoju i sprawdzamy, czy zapakowaliśmy wszystkie rzeczy. Później kierunek recepcja i oddanie kluczy. Za pobyt zapłaciliśmy 509 ringgitów, czyli około 500 złotych.   Za chwilę w drogę, Sandakan, terminal dla autobusów dalekobieżnych, fot. autor   Sandakan, okolice terminala dla autobusów dalekobieżnych, fot.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
12.04.2016 - Borneo – część 8, czyli rejs przez dżunglę po rzece Kinabatangan
  Pobudka w dżungli na Borneo jest urocza. W Sepiloku budzi nas śpiew egzotycznych ptaków. Mogliśmy wreszcie trochę dłużej pospać. Od tygodnia jesteśmy "na obrotach" i dłuższy sen bardzo nam się przydał. Po śniadaniu z niepokojem patrzymy w niebo. Pogodny ranek zamienia się w pochmurne południe. Około 12.00 zaczyna padać. Krótki, ciepły, ale intensywny, tropikalny deszcz. Nagrzana ziemia natychmiast paruje. Na niebie zostają ciężkie, ciemne... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
09.04.2016 - Borneo – część 7, czyli słoneczne misie i w uściskach orangutana
  Orangutany, nasi człekokształtni kuzyni, których DNA jest zgodne z ludzkim w 97 procentach, występują na Sumatrze i Borneo. Bardzo chcieliśmy je zobaczyć na wolności i właśnie dlatego wybraliśmy Sepilok jako jeden z przystanków podczas naszej podróży do Malezji.   Znajduje się tam Ośrodek Rehabilitacji Orangutanów. Ma już ponad 50 lat i niekwestionowane zasługi w przystosowaniu osieroconych małp do życia na wolności.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
08.04.2016 - Borneo – część 6, czyli lot nad Kinabalu i ponoć niebezpieczny Sandakan
  Jeżeli sięgniemy do encyklopedii, to znajdziemy tam informację, że Borneo jest po Nowej Gwinei i Grenlandii trzecią co do wielkości wyspą na świecie. Należy do archipelagu Wielkich Wysp Sundajskich i trzech państw, przede wszystkim do Malezji i Indonezji. Na północy położony jest też sułtanat Brunei Darussalam.   Do tego cuda właśnie mamy lecieć. Chcemy blisko poobcować z przyrodą, powłóczyć się po dżungli, zobaczyć dzikie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
06.04.2016 - Singapur - część 5, czyli całkiem inna twarz Azji
  Nad Singapurem wstaje słońce. Podnosimy się z łóżka trochę wcześniej, musimy przygotować bagaże. Do południa powinniśmy zwolnić nasz "apartament", a chcemy jeszcze trochę pozwiedzać. Szybkie przepakowanie, idziemy do recepcji hostelu i zostawiamy bambetle. Później śniadanie (jak zwykle pierogowe z pyszną herbatą) i zwiedzanie.   Na początek słów kilka o Singapurze. Dla nas jest on wzorem miasta przyszłości, ze wszelkimi... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
05.04.2016 - Singapur – część 4, czyli natura, luksus i lasery
  Po pierogowym śniadaniu wsiadamy do "niebieskiej" singapurskiej kolejki i jedziemy do stacji Bayfront. Dziś w wielkim mieście będziemy bratać się z naturą. W wagonach sami wielbiciele telefonów komórkowych. Każdy pochylony nad ekranem i zajęty pisaniem wiadomości, opisywaniem swojego życia lub też pytaniem znajomych, kiedy wreszcie dadzą znać co u nich słychać. George Orwell chichocze zza grobu. Ludzie sami narzucają sobie kontrolę.  ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
04.04.2016 - Singapur - część 3, czyli łódź na dachu i magiczny Gardens by the Bay
  Pierwszą noc w Singapurze w naszej malutkiej klitce bez okna jakoś przeżyliśmy. Łatwo nie było... Co rusz musieliśmy wstawać, by regulować klimatyzację (pilota brak), która czasami za bardzo obniżała temperaturę w naszym pokoju. Dobrą stroną klitki było to, że człowiek nie budził się dlatego, że na zewnętrz zrobiło się jasno. Co jak co, ale ciemność to mieliśmy zapewnioną 24 godziny na dobę.   Singapur, Chinatown, fot. autor... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
02.04.2016 - Singapur - część 2 - droga i pierwsze wrażenia
  Przyszedł 6 marca 2016 roku i zaczęła się nasza droga do Azji. Pierwszym środkiem lokomocji był pociąg. Na początku lutego kupiliśmy bilety na przejazd Pendolino z Gdyni do Warszawy. Za osobę płaciliśmy po 49 promocyjnych złotych (bilet w wagonie 2 klasy). Podróż szybka, miła i na szczęście bez żadnych przygód w stylu przejazdu kolejowego zablokowanego przez ciężarówkę ze śpiącym w kabinie pijanym kierowcą, który w ataku fantazji... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
01.04.2016 - Marcowa Azja - część 1 - przygotowania
  Marcowa Azja. Jak to na początku, czyli trochę logistyki   Ubiegły rok nie był dla nas udany. Przeżywaliśmy chorobę Bardzo Bliskiej Osoby. W styczniu zapadła diagnoza, która właściwie była wyrokiem. Do października byliśmy razem. Wtedy nastąpiło to, co nieuniknione i zostaliśmy sami. Wtedy nie było mowy o dłuższych wyjazdach.   W grudniu zaczęliśmy myśleć o podróży. Od słowa do słowa uzgodniliśmy, że znowu... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
23.11.2015 - Jeden dzień na ziemi kłodzkiej, czyli nie tylko twierdza
  Miałem spędzić parę dni w Legnicy. Niedaleko stąd do miejsca, które już dawno chciałem zobaczyć. Postanowiłem więc, że jeden dzień spędzę w Kłodzku.   Bilety kupiłem przez internet, na stronie lokalnego przewoźnika kolejowego, czyli Kolei Dolnośląskich. Operacja nie należy do skomplikowanych i nie zajmuje dużo czasu. Jak malutkie dziecko byłem prowadzony przez każdy krok. A, no i rzecz najważniejsza - za przejazd pociągiem, bez żadnej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
18.10.2015 - Niemcy Zachodnie – co warto zobaczyć – część 3, czyli podróż nad rzekę Aa
  Początek dnia bardzo podobny do wczoraj. Szybka kąpiel, śniadanie i w drogę na dworzec autobusowy. Pogoda nastraja optymistycznie. Wreszcie...Mam nadzieję, że tak już dzisiaj będzie.   M ü nster, fot. autor   Tym razem jadę Postbusem. Bilety, tak jak na poprzednie wyjazdy, kupiłem online w Polsce. Za przejazd z Essen do M ü nster i z powrotem zapłaciłem wszystkiego 10 euro. Różnica w stosunku do autobusów... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
17.10.2015 - Niemcy Zachodnie – co warto zobaczyć, część 2, czyli Kolonia
  Mogłem pospać trochę dłużej. Po śniadaniu ruszam w okolice głównego dworca kolejowego w Essen. Tam zatrzymują się autobusy. Około 20 minut przed odjazdem podjeżdża ten, którym mam jechać, kierowca sprawdza mój bilet i mogę wygodnie usiąść w wybranym przez siebie miejscu. Punktualnie o 9.30 ruszamy do Kolonii. W autobusie większość miejsc jest wolna.   Jadę znaną już Polakom linią MeinFernBus. Bilety kupiłem jeszcze w kraju.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
15.10.2015 - Niemcy Zachodnie - co warto zobaczyć - cz. 1 - Boppard i Lorelai
  O tym wyjeździe zacząłem myśleć wiosną, kiedy mieszkająca w Essen w Niemczech siostra przypomniała mi, że jej syn, a mój chrześniak kończy we wrześniu 18 lat i oczywiście wuj musi być na imprezie. Zaczęło się mozolne szukanie jak najlepszych okazji biletowych. Początkowo brałem pod uwagę nawet opcję autobusowo – kolejową, ale kiedy porównałem oferty z ceną biletu lotniczego stwierdziłem, że jednak lecę. Za bilet (Gdańsk –... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 15.10.2017
15.08.2015 - Kopenhaga nie tylko Syrenką przyciąga – część 6, czyli ile kosztuje życie w Danii
  Jedziemy autobusem do centrum Kopenhagi. Po drodze pomagam wysiąść jednemu ze starszych pasażerów. Z powrotem wsiadam środkowymi drzwiami. Kierowca widział mnie wcześniej jak pokazywałem mu bilet i nie zwraca na mnie uwagi. Od czego jednak są pasażerowie? Jedna z pań uprzejmie zwraca mi uwagę, że wsiadać można tylko przednimi drzwiami. Po wyjaśnieniu sprawy uśmiecha się do mnie i przeprasza. Wspominam tę scenę, by ukazać Wam jak sami Duńczycy pilnują... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
14.07.2015 - Kopenhaga Syrenką przyciąga - część 5, czyli o Andersenie i cudzie przed ratuszem
  Kopenhaga nie tylko Syrenką przyciąga – część 5, czyli o cudzie   Co ma ptak za całe to swoje ciwit, ciwit, kiedy przychodzi zima? Musi marznąć i głodować, ale to przecież takie wzniosłe! - Hans Christian Andersen "Calineczka"   Dzisiaj stolicę Danii zasnuły szare, bure chmury. Mamy jednak ostatni dzień na wykorzystanie naszych kart turystycznych i po śniadaniu ruszamy do centrum Kopenhagi. Nieopodal ratusza wchodzimy do wspaniałego... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
07.07.2015 - Kopenhaga Syrenką przyciąga - część 4, Carlsberg, czyli rybka lubi pływać
  Kopenhaga i coś jeszcze – część 4, czyli rybka lubi pływać   Nie wiem, jak to wygląda w innym czasie, ale mamy tutaj w Kopenhadze taką sytuację, że wieczorami niebo jest przejrzyste, a rano szare bure i ponure. Nie inaczej jest dzisiaj. Po śniadaniu, wychodzimy na Valby Langgade i idziemy w kierunku Ålholm Plads. Przy Vigerlevvej wsiadamy w znany Wam już autobus 26 (swoją drogą świetna linia, praktycznie wszędzie można nią dojechać) i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
23.06.2015 - Kopenhaga syrenką przyciąga - część 3, czyli przywitanie z Hamletem
  Kopenhaga i coś jeszcze – część 3, czyli być albo nie być   Na takich wyjazdach poranki ustawia ten sam porządek. Mycie zębów, prysznic, śniadanie, wyjście z domu. Chyba, że się dzień wcześniej gdzieś zabarłożyło, wtedy człowiek jak kania dżdżu, poza wodą, łaknie przede wszystkim pozycji horyzontalnej i przegania te przeklęte tupiące mewy. Nie musi przy tym zadawać sobie sakramentalnego pytania, czyli „być albo nie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
15.06.2015 - Kopenhaga syrenką przyciąga – część 2, czyli kilka znaków firmowych
  To już Kopenhaga. Śpimy trochę dłużej. Szkoda, że nie pamiętamy, co nam się śniło na nowym miejscu. Po obfitym śniadaniu jedziemy do centrum. Bilety kupujemy w autobusie. Na dwie strefy kosztują 48 koron za dwie osoby (około 26 złotych). Na jednym z przystanków przemiły kierowca wysiada razem z nami z autobusu, pokazuje nam przystanek, na którym musimy się przesiąść i podaje numer linii.   Na sam koniec życzy nam fajnego dnia i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 15.10.2017
09.05.2015 - Kopenhaga syrenką przyciąga – część 1, twierdza Modlin i lotnisko
Niedawno wróciliśmy z Flandrii, a już znaleźliśmy niedrogie bilety do Kopenhagi, stolicy Danii. Jeden z tanich przewoźników, za przelot w dwie strony za dwie osoby zażyczył sobie całe 76 polskich złotych i trudno było z takiej okazji nie skorzystać.   Wtedy zaczęły się schody. Byliśmy przekonani, że bez problemów znajdziemy hotel, na który będzie nas stać. Okazało się to niemożliwe. Ceny startowały od około 400-450 euro za 5 nocy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
26.03.2015 - Belgia - frytki, czekolada i piwo – cz. 5, czyli ile kosztuje Flandria?
Mieliśmy dzisiaj trochę inne plany, ale pogoda stwierdziła, że dosyć tego dobrego i pomogła nam podjąć decyzję o pozostaniu w Brugii. Trudno, Ostendę zobaczymy kiedy indziej. Dojazd pociągiem z Brugii trwa tam 15 minut. Bilet w dzień powszedni kosztuje 4,10 euro (około 17 złotych) od osoby za przejazd. Jeżeli chcielibyście zrobić sobie krótki wypad w weekend, zapłacicie od osoby w jedną stronę około 2 euro (mniej więcej 8 złotych) – co nie jest jakimś... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
23.03.2015 - Belgia – frytki, czekolada i piwo – cz. 4, Antwerpia - przez kolejową katedrę po błysk diamentów
Pomimo tego, że wczoraj nasze nogi przeszły ładnych kilka kilometrów po Gandawie, rano czujemy się doskonale. Jemy śniadanie i ruszamy na dworzec kolejowy w Brugii. Tam kupujemy bilety weekendowe do Antwerpii. Płacimy za nie 31,60 euro za dwie osoby w dwie strony, czyli około 133 złotych. Dzięki temu, że mamy 50% zniżki drugie tyle oszczędzamy. Dobrze w soboty i niedziele jeździć po Belgii pociągami. Korzyści są całkiem wymierne, a zaoszczędzone pieniądze można... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
19.03.2015 - Belgia – frytki, czekolada i piwo – cz. 3, wypad do Gandawy
Po śniadaniu idziemy na dworzec kolejowy w Brugii. W kasie kupujemy bilety do Gandawy. W obie strony dla dwóch osób płacimy 14,80 euro, czyli około 62 złotych. Specjalnie czekaliśmy na weekend. W kolejach belgijskich mamy 50% zniżki. Z biletów weekendowych można korzystać od godziny 19.00 w piątek do niedzieli. Jak zapewne się domyślacie, gdybyśmy jechali w tygodniu musielibyśmy wydać prawie 30 euro. Opłaca się więc jeździć pociągami po Belgii w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
17.03.2015 - Belgia – frytki, czekolada i piwo – cz. 2, Brugia, czyli podróż w czasie
Jak to dobrze się wyspać! Jemy śniadanie i ruszamy w Brugię, około 150-tysięczne miasto na zachodnie Belgii. Jest piątek, na placu dworcowym pełno turystów. Właśnie przyjechał pociąg i wszyscy idą w kierunku Starego Miasta. W powietrzu czuć weekend!    Brugia jest przepięknym miastem. Po średniowiecznej starówce jeżdżą dorożki, wszędzie słychać uderzenia końskich kopyt o bruk. Odnosimy wrażenie, jakbyśmy się przenieśli kilkaset lat... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
13.03.2015 - Belgia - frytki, czekolada i piwo - cz. 1 - wielokulturowość i ziemniaki
Przeglądając system rezerwacyjny jednego z tanich przewoźników lotniczych zauważyliśmy, że można za niewielkie pieniądze dolecieć z Gdańska przez Warszawę Modlin do Charleroi w Belgii. Było jednak pewne ryzyko. Otóż przelot, jak to w tanich liniach, nie był na jednym bilecie, co oznacza, że w przypadku spóźnienia jednego samolotu, drugi na nas czekać nie będzie. Duży znak zapytania stanowił czas przesiadki, bowiem musieliśmy na lotnisku w Modlinie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
28.10.2014 - Eesti, Latvija, Eesti – część 8, czyli podsumowanie wypadu na Łotwę i do Estonii
Rano toaleta i na śniadanie. Potem zdajemy hotelowy pokój w gościnnym Tallinie i wychodzimy na przystanek tramwajowy. „Dwójką” jedziemy do Laikmaa. Przed Viru Keskus Bus Terminal (pamiętajcie, że przed!) właśnie na ulicy Laikmaa jest przystanek autobusowy, na którym zatrzymuje się linia 2, jadąca na lotnisko. Na autobus czekamy około 20 minut, wymieniając się wrażeniami z wizyty na Łotwie i w Estonii.   Tallin, fot. autor... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
28.10.2014 - Eesti, Latvija, Eesti – część 7 - o Orle, Estonii i marcepanowych snach
Jesień w Tallinie pokazuje nam dzisiaj swoją melancholijną twarz. Zakryte grubymi chmurami niebo i chłód. Musimy dobrze się opatulić, by znowu wyruszyć na oglądanie miasta. Zaczynamy od wieży telewizyjnej. Decyzję o jej budowie podjęto w latach 70. ubiegłego stulecia. W Tallinie podczas olimpiady w 1980 roku (pamiętanej w Polsce głównie w kontekście „gestu Kozakiewicza”) odbywać się miały konkurencje żeglarskie. Miasto „dostało” więc... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
26.10.2014 - Eesti, Latvija, Eesti – część 6, Tallin - jak złożyliśmy wizytę Piotrowi Wielkiemu
Zaczynamy dosyć wcześnie. Dzisiejsze plany zwiedzania Tallina mamy bogate i musimy zachować jakąś dyscyplinę. Po śniadaniu idziemy w kierunku kościoła św. Ducha. Według informatora, który dołączono nam do Tallin Card, miał być otwarty od 9.00. Świątynia jest na głucho zamknięta. Spotykamy jedynie sprzątającego pana, który mówi nam, że musimy jeszcze godzinę poczekać. Nie mamy za bardzo czasu i rezygnujemy. Kościół obejrzymy sobie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
21.10.2014 - Eesti, Latvija, Eesti – część 5, czyli rozpoczynamy zwiedzanie Tallina
Historia Tallina mogłaby stać się scenariuszem filmu historycznego, podczas którego widzowie na pewno nie cierpieliby na nudę. Któż o ten Tallin nie walczył?Zainteresowani byli nim i Duńczycy i Szwedzi i Rosjanie. Polacy również dołożyli swoją cegiełkę, szczególnie w XVI wieku, kiedy toczyli boje o Inflanty. Miasto w ostatecznym rozrachunku stało się łupem Szwecji. W 1710 roku zajęła je Rosja. Wtedy jego nazwę z Rewal zmieniono na Rewel. Tak... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
19.10.2014 - Eesti, Latvija, Eesti – część 4 - ile kosztuje życie na Łotwie
Jak się dobrze spało po nadmorskim spacerze w Rydzie ... Nie mamy jednak czasu. Po śniadaniu szybko pakujemy się, zostawiamy bagaże w hostelu na przechowanie i ruszamy do miasta. Jest jeszcze parę miejsc, które chcemy w Rydze koniecznie zobaczyć.   Za kanałem przy dworcu autobusowym położone są miejskie hale. Możemy więc sprawdzić ceny. No to zaczynamy wyliczankę.   Hale miejskie, fot. autor   CENY W RYDZE    ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
16.10.2014 - Eesti, Latvija, Eesti – część 3, Jūrmala - słynny kurort Łotwy
W czasach nowożytnych o Jūrmali zrobiło się głośno, kiedy mniej więcej w pierwszej połowie XIX wieku powstał tutaj pierwszy hotel. Później stała się cenionym i chętnie odwiedzanym miejscem letniskowym i uzdrowiskiem. Przyjeżdżali do niej na wypoczynek i po zdrowie carscy notable. Po odzyskaniu niepodległości - Łotysze, zaś w czasach kiedy państwo zostało sowiecką republiką – czerwoni kacykowie, wśród nich Chruszczow i Breżniew. Dzisiaj odwiedzają... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
14.10.2014 - Eesti, Latvija, Eesti – część 2, czyli ... jedziemy do Rygi
Wstajemy około 7.00. Po porannej toalecie idziemy na śniadanie do położonego obok hotelu. Do dyspozycji mamy szwedzki stół. Najadamy się porządnie. Czeka nas kolejna podróż i nie wiemy jeszcze, o  której godzinie zjemy następny posiłek. Dziś jedziemy do Rygi, na Łotwę. Tallin zwiedzać będziemy za kilka dni.   Przed wyjściem z hostelu trochę czasu spędzamy przy recepcji. Tak jak wspominałem, pomimo zapewnień, nie mieliśmy w naszym... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
10.10.2014 - Eesti, Latvija, Eesti – część 1, czyli zwiedzamy Estonię i Łotwę!
Nieopodal polskich granic znajdują się prawdziwe perełki, które warto zobaczyć. Mówię o Estonii i Łotwie. Kraje te, niegdyś związane z naszymi, polskimi losami, poszły później własną drogą. W dwudziestoleciu międzywojennym pielęgnowały swoją niezależność. Niestety, tajny protokół do paktu Ribbentrop – Mołotow, tuż przed wybuchem II wojny światowej, oddał je na pożarcie gospodarzowi Kremla. Kraje utraciły niepodległość, a... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
29.06.2014 - Bułgaria last minute – część 6, o 40 dziewicach, przylądku Kaliakra, Bałcziku i pięknej królowej
Dzisiaj ruszamy na północny wschód. Ze Złotych Piasków wyjeżdżamy około 9.00. Wybraliśmy wycieczkę oferowaną nam w hotelu przez biuro podróży. Drożej niż "na ulicy", ale pewniej, że nie padniemy ofiarą oszustwa. Nie będziemy się denerwować, że zasłyszane historie, które relacjonowałem w części o Nessabarze, mogą się potwierdzić. Zapłaciliśmy po 79 lewa od osoby (około 160 złotych). Widzieliśmy propozycje po 30 lewa (około 60... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
26.06.2014 - Bułgaria last minute – część 5, czyli ile kosztują Złote Piaski
Dzisiaj mamy luz. Po wczorajszej wycieczce do Nessebaru przede wszystkim dobrze się wyspaliśmy. Nie musieliśmy jeść śniadania w tempie, z zegarkiem w ręku. Około południa wyruszyliśmy na spacer po Złotych Piaskach. To dobra okazja, by przyjrzeć się ile może tutaj wydać potencjalny turysta.   Obowiązującymi w państwie pieniędzmi są lewy. 1 lew dzieli się na 100 stotinek (bułgarskie grosze). Nie słyszałem, żeby waluta ta miała jakieś problemy. Za 1 lewa... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
22.06.2014 - Bułgaria last minute – część 4, Nessebar - miasto 40 cerkwi praktycznie
Nessebar to jeden z najbardziej malowniczych i zabytkowych zakątków Bułgarii. Żeby dojechać tam ze Złotych Piasków można skorzystać z różnych opcji, z których każda przewidziana jest na różną kieszeń.    Po pierwsze możecie dojechać z kurortu do Warny na główny dworzec autobusowy i stamtąd pojechać do Nessebaru. Dojazd zajmuje łącznie około 2 godzin 40 minut. Cena – dosyć konkurencyjna w porównaniu do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
18.06.2014 - Bułgaria last minute – część 3, czyli "czencz many, gud prajs" i Warna
Po hotelowym śniadaniu idziemy na przystanek autobusowy w Złotych Piaskach. Przy nim kilka taksówek. Kierowcy liczą, że turyści pojadą z nimi do Warny lub w inne miejsca. Na tylnych bocznych drzwiach dobrze widoczna obowiązująca taryfa, ale najlepiej przed kursem dogadać się co do ceny za przejazd i mieć później święty spokój (czytaj: nie być zaskoczonym). Ciekawe tylko po co turyści przyszli na przystanek autobusowy? Trudno, pytanie nie do mnie. Niech... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
15.06.2014 - Bułgaria last minute – część 2, czyli liny na plaży i Aładża w skale wykuta
Wstajemy około 9 rano i zaczynamy codzienny rytuał. Po pierwsze mycie, a później na śniadanie. Zajadam się tutejszymi białymi serami. Beatka mówi, że jak dla niej za słone, ja jednak mam inne zdanie.    Ubieramy wygodne buty i idziemy na północ w kierunku hotelu Melia. Wspominam nazwę, ponieważ dzisiaj będzie naszym punktem orientacyjnym. Ponadto wczoraj wypłaciliśmy w nim pieniądze z bankomatu (w Złotych Piaskach jest bardzo niewiele tych... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
14.06.2014 - Bułgaria last minute – część 1, czyli jak nie dać się oszukać w Złotych Piaskach
A tak sobie człowiek siedział spokojnie w domu i myślał, kiedy (oczywiście nie teraz) i gdzie się wybierze. Zamiast docenić stabilizację, Beatka „wpadła” przypadkiem w sieci na  ofertę jednego z biur podróżny i znalazła niezły hotel w bułgarskim kurorcie Złote Piaski. Cena za dwie osoby: 1014 złotych, w tym przelot, transfer do hotelu i śniadania. Od dawna nie jeździliśmy nigdzie z biurami podróży, ale grzechem byłoby taką okazję... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
13.04.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 19, czyli home, my sweet home
Prawie 10 godzin po czasie planowego odlotu startujemy z lotniska w Abu Dhabi. Będąc nad Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi widzieliśmy wschód słońca, mieliśmy także okazję popatrzeć na zachód.    Kapitan naszego Airbusa obiecuje nam, że polecimy jak najszybciej. Przy okazji przeprasza za opóźnienie i mówi, że wszystkiemu winna mgła. Widoczność wynosiła 100 – 150 metrów, zaś lotnisko nie dysponuje systemem ILS,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
10.04.2014 - W japonkach po Tajlandii, część 18 - Abu Dhabi, czyli krok do katastrofy
Szkoda tej Tajlandii... Już parę godzin lotu za nami, a kraj wydaje się znowu niedostępny i tajemniczy. Cóż, trzeba wracać do domu. W samolocie (Boeing 777) siedzimy w ogonie. Ludzie powoli się budzą. Za niecałą godzinę lądujemy w Abu Dhabi. Tam przesiadka i lot do Niemiec. O 13.00 siostra powinna odebrać nas z lotniska.   O 06.30 na mapie lotu, którą mam na małym ekranie przed oczami, zaczynają się malować jakieś dziwne esy floresy. Samolot,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
08.04.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 17, czyli powrót na lotnisko Suvarnabhumi
Smutno nam. Czas w Tajlandii upłynął nie wiadomo kiedy i musimy wracać do domu.    Rano pakujemy się. Beatka po śniadaniu wybiega nagle na ulicę i uzgadnia coś z kierowcą tuk tuka. Ten podczas rozmowy uśmiecha się, zapisuje coś na wstecznym lusterku i odjeżdża. Beatka za moment wyjaśnia mi, że umawiała nas na podwiezienie do przystani na naszej wyspie. Kierowca ma przyjechać około 12.00 (do tej godziny musimy opuścić apartamenty na Ko Sichang).  ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
07.04.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 16, czyli królewska wyspa Ko Sichang
Wyspa Ko Sichang, położona nad Zatoką Tajlandzką, 40 minut drogi łodzią od Si Rachy, liczy niespełna 18 kilometrów kwadratowych. Turyści przyjeżdżają na nią przede wszystkim w weekendy. My mamy ją dla siebie na kilka dni.   Wschód słońca nad Ko Sichang, fot. autor   Na początek kilka rad. Musicie liczyć się z tym, że - jak to na wyspie - ceny niektórych artykułów będą kilka, kilkanaście bathów wyższe niż... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
01.04.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 15, czyli na falach Morza Południowochińskiego
Po śniadaniu zmierzamy do BTS. Do przejechania mamy raptem jedną stację, ale jesteśmy z bagażami, a w upale z nimi nie jest łatwo. Za bilety płacimy po 15 BHT (1,5 złotego).   Automat biletowy na stacji Thong Lo, fot. autor   Oznaczenie stacji kolejki BTS, fot. autor   Wysiadamy na stacji Ekkamai. Bilety oddajemy pani z obsługi, a ta przepuszcza nas przez bramkę, w której mieszczą się nasze bagaże. Jeśli ich nie macie, bilet... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
01.04.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 14, samolotem z Chiang Mai do Bangkoku
Przyszedł czas na rozstanie z Chiang Mai. Wyjeżdżamy zauroczeni tym miastem i jego okolicami. Być może kiedyś tutaj wrócimy? Zobaczymy... Na razie musimy dostać się do stolicy, w której mamy przesiadkę konieczną do tego, by dostać się w nowe miejsce.   Jeszcze w Polsce zarezerwowaliśmy bilety na przelot tajskimi liniami Nok Air. Za dwie osoby (przelot w jedną stronę) zapłaciliśmy dokładnie 2633 BHT, czyli około 263 złotych. W cenie biletu... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
31.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 13, czyli tropiąc relikwie Buddy
W Chiang Mai i okolicach jest około 300 świątyń. Obejrzenie wszystkich podczas tygodniowego pobytu nie jest możliwe i trzeba skoncentrować się na tych najważniejszych.    Pung Tao Gong, fot. autor   Pung Tao Gong, fot. autor   Pierwszą jest chińska świątynia Pung Tao Gong. Zbudowano ją około 1876 roku. Niszczała do 1996 roku, kiedy to ją zrekonstruowano. Z niej jest tylko parę kroków do targu. Był otwarty i rano... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
27.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 12, czyli trekking w dżungli
Być na północy Tajlandii i nie zobaczyć dżungli, to tak jakby być w regionie Veneto i nie ujrzeć Wenecji. Dla nas wreszcie nadszedł ten dzień.   Czekamy dość długo na samochód. Wreszcie, jak mi się wydaje na skutek interwencji recepcji naszego hotelu, podjeżdża pick up. Kierowca prosi nas, abyśmy usiedli w kabinie. "Pakę" zostawia dla późniejszych gości.    Na razie jedziemy sami. Po drodze zatrzymujemy się przy stacji... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
27.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 11, czyli Biała Świątynia, Złoty Trójkąt i bardzo dłuuugie szyje
Budzi nas dźwięk alarmu w telefonie. O 06.30 jesteśmy na śniadaniu. Szybki posiłek, bo po 07.00 podjeżdża po nas bus. Czeka nas długa droga.   Zbieramy turystów po Chiang Mai. Znowu mamy międzynarodowe towarzystwo. Kanadyjczycy, Francuzi i mieszkanki Japonii (nie mylić z japonkami). Ludzie się rozkręcają, zaczynają ze sobą rozmawiać. Przede wszystkim szukają jednak zgubionego nad ranem snu.   Po około 1-1,5 godziny jazdy zatrzymujemy się przy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
25.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 10, w królestwie jedwabiu i papierowych parasolek
Około 08.00 wstajemy. Okazuje się, że antybiotyk zaczął swoje działanie i Beatka czuje się o niebo lepiej. Czyli, możemy sobie zorganizować dzisiaj małą wycieczkę.    Po śniadaniu idziemy do recepcji i zamawiamy popołudniowy wyjazd do San Kamphaeng (około 13 km od Chiang Mai) - miejsca zwanego "zagłębiem" tajskiego rzemiosła. Płacimy po 200 BHT (20 złotych) za osobę. Przy okazji zostawiamy rzeczy do prania. Będziemy mogli je odebrać jeszcze dzisiaj po... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
22.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 9, w środku Róży Północy
Wstajemy około 08.00. Idziemy na śniadanie i do recepcji zameldować się. Później ruszamy zwiedzać "Różę Północy", tak nazywa się Chiang Mai.   Chiang Mai jest największym miastem na północy Tajlandii i drugim co do wielkości w tym kraju. Założone zostało w 1292 roku przez króla Mangrai. Było stolicą Królestwa Miliona Pól Ryżowych, czyli Lanna. Mieszka w nim ponad 200 tysięcy ludzi. Malowniczo położone nad... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
19.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 8, czyli pociągiem do Chiang Mai
Przyszedł czas wyjazdu z Bangkoku. Wstajemy około 5.30, ogarniamy się i idziemy na śniadanie. Tam czeka już na nas wspominana starsza pani, która po zadaniu pytania o numer pokoju zawiadamia nas (jakbyśmy nie wiedzieli), że dzisiaj kończymy pobyt w hotelu. Mamy do niej prośbę o zamówienie taksówki. Pani potrzebuje jeszcze informacji, dokąd konkretnie chcemy jechać. Kiedy dowiaduje się, że chodzi o dworzec kolejowy Hua Lamphong mina jej trochę rzednie.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
18.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 7, czyli jak siedzi 5 ton złota
Dzisiaj od rana leniwy luz. Śpimy do 09.00. Spokojnie do łazienki i bez nerwów na śniadanie.    Po nim spacerkiem idziemy do przystani łodzi pasażerskich. Na chwilę zatrzymujemy się przy twierdzy Phra Sumen. Zbudowano ją około 200 lat temu za panowania króla Ramy I. Blisko niej znajduje się całkiem sympatyczny Santichai Prakan Public Park i miejsce, gdzie można wypożyczyć rower. Jeżdżenie jednak po ulicach Bangkoku rowerem to karkołomne... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
17.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 6, czyli stara stolica Ajutthaja
Dzisiaj znowu pobudka o 06.00. Kolejna, jak najszybsza toaleta i na dół na śniadanie. Bus przyjechał, gdy ledwo usiedliśmy do stołów. Właścicielka naszego hotelu wytłumaczyła jednak kierowcy, że ma przyjechać później, co pozwoliło nam na spokojne zjedzenie posiłku.   Dzisiaj ruszamy do starej stolicy Tajlandii Ajutthai. Stolicą królestwa została w połowie XIV stulecia za rządów króla Ramy Thibodi I. Przez blisko 400 lat... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
16.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 5, czyli targ na wodzie i most na rzece Kwai
Wstajemy około 6.00. Szybka poranna toaleta i śniadanie. Przed 7.00 przyjeżdża po nas bus, którym przez cały dzień będziemy kręcić się po okolicach Bangkoku. W pierwszej kolejności jedziemy na wodny targ – Damnoen Saduak.   Damnoen Saduak, fot. autor   Damnoen Saduak, fot. autor   Na miejscu jesteśmy po 09.00. Mówimy, że chyba mało zobaczymy z tradycyjnego targu, a raczej jego turystyczną wersję. I... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
11.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 4, czyli nie obrażaj króla
Władający Tajlandią król Bhumibol Adulyadej, czyli Rama IX, jest najdłużej zasiadającym na tronie władcą na świecie. Jego koronacja o około trzy lata wyprzedziła wstąpienie na tron Elżbiety II. Król odziedziczył tron w 1946 roku po tajemniczej śmierci brata Ananada Mahidola. Nie objął go jednak od razu, tylko wyjechał na studia do Szwajcarii, a jego funkcję do 1950 roku sprawował regent, jego wuj Rangsit.   Król i królowa Sirikit są... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
09.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 3, czyli jak odpoczywa Budda
Wstajemy bez problemów. Jakoś poradziliśmy sobie ze zjawiskiem jet lagu. W Polsce jest 6 godzin "do tyłu". Kiedy my wstajemy o 7.30 lokalnego czasu, Wy spokojnie trenujecie przerzucanie się na drugi bok i marzycie w snach o fajnych sprawach. No cóż... ktoś nie może spać, żeby spać mógł ktoś.   Na śniadanie dostajemy dwa rodzaje owoców (ananas, arbuz), ryż, do niego jakąś potrawkę, sadzone jajka i chleb tostowy. O wędlinach i serach... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
01.03.2014 - W japonkach po Tajlandii – część 2, czyli jak pachnie Bangkok
W hotelu wstajemy przed ósmą czasu lokalnego. W Polsce jeszcze środek nocy, my staramy się jednak jak najszybciej dostosować do czasu, w którym będziemy żyli przez najbliższe ponad trzy tygodnie. Myjemy się i idziemy na śniadanie. Są dania, które nie zaskoczą Europejczyka, na przykład sadzone jajka. Dostajemy również owoce. Smak ananasów kupowanych nad Wisłą w niczym nie przypomina cudownego aromatu owoców o tej samej nazwie, z tą... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
01.03.2014 - W japonkach po Tajlandii - cześć 1, czyli Wiedeń, Abu Dhabi, Bangkok
Przyszła chwila, gdy trzeba było pożegnać się z cesarskim Wiedniem i ruszyć dalej w drogę. Muszę wyjaśnić Wam dokąd lecimy i za ile udało nam się kupić bilety. Po części wiecie to już z tytułu tego bloga. Jednak do rzeczy... W październiku arabska linia lotnicza Etihad miała promocję na bilety do Bangkoku. Za dwie osoby z wylotem z Wiednia i powrotem do Düsseldorf u zapłaciliśmy około 3200 złotych. Jak na Azję cena była bardzo zach ę cająca.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
28.02.2014 - Nad pięknym modrym...- część 2, czyli zwiedzamy Wiedeń.
Po przebudzeniu w wiedeńskim hotelu szybki prysznic i śnadanie - pieczywo, wędliny, sery, jajka. Kto lubi lżejsze jedzenie, może sobie przygotować płatki z wodą lub mlekiem. Jednym słowem do wyboru, do koloru, można się najeść i mieć siły na cały dzień.   Nie jesteśmy tu jednak po to by jeść, ale by coś zobaczyć. Wiedeń, jako chyba jedyne miasto na świecie, ma wspaniały produkt dla ludzi z branży turystycznej. To Vienna Expert Card. Po... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
26.02.2014 - Nad pięknym modrym...- część 3, Schönbrunn, czyli oddech cesarstwa
Rano zamieniamy się w automaty. Wstajemy, idziemy do łazienki, potem czas na śniadanie. Staramy się załatwić wszystko w jak najkrótszym czasie, który dzisiaj będzie nas jeszcze do tego dosyć mocno gonił. Po śniadaniu pakujemy się i znosimy nasze rzeczy do recepcji. Na szczęście w hotelu jest miejsce, gdzie możemy je zostawić, sami zaś wziąć lekkie plecaki i ruszyć dalej w miasto. Tramwajem numer 10 dojeżdżamy do dawnej letniej rezydencji... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
15.02.2014 - Nad pięknym, modrym... – część 1, czyli co łączy Azję z Wiedniem
Ledwo wróciliśmy z Bałkanów, a już zaczęliśmy myśleć, gdzie by tutaj znowu się ruszyć. Tym razem wybór należał do Beatki. Marzyła o podróży do Azji, do kraju, o którym mam nadzieję dowiecie się więcej czytając tę relację. Kupiła bilety lotnicze i oświadczyła, że na następny dłuższy wyjazd nie czekamy, (jak to mamy w zwyczaju) do września, tylko w 2014 roku ruszamy w lutym i na początku marca wracamy. Cóż, siła wyższa.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
31.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 28, czyli wracamy i podsumowujemy
  Przed południem robimy jeszcze krótki spacer po Belgradzie. Na Zeleni Venac kupujemy trochę przypraw. Potem na kawę, do hostelu i przepakowanie bagaży. Około 13 wychodzimy. Na Zeleni Venac mamy autobus na lotnisko (numer 72). Na naszych kartach mamy zabezpieczone pieniądze na przejazd. Autobusy odjeżdżają mniej więcej dwa w ciągu godziny. My mamy pecha. Musimy czekać ponad 20 minut. Robi się parno. Powietrze jest ciężkie. Wreszcie jest autobus. Wsiadamy,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 12.10.2017
30.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 27, czyli zamykamy koło
  Niestety, musimy wyjeżdżać. Idziemy do trolejbusu 103 i jedziemy na dworzec autobusowy Istoczno Sarajewo. Po drodze po cichu żegnam się z miastem i przyrzekam sobie, że jeszcze tutaj przyjadę.   Sokolac, fot. autor   Na dworcu jesteśmy kilkadziesiąt minut przed odjazdem autobusu. Idziemy na kawę. Za dwie płacimy 3 marki (około 6 zł). Kiedy tak siedzimy podchodzi do nas nastoletnia cyganka. Prosi o pieniądze. Odmawiamy, ta wzrusza ramionami... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
27.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 26 - Mostar, czyli o moście, który pokonał wrogów
  Wstajemy około 5.00 i ruszamy na dworzec kolejowy w Sarajewie. Z dzielnicy Markale dojedziemy tam tramwajem numer 1 (można także pojechać 3, ale trzeba wtedy wysiąść na przystanku obok Muzeum Historycznym i przejść 300 - 400 metrów do dworca). My przy Instytucie Bośniackim czekamy na 1. Wreszcie przyjeżdża. Wsiadamy przednimi drzwiami, kasujemy bilety i jedziemy.   Przejazd zajmuje około 10 - 15 minut. Wysiadamy przed dworcem. Do odjazdu pociągu mamy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
23.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 25, czyli Aleja Snajperów
  Rano jak zwykle. Mycie, śniadanie i wyjście do miasta. Dwa dni temu poszliśmy w stronę Baščaršiji, dzisiaj ruszamy w przeciwnym kierunku. Zaczynamy wędrówkę na ulicy Maršala Tito. Przy niej znajduje się budynek Narodowego Banku Bośni i Hercegowiny.    Przystajemy w Velikim Parku za skrzyżowaniem Maršala Tito z Trempina i Radićeva. Tutaj postawiono jedną z najbardziej tragicznych pamiątek po oblężeniu Sarajewa. Pomnik... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
21.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 24, czyli komunikacją do Muzeum Tunelu
  Nasza bałkańska podróż powoli dobiega końca. Zostało nam jeszcze kilka dni i będziemy musieli wracać do Polski. Czas na zwiedzanie miasta sarajewską komunikacją. W pierwszej kolejności musimy podjechać na dworzec autobusowy Istoczno Sarajewo. Stąd jeździ większość autobusów do Belgradu i na tamtejsze lotnisko musimy się dostać, by zamknąć nasze kółko wokół Bałkanów.   Idziemy na Austrijski Trg. Trolejbusem musimy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
20.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 23, czyli Skakavac i gruszka od kierowcy
  Wstajemy wypoczęci i gotowi na dalsze zwiedzanie. Dzisiaj ruszamy w okolice Sarajewa. Adnan jest tak miły, że zawozi nas do wsi Nahorevo. Zatrzymuje się w miejscu, skąd mamy mieć powrotny minibus da Sarajewa. To jednak po południu. Żegnamy się i ruszamy pod górę, w kierunku wodospadu Skakavac.   Początkowo droga nie sprawiała nam większych problemów. Z czasem zaczęło się robić coraz bardziej stromo. Nie mamy z Beatką po 20 lat i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
16.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 22, czyli Sarajewo, dzień pierwszy
  Poranek mamy dzisiaj mglisty, ale nie przejmujemy się. Przyszedł czas na zwiedzanie Sarajewa. Mieszkamy tuż obok targu Markale. Podczas ostatniej wojny dwa razy doszło tutaj do masakr ludności cywilnej. Po raz pierwszy świat usłyszał o Markale 5 lutego 1994 roku. Zgromadzeni na targu ludzie nie mieli szans. Pocisk moździerzowy zabił 68 osób, raniąc 144. Boszniacy i Serbowie przerzucali się odpowiedzialnością. Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
07.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 21, czyli ballada o Sarajewie
  Sarajewo. Wreszcie do Ciebie dojechałem i mogę powiedzieć Ci o tych chwilach, kiedy się z Tobą spotykałem. Jeszcze nie tutaj, ale w Polsce.   Pierwsze chwile z Tobą - jak większość ludzi -  przeżywałem podczas lekcji historii. Jest 28 czerwca 1914 roku. Gawriło Princip wraca wściekły do domu. Zamach na arcyksięcia Ferdynanda nie udał się. Nagle widzi przed sobą samochód z austriackim następcą tronu i jego żoną Zofią. Padają strzały.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
06.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 20, czyli Bośnia i Hercegowina
  Wstajemy o szóstej rano. Po śniadaniu nasza gospodyni przynosi nam kawę, a do niej świeże figi i herbatniki. O ósmej jej mąż pomaga nam zapakować się do samochodu i odwozi nas na dworzec. Dobrze nam u nich było.    Trzeba jednak jechać dalej, w końcu zwiedzamy Bałkany. W kasie kupujemy bilety na autobus do Podgoricy. Płacimy 14 euro za dwie osoby (około 60 zł). Okazuje się, że możemy jechać wcześniejszym. Chwilę czekamy i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
05.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 19, czyli mówisz po serbsku, płacisz taniej
  Dzień dobry mówią dziś wiszące nad Boką Kotorską ciężkie, szarobure chmury. Wieje wiatr, więc mamy nadzieję, że jednak zaświeci dla nas słońce.    Widok na Bokę Kotorską w pochmurny dzień, fot. autor   Po śniadaniu idziemy do Dobroty na przystanek autobusowy. Stąd chcemy pojechać do miejscowości Perast. Po kilkunastu minutach czekania podjeżdża miejski autobus. Wsiadamy i kupujemy bilety, za które płacimy po 1... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
03.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 18, czyli porozmawiajmy o Czarnogórze
  Kilka ostatnich dni spędziliśmy bardzo intensywnie. Dlatego dzisiaj – odpoczynek. Wstajemy około 09.00. Bez pośpiechu bierzemy prysznic i robimy śniadanie. Jak zwykle daniem głównym są pomidory. Ich smak w tej części Europy nie ma sobie równych.   Takie widoki w Kotorze to praktycznie codzienność, fot. autor   Mamy wreszcie trochę czasu, by przyjrzeć się bliżej historii kraju, który nas właśnie gości.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
01.10.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 17, czyli Albania i południowe wybrzeże Czarnogóry
  Wstajemy, gdy jeszcze nie widać słońca. Po gwiazdach można jednak wnioskować, że na pewno nas dzisiaj odwiedzi. Przed godziną 8.00 stawiamy się koło Bramy Morskiej, prowadzącej na starówkę Kotoru. Mija parę minut i podbiega do nas Agnieszka. Pokazuje, gdzie zatrzymali się z Michałem. To nasi wczorajsi znajomi, z którymi umówiliśmy się na wypad do Albanii. Szybko wsiadamy i ruszamy w drogę.   Przejeżdżamy przez tunel, by za chwilę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
29.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 16, czyli Sveti Stefan, Budva i ... Hawaje
  Dzisiaj podczas śniadania mogliśmy popatrzeć na dwa manewrujące nam niemal pod samym oknem wielkie statki wycieczkowe. Takie wrażenia to chyba tylko w Kotorze, ale mamy na dziś jeszcze inne plany. Przed 09.00 ruszamy na dworzec autobusowy i kupujemy bilety do przystanku Sveti Stefan. Za dwie osoby płacimy 10 euro, czyli 42,50 PLN na nasze...   Około 10.00 przyjeżdża nasz autobus. Do Sveti Stefan jedziemy około 40 minut przez Tivat (gdzie znajduje się... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
28.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 15, czyli o cudzie w Kotorze
  Pięknie położony w Boce Kotorskiej Kotor, w którym mieszkamy, jest miejscem gdzie doskonale zachowała się średniowieczna starówka. Otaczają ją liczące ponad 4 kilometry długości mury. Ich zwieńczeniem, na samej górze, jest twierdza św. Jana, położona na wysokości 260 metrów n.p.m. Wieczorem mury są oświetlone, przy każdym ich załamaniu postawiono mocny reflektor, co razem daje fantastyczną grę świateł.   ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
23.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 14 Herceg Novi - tu zaczyna się Boka
  Wstajemy około 08.00 i przygotowujemy się do wyjazdu do Herceg Novi. Za bilety płacimy po 4 euro (17 złotych) za osobę. Planowaliśmy wyjazd na jeden dzień do Dubrovnika i przy okazji pytamy o ceny biletów. Za autobus przed południem jedna osoba musi zapłacić 40 euro (170 zł), zaś po południu – 20 euro (85 zł). Trochę drogo. Przejazd do Mostaru przez Chorwację kosztuje 35 euro, czyli niecałe 149 złotych. No to chyba damy sobie spokój z jazdą do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
22.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 13, czyli welcome Montenegro
  Dzisiaj jedziemy do Czarnogóry (Montenegro). Czas w Serbii zleciał nam nie wiadomo kiedy. Po głośnym Belgradzie, w Niszkiej Banji doznaliśmy nie tylko ciszy i spokoju, ale i zrobiliśmy coś dla zdrowia wygrzewając się w termalnych wodach.   Wiecie, że ten obiekt w Niszkiej Banji jest zamknięty. Powód prozaiczny i ważny zarazem - brak pieniędzy, fot. autor   Z żalem zdejmujemy plecak i torbę z szafy. Mamy o tyle dobrze, że bez... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
19.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 12, czyli trzej panowie z rakiją w głębokim lesie
  O pięknym, słonecznym dniu możemy dzisiaj zapomnieć. Niebo przybrało ten nielubiany przeze mnie szary kolor. Nie wiadomo, czy nie będziemy sobie musieli przypomnieć jak mokry jest deszcz. Trudno, niech się dzieje wola nieba... Dzisiaj mamy w planach odwiedzenie drugiego wąwozu.   Na początek jednak serbskie warzywno-serowe śniadanie. Potem ubieramy się stosownie do warunków (trzeba być przygotowanym na deszcz oraz założyć odpowiednie obuwie) i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
17.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 11, czyli o zawartości śliwki w śliwce
  Mieszkanie w Niszkiej Banji ma to do siebie, że człowiek bardzo dobrze śpi. Dzisiaj postaraliśmy się o pobicie rekordu snu podczas tego objazdu i chyba nam się udało. Prawie 12 godzin niezmąconego niczym bujania w snach. W domu codziennie rano budzi mnie czujne spojrzenie rudego czterołapa, który domaga się swoich praw - porannego spaceru. Kiedy staram się ukraść chociaż kilka minut czuje jego nos na dłoniach i chcąc nie chcąc muszę ruszać do lasu.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
16.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 10, czyli wspinaczkowy raj i sukana pita
Od rana mamy piekną, słoneczną pogodę. Nasz wybór pada na wędrówkę Jelašničką klisurą - pięknym wąwozem kilka kilometrów od Niszkiej Banji. Ciągnie się pomiędzy wsiami Jelašnica i Čukljenik. Można tam dojechać autobusami 21 jeżdżącymi pomiędzy Niszem, a Gornja Studjena. Wąwóz liczy około 2 kilometrów, jest jednak prawdziwą perełką. Rośnie tutaj 65 gatunków endemicznych i subendemicznych roślin, m.in. Ramonda... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
12.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 9, czyli drago mi je i żiveli!
Przypominamy sobie co wiemy o Serbach. To ważne, bowiem dziś w Niszkiej Banji mamy etno-imprezę. Przyjeżdżają Serbowie z różnych części kraju, by zaprezentować swoją kulturę, wyroby, umiejętności. Rozstawią na głównej alei w parku swoje stoiska, a my będziemy jeszcze bardziej zaprzyjaźniać się z ich tradycjami.   Etno Festiwal, przędź się przędź wrzeciono, fot. autor   A więc powtórka na szybko: Serbowie to... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
10.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 8, czyli świat nie tylko z góry
Dzisiaj przyszedł czas na poznanie okolic Niszkiej Banji. Wcześniej jednak wszystko toczy się według znanego rozkładu. Rano idziemy do wód. Tym razem wybieramy cieplejsze źródło (około 37 ºC). Wstęp kosztuje tyle co w hotelu Radon, czyli po 150 dinarów od osoby. Pani z obsługi uprzedza nas, że w wodzie można być maksimum 30 minut.   Nie musiała tego robić. Dłużej po prostu się nie da. O ile po kąpieli w Radonie człowiek czuje się... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
09.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 7, czyli o mieście Konstantyna I Wielkiego
Z łóżek zrywamy się około 08.00. Szybkie mycie i na targ w Niszkiej Banji. Jak już pisałem, znajduje się on nieopodal cerkwi, za rzędem budek, w których ostatnią jest sklep rybny. Potem trzeba skręcić w lewo i będziecie na małym ryneczku. Za 1,5 kg pomidorów, około 1 kg ziemniaków, dwie papryki, bakłażana, kilka cebul i trzy główki czosnku płacimy 240 dinarów (9 złotych). Potem wchodzimy do sklepu rybnego. Kilogram mrożonego... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
08.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 6, czyli jak kąpali się królowie
Niszka Banja jest starym i cenionym w Serbii uzdrowiskiem, znana była już za czasów Cesarstwa Rzymskiego. Obecnie mieszka tutaj około 5 000 ludzi. Położona jest u podnóża łańcucha górskiego Suva Planina na wysokości 250 metrów. Klimat jest tu umiarkowany, kontynentalny. Niszka Banja słynie z 5 termalnych źródeł (Glavno vrelo, Suva banja, Školska česma, Banjica i Pesjača). Temperatura wody wynosi w nich od 36 do 38 ºC. Są tutaj... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
07.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 5, czyli jedziemy do wód
Chętnie byśmy sobie jeszcze w tym Belgradzie pobyli, ale wtedy tytuł tego bloga byłby zupełnie bez sensu. Wczoraj wieczorem spakowaliśmy się, rano pobudka, śniadanie i na dworzec kolejowy, do którego mamy tak około 100-200 metrów. Tam wsiadamy w pociąg, którym mamy dojechać do Niszu.    Taki widok mają wysiadający z pociągów w Belgradzie, fot. autor   Odjeżdżamy z drugiego peronu. Skład liczy sobie raptem...dwa... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
05.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów - część 4, czyli z wizytą u dyktatora
Kiedy mówi się o powojennej Jugosławii to nazwisko pada w każdej rozmowie. Josip Broz Tito – marszałek, przywódca komunistycznej partyzantki podczas II wojny światowej. Nie chciał słuchać Stalina, za co pieszczotliwie nazwano go "łańcuchowym psem imperializmu". Nie oznacza to, że  Jugosławia była wolnym krajem. Kościół był prześladowany, działała (a jakże) policja polityczna – UDBA.    Jednak dopóki Tito żył... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
05.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 3, czyli w rytmie Ederlezi...
Oj, jak nam się dzisiaj dobrze spało. Wydawało mi się, że podczas snu słyszę muzykę znaną z filmów Emira Kusturicy. Otwieram oczy, już mam powiedzieć Beatce o moim "muzycznym" śnie, a tu nagle rozlega się Ederlezi, jak nic Ederlezi!   Przy takie pobudce trzeba się podnieść z łóżka. Szybko jemy świetne (jak zwykle) przygotowane przez Beatkę śniadanie i ruszamy na dłuuuugi spacer.   Idziemy ulicą Nemanjina. Mijamy budynek Sztabu... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
02.09.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 2, czyli w poszukiwaniu duszy Belgradu
Belgrad jest jednym z najstarszych europejskich miast. Jego korzenie sięgają czasów rzymskich, chociaż na tym terenie ludzie osiedlali się od 7000 lat. Pod znaną wszystkim nazwą miasto "występuje" w dziejach Europy i świata od IX wieku. Jak to na Bałkanach bywa, ścierały się w nim wpływy wielu narodowości, przede wszystkim Serbów i Turków. Stolicą Serbii został w 1878 roku. Po I wojnie światowej stał się głównym miastem Królestwa... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
31.08.2013 - W 28 dni dookoła Bałkanów – część 1, czyli zaczynamy
Bałkany. Ostatnie lata nie były dla nich dobre. Wojna w byłej Jugosławii, wielka trauma Serbii związana z Kosowem. Ciekawe, czy można już tam pojechać i normalnie pozwiedzać. Dla wielu Polaków to ciągle terra incognita. Nie ukrywam, że dla mnie i dla Beatki – także.   Kiedy w ubiegłym roku wróciliśmy z Gruzji nawet do głowy nam nie przyszło, że tak szybko dogadamy się co do celu tej wyprawy. Jednocześnie w głowach zapaliły nam się lampki z... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
12.07.2013 - Co łączy Puck i wyspy na Morzu Jońskim? Barwna pielgrzymka rybaków
  Kiedy pod koniec czerwca zaczynają się w Polsce wakacje, w Pucku możemy zobaczyć spektakularną pielgrzymkę. Podczas odpustu świętych apostołów Piotra i Pawła, patronów puckiej fary, odbywa się Morska Pielgrzymka Rybaków.    W drodze do portu warto zobaczyć pucki rynek, fot. autor   Wprawdzie w naszych czasach organizowana jest od 1981 roku, to jednak jej tradycja sięga początków XIII wieku. Puck otrzymał... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
08.07.2013 - Z wizytą u Bratanków – część 4, czyli o leczniczym wpływie wody
To miał być zupełnie inny dzień. Wyjeżdżając z Polski planowaliśmy, że w niedzielę popłyniemy statkiem na zakole Dunaju i odwiedzimy Wyszehrad. Niestety, wysoka woda i alert powodziowy na rzece pokrzyżowały nam plany. Wszystkie rejsy zostały odwołane. Trudno. Mamy następny powód, by jeszcze raz odwiedzić Budapeszt.   Beatka jak zwykle miała plan awaryjny i stwierdziła, że idziemy do term. Rzeczywiście być w stolicy Wegier i nie poznać zbawiennego... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
29.06.2013 - Z wizytą u Bratanków – część 3, czyli dlaczego ze Stalina zostały tylko buty i co oferuje nam Peszt
Każdy wyjazd na zwiedzanie innych miejsc ma to do siebie, że musi występować w nim pewien - nazwijmy to - domowy automatyzm. Kiedy wstajemy, oczywistą rzeczą jest pójście do toalety, umycie i zjedzenie śniadania. Potem odruchy się kończą – zaczyna się odkrywanie. Podczas tej podróży naszym celem jest gruntowne zwiedzenie Budapesztu, stolicy Węgier.   My, po wyjściu z naszego hotelu, idziemy w przeciwnym niż dotychczas kierunku. Na... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
20.06.2013 - Z wizytą u Bratanków – część 2, czyli zwiedzamy Budę
Budzimy się około 8.00 i idziemy na śniadanie. Jest bufet, można się najeść, tym bardziej, że nie wiemy jeszcze, gdzie wylądujemy wieczorem. Ulicą Hegyalja út idziemy w kierunku Dunaju. Po paru minutach jesteśmy przy Szírtes út. Wprawdzie przy chodnikach są drogowskazy prowadzące do pierwszego punktu naszej wyciewczki, to mimo to trochę błądzimy. Musimy korzystać z pomocy miłej Węgierki, która ręką wskazuje nam drogę. Mija kilkanaście minut... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
16.06.2013 - Z wizytą u Bratanków – część 1, czyli o planowaniu, wielkiej wodzie i torcie Dobosza
Ten wyjazd (jak zresztą kilka innych) zrodził się spontanicznie. Jedna z niskokosztowych linii lotniczych (ta, w której nie trzeba płacić za normalny bagaż podręczny) "rzuciła" na rynek tanie bilety do Budapesztu. Okazało się, że możemy wylecieć w czwartek i wrócić w poniedziałek, płacąc za tę przyjemność niecałe 200 złotych. Zawsze ciągnęło nas do Bratanków, dlatego nie zastanawialiśmy się i kupiliśmy bilety. Potem przyszedł czas na... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
29.04.2013 - Złota Praga w cztery dni – część 6, czyli co warto, a czego nie warto tu robić
  Byliśmy w Pradze praktycznie 4 dni. Koszt naszego wyjazdu zamknął się w 1420 złotych za dwie osoby. Czyli było całkiem nieźle, a super, jak sobie przypomnę ceny w Norwegii. Wybierając hotel lub hostel w stolicy Czech pamiętajcie, że płaci się za miejsce. Stare Miasto jest najdroższe. Stolica Czech ma jednak świetnie zorganizowaną komunikację, która zapewnia bezproblemowy dojazd do centrum. Tam wystarczą już własne nogi. Nie ma sensu więc przepłacać i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
26.04.2013 - Złota Praga w cztery dni – część 5, czyli wolno
  Dzisiaj robimy sobie luz. Wstajemy około 9.00, potem toaleta i leniwe śniadanie. Pakujemy się, by przed 12.00 wyjść z hotelu. Bagaże zostawiamy w pomieszczeniu wskazanym przez miłą panią z recepcji. Mówimy tylko, że wpadniemy po nie wieczorem i ruszamy w miasto.    Dzisiejsza podróż po Pradze potrwa trochę dłużej, więc kupujemy bilety na komunikację po 32 korony (około 5,50 zł). Naszą ulubioną linią tramwajową (22) dojeżdżamy do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
13.04.2013 - Złota Praga w cztery dni – część 4, czyli o miejscu, gdzie powstało Miasto
  Budzimy się około 7.00. Po codziennej porannej krzątaninie i zjedzeniu śniadania wychodzimy na przystanek tramwajowy. Linią 22 dojeżdżamy do I.P. Pavlova, a stamtąd metrem (kierunek Háje) do przystanku Vyšehrad.    Wyszehrad, brama Taborska, fot. autor   Po drodze rozmawiamy o tym jak powstała Praga. Według legendy, księżniczka Libusza miała sen, w którym widziała człowieka ciosającego próg domu. W tym... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
04.04.2013 - Złota Praga w cztery dni – część 3, czyli wszystko co trzeba wiedzieć o Hradczanach
  Wstajemy około 7.30. Poranny prysznic i śniadanie zajmują nam około godziny. Wychodzimy z hotelu i ruszamy do przystanku tramwajowego. Parę minut czekamy na 22. Wreszcie podjeżdża. Jak zwykle sporo w nim pasażerów. Na przystanku I.P. Pavlova robi się jednak o wiele luźniej i możemy usiąść. Wysiadamy na Pražský hrad. Sam przejazd zajął nam niecałe 30 minut. Skasowaliśmy więc bilety za 24 korony (około 4 złotych).   Jesteśmy na... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
27.03.2013 - Złota Praga w 4 dni – część 2, czyli o jednym studencie i Starym Mieście
  Na początku 1969 roku Praga nie była tym samym miastem co kilka miesięcy wcześniej. Jej mieszkańcy musieli przyzwyczaić się do nowej sytuacji politycznej. Po okresie Praskiej Wiosny, w sierpniu 1968 roku, wojska państw Układu Warszawskiego (wśród nich niestety polskie) weszły do ówczesnej Czechosłowacji. Ministrem obrony narodowej był wtedy gen. broni Wojciech Jaruzelski. Ten sam, który dwa lata później (w grudniu 70 roku) będzie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
19.03.2013 - Złota Praga w 4 dni – część 1, czyli jak tanio kupić bilet
  Wyjazd do stolicy Czech już od jakiegoś czasu chodził nam po głowie. Nie to, żebyśmy mieli z tego powodu kłopoty ze snem, ale coś mówiło nam "jedźcie do Pragi". Wreszcie się zdecydowaliśmy. Argumentem nie do przebicia okazała się cena za hotel w pobliżu centrum. W marcu 2013 r. za cztery doby, za pokój z kuchnią i śniadaniami (szwedzki stół) mieliśmy zapłacić niecałe 450 złotych za dwie osoby. Pozostało znalezienie w miarę taniego... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
17.02.2013 - Wypad do Oslo – część 7, czyli czy ceny mogą porazić?
Z wyjazdu do Oslo wróciliśmy bardzo zadowoleni. Czas, by podsumować nasze wydatki. Zacznijmy jednak od przyjemniejszej rzeczy, czyli od oszczędności. Przypominam, że dla wszystkich wyliczeń w tym blogu przyjąłem, że 1 korona to 0,57 zł. Tak jak pisałem za 72-godzinne karty turystyczne zapłaciliśmy po 495 koron (282,15 zł) od osoby. W ramach karty zwiedziliśmy:   Ratusz, fot. autor   Holmenkollen, muzeum narciarstwa i wjazd na wieżę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
17.02.2013 - Wypad do Oslo – część 6, czyli sprawdzamy ceny jedzenia
Kilka dni w Oslo minęło nam bardzo szybko. Dzisiaj wieczorem wracamy do Gdyni. Po śniadaniu robimy jeszcze krótki spacer w okolicach naszego mieszkania. Interesują nas ceny w barach. Na przykład za hot – doga trzeba zapłacić 25 koron (14,25 zł). Cena mlecznego shake'a zależy od wielkości: mały kosztuje 27 koron (15,39 zł), średni – 29 (16,53 zł), a duży 31 (17,67 zł). Hamburger z łososiem, w promocji – 25 koron (14,25 zł), w innym miejscu za... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
16.02.2013 - Wypad do Oslo – część 5, czyli o morzach ciepłych i zimnych i jeszcze o czymś...
Wstajemy około 7.30. Odprawiamy poranny rytuał (mycie, śniadanie), ubieramy się i idziemy do metra (Grønland). Dojeżdżamy do stacji Nationaltheatret. Tam przechodzimy na przystanek autobusowy. Kilkanaście minut czekamy na autobus w kierunku Huk na półwyspie Bygdøy (linia numer 30). Spędzimy tam dzisiaj cały dzień. Pogodę mamy jak wczoraj. Nad Oslo wiszą ciężkie chmury, z których ciągle sypie śnieg. Nie jest może aż tak gęsty, ale nadrabia to... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
12.02.2013 - Wypad do Oslo – część 4, czyli o Christiani, twierdzy i zabójcy o twarzy dziecka
Wraz ze zmianą pogody zniknął wczorajszy ostry mróz. Temperatura powietrza wprawdzie nie jest jeszcze "na plusie", ale "minus" nie jest tak dokuczliwy jak przez ostatnie dwa dni. Po śniadaniu ruszamy w miasto. Dochodzimy do metra, z Grønland jedziemy jeden przystanek do Jernbanetorget. Tam przesiadamy się na tramwaj linii 12 (kierunek Majorstuen). W tramwajach i autobusach w Oslo, zanim wysiądziecie na swoim przystanku, koniecznie naciśnijcie przycisk "STOP". Inaczej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
08.02.2013 - Wypad od Oslo – część 3, czyli dotknąć nart Birgera Ruuda
Norwegia sportami zimowymi stoi. Wie o tym każdy kibic. Żeby jednak przekonać się skąd bierze się ta siła, trzeba zobaczyć ilu ludzi wsiada do metra z nartami biegowymi i jedzie w kierunku Holmenkollen. A wsiada ich całkiem sporo. Ciekawe jest to, że nie zauważyliśmy, by masowo posługiwali się inhalatorami, tak potrzebnym astmatykom. Widać przypadłość ta dopada obecnie przede wszystkim reprezentantów kraju nad fjordami, uprawiających sport wyczynowy.  ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
04.02.2013 - Wypad do Oslo - część 2, czyli po centrum na nogach
Budzi mnie zegar biologiczny. Spoglądam przez okno i "ciemość widzę, widzę ciemność". Patrzę na zegarek i stwierdzam, że wszystko ok. Po prostu w Oslo słońce wstaje później niż w Polsce i nieco wcześniej zachodzi.   Jemy porządne śniadanie, robimy w termosie herbatę z rumem i ruszamy w miasto. Jest bardzo mroźno, niebo przykrywają chmury. Ulicą Tøyengata dochodzimy do Grønland. Mijamy stację metra, idziemy przez skwer z licznymi sklepami,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
31.01.2013 - Wypad do Oslo - część 1, czyli o logistyce
Któregoś dnia Beatka znalazła całkiem dobrą ofertę na lot do Oslo, a konkretnie do Rygge, oddalonego od stolicy Norwegii o około 65 kilometrów. Zgodnie stwierdziliśmy, że grzechem byłoby nie skorzystać i po paru minutach wiedzieliśmy, że czas pomiędzy 23, a 28 stycznia 2013 roku spędzimy poza Polską. Za lot z Gdańska i z powrotem, z wykupioną jedną sztuką bagażu rejestrowanego do 15 kilogramów, zapłaciliśmy dokładnie 161 złotych i 16 groszy.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
01.11.2012 - Podróż po Gruzji - w poszukiwaniu herbacianych pól Batumi, cz. 21
  Po wczorajszym winku na plaży w Batumi czujemy się całkiem dobrze. Nie ma jak to świetne towarzystwo (jeszcze raz ukłony dla Agnieszki i Tomka). Korzystamy ze wspaniałej pogody i oczywiście ruszamy w miasto. Ulicą Zubalashvili dochodzimy do katedry Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Zbudowano ją w 1898 roku. Wyróżniają ją trzy neogotyckie wieże. Jak na prawosławną świątynię zdecydowanie odróżnia się od innych budynków. Czytamy trochę o... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
22.10.2012 - Podróż po Gruzji - ogród botaniczny w Batumi, część 20
    Przed śniadaniem idę do pobliskiej piekarni po chleb. Wprawdzie tego towaru nie ma, ale właściciel mówi mi, że będzie za 5 minut i mam poczekać. Nie ma sprawy. Przy okazji mogę zobaczyć jak w Gruzji, a dokładniej w Batumi, gdzie się znajdujemy, robi się tradycyjny chleb. Ciasto jest rozciągane na formie, a następnie mocnym ruchem ręki przyklejane do wewnętrznej ściany pieca. Po upływie 5 minut dostaję dwa gorące chlebki w kształcie szabli.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
17.10.2012 - Podróż po Gruzji - Sarpi i Gonio - przy tureckiej granicy, część 19
    Niebiosa nad Batumi uznały, że dwa dni deszczu w zupełności wystarczą i dały nam super pogodę. Szybko jemy śniadanie i ruszamy nad granicę gruzińsko-turecką, czyli do Sarpi. Musimy dojechać tam autobusem. Komunikację w Batumi zapewniają autobusy miejscowego przedsiębiorstwa transportowego oraz marszrutki. Jeżdżąc autobusami warto zaopatrzeć się w bilet wieloprzejazdowy. I tak za 6 przejazdów zapłacimy 1,7 lari, a za 15 – 4 lari. Bilety... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
11.10.2012 - Podróż po Gruzji - Batumi, część 18
  Po wczorajszych jazdach śpimy nieco dłużej. Robimy spóźnione śniadanie, które równie dobrze możemy nazwać wczesnym obiadem. Wreszcie wychodzimy na spacer. Noga za nogą, bez pośpiechu (trzeba się poczuć chociaż trochę jak "będący na wczasach") przechodzimy do parku 6 Maja. Jego centralną część stanowi jezioro Nurigeli. Prawie wszystkie ławki są zajęte. W więkoszości młodzi ludzie z nieodłącznymi telefonami komórkowymi. ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
08.10.2012 - Podróż po Gruzji - marszrutką z Mestii do Batumi część 17
  To nasz ostatni dzień w Mestii. Dopiero tutaj przyjechaliśmy, a już musimy się pakować i myśleć o naszym ostatnim przystanku w podróży po Gruzji. Po śniadaniu idziemy na spacer. W urzędzie miasta wypłacamy pieniądze (tym razem nie mamy problemów z gruzińskim "kontynuuj"), potem wymieniamy je w kantorze. Czas na długi spacer po mieście. Podziwiamy otaczające je góry. Pogodę, poza jednym dniem, mieliśmy tutaj jak na zamówienie. Niebieskie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
06.10.2012 - Podróż po Gruzji - na dachu swanskiej wieży część 16
  Po 8.00 budzi mnie Beatka i goni do mycia. Nie chcemy, żeby Roza znowu czekała z jedzeniem. Po kilkunastu minutach jesteśmy w jadalni. Tam czwórka młodych Niemców. Dwóch z nich rusza dzisiaj na piechotę do Uszguli. Weseli, uśmiechnięci i bez przerwy żartujący. Tutejszy ser jest dla nich za słony, dlatego postanowili przygotować sobie coś w rodzaju marynaty. Dali dużo czosnku i papryki, zalali przezroczystą cieczą i czekają na efekty po drodze.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
05.10.2012 - Podróż po Gruzji - Hatsvali - nowy ośrodek narciarski część 15
  Po wczorajszym spacerku do lodowca Chalaadi w górach Wielkiego Kaukazu robimy sobie luzik, tym bardziej, że dzisiaj niedziela. Po śniadaniu siedzimy przy komputerach, a następnie idziemy do centrum. Mamy już tutaj stałą trasę. Wychodzimy na główną ulicę przy budynku zajmowanym przez policję, a następnie podchodzimy do parku w rynku. Siadamy na szerokiej ławce. Gruzini prowadzą sobie tylko znane rozmowy. Nie ma wśród nich kobiet. Jeżeli już... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
01.10.2012 - Podróż po Gruzji - lodowiec Chalaadi i szczyt Chatini, część 14
  Jeszcze wczoraj wydawało nam się, że takiej pogody jaką mieliśmy w czwartek, podczas wyjazdu do Uszguli, przez jakiś czas nie zobaczymy. A tutaj niespodzianka. Od rana intensywny niebieski kolor zachęca do jak najszybszego zjedzenia śniadania i ruszenia na szlak. Wybieramy się na lodowiec Chalaadi.   Mestia po wschodzie słońca, fot. autor   W informacji turystycznej w Mestii, poza otrzymaniem marnej jakości "mapy" wydrukowanej na kartce A4,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
01.10.2012 - Podróż po Gruzji - Mestia, część 13
  Od rana niebo w Mestii przykryły szaro-czarne chmury, które zasnuły najwyższe, ostre wierzchołki gór widoczne z naszego okna. Trudno. Dzisiaj mieliśmy i tak zaplanowany wypoczynek. Po dwóch intensywnych tygodniach jest nam po prostu potrzebny. Nie oznacza to wcale, że dzisiaj, czyli 14 września 2012 roku nic nie robiliśmy. O co to, to nie!   Po południu zakładamy kurtki i ruszamy w stronę lotniska w Mestii. Jego nowoczesny, ciekawy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
28.09.2012 - Podróż po Gruzji - Uszguli, część 12
  Tak intensywnie niebieskiego koloru nieba dawno nie widziałem. To chyba tylko zapewnić może Wielki Kaukaz... Przy takiej pogodzie poziom człowieczeństwa wzrasta co najmniej o 1000%, o ile nie o więcej. Jeszcze wczoraj wieczorem dostaliśmy informację od przebywających w Mestii Polaków – Kasi i Pawła, że planują wyjazd minibusem do Uszguli. Za przejazd w obie strony kierowca bierze 200 lari. Cena od osoby zależy tylko od tego, ilu ludzi będzie w pojeździe.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
23.09.2012 - Podróż po Gruzji - droga do Swanetii, część 11
  Niestety, przyszedł czas na pożegnanie z pięknym Tbilisi. Po śniadaniu robię mały powrót do przeszłości i ruszam "w miasto". Mijam, tak dobrze znane już kąty, jak katedrę Sioni, bazylikę Anczischati. Potem ulicami Barataszwili i Puszkina wychodzę na aleję Rustawelego.   Tbilisi, Stare Miasto, fot. autor   Noga za nogą dochodzę do kościoła Kaszweti. Spoglądam na zegarek i żalem stwierdzam, że moja dzisiejsza i mam nadzieję... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
23.09.2012 - Podróż po Gruzji - Gruzińska Droga Wojenna część 10
    Czeka nas dzisiaj spory kawałek drogi do przejechania. Wyruszamy na Gruzińską Drogę Wojenną i pod górę Kazbek. W pierwszej kolejności musieliśmy jednak załatwić sobie jakiś dojazd. Problem polega na tym, że tego samego dnia musimy wrócić do Tbilisi. Grupa Polaków, których spotkaliśmy wcześniej mówiła nam, że taksówkarze zaczynają negocjacje od 300 lari za samochód z kierowcą, ale kiedy odwraca się na... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
21.09.2012 - Podróż po Gruzji - Mccheta - duchowa stolica część 9
  Pospaliśmy trochę dłużej. Budzimy się i widzimy, że na dworze siedzą Kasia i Dawid, którzy wrócili dzisiaj z Batumi. Młodzież jedzie dzisiaj do Gori. Dajemy im kontakt na przemiłą panią ze sklepu na tyłach muzeum Stalina, polecając usługi Kogi.   Jeden z odnowionych tbiliskich zaułków, fot. autor   My po śniadaniu idziemy do stacji metra – Plac Wolności. Po drodze przystajemy i podziwiamy jedną odnowioną,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
16.09.2012 - Podróż po Gruzji - Gori, Stalin i Upliscyche część 8
  Wstajemy skoro świt, czyli około 7.00. Jemy szybkie śniadanie i jedziemy na główny dworzec kolejowy w Tbilisi. Dzisiaj wybieramy się do Gori - miasta słynącego z tego, że urodził się tu Józef Stalin. Pani w kasie początkowo oznajmia, że nie ma już biletów po 4 lari i musimy pojechać za godzinę płacąc po 11 lari. Mówi się trudno. Zostajemy poproszeni o paszporty (ich numery są wpisywane do biletów) i wtedy okazuje się, że... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
14.09.2012 - Musztardowa Hawana w Gruzji - znów Tbilisi część 7
  Oby ten dzień nigdy mnie nie spotkał. Piszę te słowa roniąc i przełykając łzy. A wszystko zaczęło się tak dobrze...   Rano jemy śniadanie, rozliczamy się z Lado i żegnamy jego rodzinę. Dostaję od gospodarza w prezencie butelkę domowego wina z życzaniami, by piękna Gruzja była dla nas cały czas dobra i przyjazna.   W samym Signaghi warto wybrać się do Muzuem Etnograficznego, w którym prezentowane są prace malarza samouka -... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
11.09.2012 - Musztardowa Hawana w Gruzji - Kachetia część 6
  Jest dobrze. Nadal jesteśmy w Sighnaghi w Kachetii. Za oknem słońce, niebo w pięknym kolorze, po prostu chce się żyć. Wstajemy po 8.00, szybki prysznic i idziemy na śniadanie. Spotykamy Angelę i Marco, trochę rozmawiamy i zacieramy ręce na kolejny wyjazd.    Lado twierdził wczoraj, że będziemy jeszcze bardziej zadowoleni z dzisiejszej wycieczki. Przypominamy mu o tym, a on podtrzymuje to, co powiedział.   Do samochodu pakuje się całkiem... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
08.09.2012 - Musztardowa Hawana w Gruzji - Dawid Garedża część 5
  Po wczorajszym "zadzierzganiu więzi" czujemy się doskonale. Około 9.00 razem z nowo poznanymi mieszkańcami słonecznej Italii jemy śniadanie i z Lado za kierownicą jeepa ruszamy do Dawid Garedża.   Z Signaghi, drogą numer 5 kierujemy się w kierunku Sagarejo. Mijamy ulicznych sprzedawców, u których można kupić owoce, warzywa i przetwory. Zatrzymujemy się w miejscu, w którym zebrali się sprzedawcy czurczeli (jak już wyjaśniałem... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
06.09.2012 - Musztardowa Hawana w Gruzji - Signaghi część 4
  Pogoda jak zwykle, czyli brakuje niebieskiego koloru na niebie. Wstajemy z łóżek około 8 rano i powoli przyzwyczajami się do myśli, że trzeba będzie ruszyć w dalszą drogę. Po śniadaniu płacimy za pokój (280 lari za 4 noce ze śniadanimi, czyli około 560 złotych) i przepakowujemy się. W piątek jeszcze tutaj wracamy i właścicelka zgodziła się na przechowanie nam paru rzeczy. Bierzemy więc ze sobą tylko to, co będzie potrzebne przez te parę dni.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
05.09.2012 - Musztardowa Hawana w Gruzji - Tbilisi część 3
  Niestety znowu budzi nas deszcz. Jemy śniadanie i ruszamy w miasto. Z nieba sączy się kapuśniaczek. Trochę zmieniamy plany i idziemy obejrzeć katedrę Sioni. W środku odprawiane jest nabożeństwo. Czuć zapach palonych świec i kadzidła.    Tbilisi, katedra Siono, fot. autor   Parę kroków i wchodzimy do bazyliki Anczischati. Jakiś pan taksuje nas wzrokiem czy jesteśmy prawidłowo ubrani. Chyba wszystko jest ok, bo nie każe nam... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
03.09.2012 - Musztardowa Hawana w Gruzji - Tbilisi część 2
  Budzi nas deszcz. Wczoraj spróbowałem czaczy gospodarza (mocny winogronowy samogon. Ten, którym mnie ugoszczono miał 75 % alkoholu), ale czuję się doskonale. Nie ma jak to naturalna, ekologiczna produkcja. Jemy śniadanie, trochę rozmawiamy z córką właścicieli i ruszamy w miasto.    Przy Moście Pokoju jest dolna stacja kolejki linowej, którą dostać się można do twierdzy Narikala. Za wjazd płacimy 1 lari. Wcześniej należy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
01.09.2012 - Georgia on my mind - Musztardowa Hawana w Gruzji
  Po świętach Bożego Narodzenia i Nowym Roku przyszedł czas na wybór kierunku, w którym ruszymy w tym roku. Nie mieliśmy sprecyzowanej opcji. Chcieliśmy jedynie "ominąć" Europę.    Któregoś dnia jedna ze stron internetowych napisała: "Loty do Gruzji za 490 złotych w obie strony". Od razu znalazłem w wyszukiwarce polskiego narodowego przewoźnika. Okazało się, że za przelot z Gdańska do Tbilisi z przesiadką w Warszawie i z... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
23.07.2012 - Słowacja nie tylko zimą jest grzechu warta! cz. VI i ostatnia
  13 lipca 2012 roku, do tego piątek!   Niestety, to już nas ostatni dzień na Słowacji. Spędzamy go w Popradzie. Rano jemy śniadanie w Aqua City Poprad, zbieramy rzeczy, pakujemy się do busa i ruszamy na lotnisko. Po drodze zatrzymujemy się przy jednym ze sklepów, gdzie robimy małe zakupy. Lotnisko Poprad-Tatry nie należy do olbrzymów, ale przez to panuje tutaj bardzo sympatyczna atmosfera. Odprawa jest - można powiedzieć - wręcz rodzinna. Pani... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
20.07.2012 - Słowacja nie tylko zimą jest grzechu warta! cz. V
  12 lipca 2012 roku   Na razie na palcach jednej ręki można policzyć jak długo zwiedzamy piękną Słowację, a wydaje się, że minęło kilka tygodni. Olbrzymia w tym zasługa Jana, który nie pozwala nam nawet na chwilę nudy. I bardzo dobrze! Nie przyjechaliśmy tutaj, by się byczyć, ale by poznawać kraj i jego mieszkańców, a przy okazji zdać relację jakie możliwości wypoczynku oferuje Słowacja.   Veľká Tŕňa,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
18.07.2012 - Słowacja nie tylko zimą jest grzechu warta! cz. IV
  11 lipca 2012 roku   Król Kazimierz Wielki jaki był, wszyscy wiemy. Od dziecka wbijano nam do głów, że zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. To wszystko prawda. Nie spisał się jednak "w temacie" instynktu państwowego. Nie zostawił prawowitego potomka, który dziedziczyłby koronę Królestwa Polskiego. Po jego śmierci w 1370 roku powstał, nazwijmy to umownie, "mały" problem. Otóż w swoim testamencie ten wielki... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
16.07.2012 - Słowacja nie tylko zimą jest grzechu warta! cz. III
  10 lipca 2012 roku   W uzdrowisku Wyżne Ruszbachy budzi nas świergot ptaków - znak, że niebo ulitowało się nad nami i nie pada. Jemy lekkie śniadanie i ruszamy do krytego basenu wypełnionego wodą mineralną (hotel Strand, w którym mieszkamy, jest z nim bezpośrednio połączony). Parę długości i człowiek czuje się jakby otrzymał dodatkowe siły.   Wyżne Ruszbachy, wejście na termalne kąpielisko, w głębi hotel Strand,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
15.07.2012 - Słowacja nie tylko zimą jest grzechu warta! cz. II
  9 lipca 2012 roku   Budzi nas piękny słowacki ranek. Po niebieskim niebie przemykają białe obłoki. W taką pogodę człowiek nabiera dystansu do siebie i swoich spraw. Po śniadaniu jedziemy do miejscowości Czerwony Klasztor. Tam, w jednej z firm, przechodzimy przyspieszony kurs bezpieczeństwa, zakładamy na siebie kamizelki, bierzemy w dłonie wiosła i przenosimy pontony na pobliski Dunajec. Rafting rwącą rzeką jest kolejnym punktem naszego programu.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
09.07.2012 - Słowacja nie tylko zimą jest grzechu warta! Lato na Słowacji? Czemu nie...
  8 lipca 2012 roku, czyli startujemy...   Otwieramy e-maila. A w nim bardzo sympatyczne zaproszenie na study tour na Słowację. Zaprosiło nas i kilku innych dziennikarzy z całego kraju Narodowe Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce w osobie jego dyrektora Jána Bošnoviča. Mamy przekonać się, czy rzeczywiście Słowacja latem jest grzechu warta (o tym, że atrakcyjna jest zimą nikt przecież nie wątpi). Temat  naszego study tour "Aktywna... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
21.06.2012 - Musztardowa Hawana znowu w locie
  Pięć dni zleciało jak z bicza strzelił. Czas na powrót do domu. Żegnam się z mamą i idę na przystanek autobusowy. Do dworca kolejowego podjeżdżam linią 3 (z ulicy Sudeckiej). Bilet normalny – 2,5 zł, bilet za bagaż także 2,5 zł.   Dworzec kolejowy w Legnicy bezwzględnie wymaga remontu, fot. autor   Na dworcu kupuję bilet do Wrocławia. Jadę Regio Express, za bilet płacę o prawie 10 złotych drożej niż podczas jazdy z... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
15.06.2012 - Musztardowa Hawana w locie
  Musztardowa Hawana w locie   Jak na czerwiec to pogoda tej późnej już wiosny raczej nie rozpieszcza. Ja muszę pojechać do Legnicy. W tym roku zachęcony wojną cenową naszych linii lotniczych zdecydowałem się na przeloty z Gdańska do Wrocławia i z powrotem.   Jeszcze przed podróżą linie, w których zabukowałem lot do Wrocławia zawiadomiły mnie, że zmieniła się godzina rozpoczęcia podróży. Zamiast o 08.30, start... więcej »
Komentarzy: 1 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
02.05.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - V
  Czas w Anglii zleciał nam nie wiadomo kiedy. Dzisiaj wracamy do domu. Wstajemy około 7.00, szybki prysznic, śniadanie i małe sprzątanie (żeby gospodarze nie pomyśleli sobie, że przyjechali jacyś Hunowie z Europy Wschodniej). Około 8.30 przyjeżdża Ola.   Zaczęliśmy na skałach, fot. autor   W samochodzie Dawid i opiekująca się nim Natalia. Wreszcie ruszamy. Dojeżdżamy do łączącej północ z południem Anglii autostrady A1 i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
02.05.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - IV
  Pogodę dzisiaj mamy ... angielską. Nisko wiszące chmury, z których prawie ciągle pada deszcz i miejscami mgła. Nachętniej człowiek okryłby się czymś ciepłym, włączył kominek i został w domu, ale nie da rady. Zwiedzać trzeba bez względu na okoliczności. Odpoczniemy po powrocie.   Przyjeżdżają Ola z Dawidem. Zdążyliśmy się już zaprzyjaźnić z maluchem. Uśmiechamy się do siebie i ruszamy w drogę. Na początku musimy zatankować. Ceny... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
02.05.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - III
  Po starciu z oczu resztek snu przekonujemy się, że nad Anglię nadciąga zapowiadany w telewizji niż. Na niebie jest więcej chmur niż słońca i błękitu. Trudno, zwiedzając trzeba być także przygotowanym na takie warunki (my jesteśmy).   Chwilę po śniadaniu przyjeżdża Ola i ruszamy w drogę. Musimy zatrzymać się przy jednym ze sklepów. Będzie okazja do zobaczenia cen. Przystajemy przy b&m i idziemy zrobić zakupy. Żólte sery, w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
02.05.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - II
  Rano budzi nas słońce. Z okna w salonie mamy przepiękny widok na Morze Północne. Osiedle, na którym mieszkamy położone jest malowniczo na nadmorskiej skarpie.   "Nasza" plaża, fot. autor   Jeszcze przed śniadaniem robimy sobie dłuuuuugi spacer po plaży. Jest kamienista. Na niebie mamy festiwal słońca, chmur i niebieskiego koloru. W drodze do naszego nowego domu zaglądamy do recepcji.   Nadmorskie klify, fot.... więcej »
Komentarzy: 1 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
30.04.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - I
  I niech mi ktoś powie, że internet nie zrewolucjonizował świata! Takie poglądy mogą wygłaszać osoby, które nigdy nie miały z nim do czynienia, a jest ich na naszej planecie coraz mniej. Jak to się ma, do naszej kolejnej podróży? Już wyjaśniam.   Swego czasu poznaliśmy na jednym z portali społecznościowych Olę - na stałe mieszkającą z rodziną w północno-wschodniej Anglii, dla której poznawanie ciekawych miejsc jest pasją... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
18.04.2012 - Pojezierze Drawskie - wielkanocna podróż 2012 - część 3
  W poniedziałek zrobiliśmy sobie przerwę od samochodu. Ograniczyliśmy się do spacerów z rodzicami Beatki i rudym mixem kaszubskim. Mocca należy do psów brodzących, to znaczy lubi sobie połazić po wodzie, ale tylko tak, by ta sięgała jej najwyżej do brzucha. U Renaty i Tomka może wreszcie się wyszaleć. Lata bez kagańca, obroży i smyczy, ma fajnych psich towarzyszy (szczególnie jednego - Beja - ślicznego 8-miesięcznego wyżła, z którym... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
16.04.2012 - Pojezierze Drawskie - wielkanocna podróż 2012 - część 2
  W Wielką Sobotę mamy kompletną zmianę pogody. Szaro, buro i ponuro. Tylko pies jest szczęśliwy. Budzi Beatkę lub mnie, na półśnie wstajemy, otwieramy drzwi i mamy psa na zewnątrz na ogrodzonym terenie. Coś cudownego. Mocca ze spacerów wraca sama. Jeżeli nie otworzymy jej drzwi od strony pokoju, sama to robi z drugiej strony budynku i po chwili burczy, żeby ją wpuścić do nas. Wtedy znowu trzeba wstać i usłużyć księżniczce.   Oto... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
12.04.2012 - Pojezierze Drawskie - wielkanocna podróż 2012 - część 1
  Powoli powstaje u nas nowa, świecka tradycja - każdego roku wyjeżdżamy na Wielkanoc poza dom. Nie inaczej było obecnie. Rodzice Beatki już od jakiegoś czasu szukali miejsca i z naszą bardzo minimalną radą zdecydowali, że odwiedzimy Pojezierze Drawskie i okolice.   Ruszamy w Wielki Piątek o 10.00. Pogoda - super. Świeci słońce, ale nie jest za gorąco. Ponieważ najważniejsze w naszym stadzie są cztery rude łapy trzymające ciało w takim samym kolorze,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
01.03.2012 - Karlskrona, czyli wycieczka z grupowych zakupów – część 4
  Podsumowanie   Czas na obliczenia. Otóż koszt naszego wyjazdu zamknął się w kwocie około 770 złotych. Składają nań: cena kuponu z grupowych zakupów (399 złotych), wydatki na posiłki na promie (294 złote)  i  konieczne zakupy w Karlskronie (autobus, coś drobnego do przegryzienia, w sumie, w przeliczeniu około 80 złotych).   Karlskrona, Kyrkogatan, fot. autor   Na stronie przewoźnika można znaleźć... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
01.03.2012 - Karlskrona, czyli wycieczka z grupowych zakupów – część 3
  Sobota, 25 lutego 2012 roku   Wstajemy około 08.00. Mycie i na śniadanie. Jak w Szwecji, to w Szwecji - czeka na nas szwedzki stół. Mamy dzisiaj w planie sporą porcję spaceru, dlatego porządnie się najadamy. Po posiłku wracamy do pokoju. Zabieramy rzeczy. Składamy je w wyznaczonym przez obsługę hotelu miejscu, żegnamy się (słyszymy pięknie wypowiedziane „do widzenia”) i wychodzimy.    Tym razem nie idziemy jednak do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
29.02.2012 - Karlskrona, czyli wycieczka z grupowych zakupów – część 2
  Piątek, 24 lutego 2012 roku   Budzimy się na promie około 07.00. Szybki prysznic i na śniadanie. Przy wejściu do restauracji okazujemy swoje karty pokładowe. Pani przeciąga je przez terminal i zaprasza na posiłek. Przygotowano, nomem omen, szwedzki stół. Jemy trochę więcej niż w domu. Chcemy mieć jak najwięcej sił i czasu na zwiedzanie miasta.    O 07.30 załoga informuje pasażerów, że zaczyna sprzątać kabiny. Swoje... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
29.02.2012 - Karlskrona, czyli wycieczka z grupowych zakupów – część 1
  Wstęp z początku grudnia ubiegłego roku   Jesteśmy wiernymi obserwatorami ofert grupowych zakupów. Szczególną uwagę zwracamy na wycieczki. Nie ma jak to zobaczyć kawałek nie widzianego wcześniej świata za mniejsze pieniądze. W grudniu ubiegłego roku pojawiła się oferta promowego przewoźnika, zgodnie z którą mogliśmy do końca marca popłynąć do Karlskrony w Szwecji. Cena, w naszym przypadku 399 złotych za dwie osoby, obejmowała... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
18.12.2011 - 11 grudnia 2011 roku, czyli żal wyjeżdżać
  Jak na wczorajsze glühweinowe kundowanie czujemy się całkiem dobrze. Ania i Zbyszek podają nam pyszne śniadanie. Niestety, przyszedł czas na pakowanie. Po obiedzie mamy samolot do Gdańska. Czas zleciał nie wiadomo kiedy, ale powtarzając może trochę już wytartą myśl, wszystko co dobre, szybko się kończy.     Blankensee, fot. autor   Pakujemy się do samochodu i jedziemy na Blankensee. Jest uznawana za najbogatszą dzielnicę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
18.12.2011 - 10 grudnia 2011 roku, czyli Glühweining
  Nadszedł wreszcie dzień, na który czekaliśmy prawie rok. Dzisiaj ruszamy na Glühweining. Ania poradziła nam, żebyśmy dzisiejszy dzień spędzili w Lüneburgu – miasteczku na południe od Hamburga.    Szybkie śniadanie i jedziemy na stację metra. Linią U1 dojeżdżamy do Hauptbahnhof Süd. Stamtad przechodzimy do hali dworcowej. W punkcie hamburskiej komunikacji (HVV, w tej samej części co Serwis Point Deutsche Bahn) Ania pokazuje... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
18.12.2011 - 9 grudnia 2011 roku, czyli świat w miniaturze
  Wczoraj wprawdzie posiedzieliśmy trochę krócej, ale rano nie słyszeliśmy jak nasi zacni gospodarze wyszli do pracy. Za oknem wszelkie możliwe pory roku, poza zimą. Mamy słońce, deszcz, chmury, wiatr i inne meteorologiczne pory roku. Nie przyjechaliśmy tutaj jednak by narzekać, lecz by zobaczyć jak najwięcej. Szybko jemy śniadanie i ruszamy do miasta.   Metrem (linia U1) dojeżdżamy do Kellinghusenstraße. Tutaj przesiadamy się na U3 jadące w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 14.10.2017
18.12.2011 - 8 grudnia 2011 roku, czyli wspomnień czar
  Budzimy się rano, a w domu cisza. Ania i Zbyszek już w pracy. Biedni są. Trochę wczoraj nam się rozmowy przedłużyły, a wstać rano trzeba. Dzisiaj wieczorem trzeba będzie iść wcześniej spać.    Po śniadaniu (kochana Ania nie omieszkała zostawić nam na stoliku w kuchni pięknie ułożonych talerzyków, kubków i sztućców) idziemy na stację metra i linią U1 -kursującą pomiędzy Norderstedt Mitte, a Ohlstedt - po około 35... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
18.12.2011 - 7 grudnia, czyli lot i Hamburg
    Zawsze mówimy z Beatką, że przyjaciele to największy dar, jaki człowiek może dostać od losu. W tym roku znowu lecimy do nich, czyli do Ani i Zbyszka do Hamburga. Dlaczego? Poza przemiłym spotkaniem, na które bardzo, bardzo, bardzo czekamy, są jeszcze adwentowe jarmarki, a to tygrysy lubią najbardziej.   Tato Beatki zawozi nas na lotnisko im. Lecha Wałęsy w Gdańsku Rębiechowie. Widzimy zarys budowli nowego terminala, który ma... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
17.11.2011 - Jeden dzień w Złotoryi
  Jeżeli będziecie na Dolnym Śląsku warto znaleźć kilka godzin i odwiedzić miejsce, gdzie ongiś wydobywano złoto, czyli Złotoryję. Jej łacińska nazwa to Aureus Mons, zaś niemiecka – Goldberg. Na początku uwaga. Nie mówcie o tym uroczym miasteczku „Złotoria”. Tę nazwę nosi wieś w województwie kujawsko – pomorskim, gdzie można znaleźć między innymi ruiny zbudowanego w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego zamku. To jednak... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
16.11.2011 - Lizbona, Paryż, Warszawa – czyli trzy stolice w jeden dzień
    Około godziny  5.00 pobudka. Myjemy się, wrzucamy coś na ząb i idziemy do autobusu. Możemy jeszcze skorzystać z biletów wieloprzejazdowych. Kierowca w autobusie nie każe nam dopłacać do bagażu, ale z tego co wiemy, to on „w tym temacie” jest panem i władcą. Jeżeli powie Wam, że trzeba dopłacić, to... trzeba.   Na lotnisku jesteśmy po 6.00. Podchodzimy do naszego punktu odpraw. Jest już długa kolejka. Czekamy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
16.11.2011 - Koleją po Polsce – październik, listopad 2011 roku
  Im jestem starszy, tym szybciej przebiegają kolejne lata. Znowu zbliża się 1 listopada i znowu jadę do mamy. Trzeba odwiedzić tatę, który niestety już siedem lat temu znalazł się w miejscu, gdzie wszyscy w pewnej chwili się znajdziemy…   Czeka mnie podróż z Gdyni do Legnicy. Wyjeżdżam o 9.10, na miejscu mam być o 21.27. Tak, tak to nie pomyłka – 605 kilometrów przejadę dokładnie w 12 godzin i 17 minut. Zobaczymy jak ta... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
15.11.2011 - Portugalia, Portugalia - zakończenie, czyli wyznanie
  Byliśmy w Portugalii siedem lat temu. Zobaczyliśmy jednak wówczas tylko południe, które z uwagi na potężny ruch turystyczny i oczywistą w takich miejscach komercjalizację,  nie mogło być podstawą opowiadania o tym państwie.   Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4... więcej »
Komentarzy: 2 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
15.11.2011 - Portugalia, Portugalia – środa, czyli stadiony i złodziejska ballada
  Wczoraj dostaliśmy trochę w kość. Dlatego śpimy dłużej niż zazwyczaj. Czas jednak wstać z łóżka i ruszyć  w dalszą podróż po mieście. Szybkie śniadanie i wychodzimy na przystanek autobusowy. Stamtąd jedziemy na lotnisko. Z Marquês de Pombal dojedziecie tam liniami: 22, 44, 83, 91 i 745. My wsiadamy do ostatniego z nich. Na miejscu jesteśmy po około 30 minutach. Odprawiamy się elektronicznie w kiosku Air France, drukujemy bilety i możemy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
15.11.2011 - Portugalia, Portugalia – wtorek, czyli na nogach dalej się nie da
  Rano codzienna praktyka, czyli mycie i śniadanie. Po nim idziemy do metra i jedziemy do stacji Restauradores. Stamtąd dochodzimy do dworca kolejowego Rossio, skąd jeżdżą pociągi do Sintry. Kupujemy bilety po 12 euro od osoby. W kasie dostajemy jednak nie tylko naładowane karty kolejowe, ale także karty firmy ScottURB. Nazywają się „Bilhete de 1 dia – 1 day TravelCard” i pozwalają na podróżowanie pociągami i autobusami pomiędzy Cascais,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
28.10.2011 - Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli dalej w Lizbonie
  Ranek jak zawsze. Dosyć wczesne wstawanie, śniadanie i do metra. Jedziemy na Praça dos Restauradores. Tam przesiadamy się do Elevadora da Glória i wspinamy się do Rua de São Pedro de Alcãntara. Potem Rua da Misericordia dochodzimy do Praça dos Camoes. Dalej musimy iść Rua do Loreto. W pewnej chwili, po prawej stronie, patrząc od Praça dos Camoes spotykamy kolejny lizboński elevador. To Elevador da Bica. Zaprojektowany został przez... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
28.10.2011 - Portugalia, Portugalia – niedziela, czyli Belém i inne atrakcje
  Po śniadaniu idziemy na Rua Braancamp. Tam wsiadamy w autobus linii 727, kasujemy po raz pierwszy bilety (jest to o tyle ważne, że od teraz liczy się nam 96 godzin, na które je kupiliśmy) i dojeżdżamy do klasztoru Mosteiro dos Jerónimos. Na razie nie odwiedzamy go jednak. Swoje kroki kierujemy najpierw do Pomnika Odkrywców, czyli   Padrão dos Descobrimentos. Znajduje się nad samym Tagiem. Ma kształt karaweli. Wzniesiono go w obecnej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
28.10.2011 - Portugalia, Portugalia – piątek i sobota, czyli pakowanie i znowu w Lizbonie
  Upływający czas coraz bardziej przypomina nam o mijających nieubłaganie trzech tygodniach, kiedy to dojechaliśmy do gościnnej Quinta do Forninho. Jest to także dzwonek dla nas, że powinniśmy zdjąć walizkę i plecak z szafy w sypialni. Robimy to bardzo, ale to bardzo się ociągając. Dzięki naszemu gospodarzowi i jego rodzinie czuliśmy się jakbyśmy odwiedzali kogoś nam bliskiego. Super miejsce, wspaniali gościnni ludzie – co jeszcze więcej trzeba, żeby... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
21.10.2011 - Portugalia, Portugalia – czwartek, czyli wycieczka do Piódão
  Znowu musimy wstać wcześniej niż zazwyczaj. Do 09.30 musimy być w Seia i oddać samochód. Nawet nam ta godzina pasuje.   Około 10.00 mamy autobus do Oliveira do Hospital. Po śniadaniu wychodzimy do samochodu. W tym momencie z domu wychodzi Francisco i mówi, że mamy na niego czekać przed wypożyczalnią. Tłumaczymy, że damy radę wrócić, ale nasz gospodarz jest nieubłagany. I oczywiście nie ma mowy o żadnym powrocie autobusem. A poza tym to... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
17.10.2011 - Portugalia, Portugalia – środa, czyli nie ma jak słodkie sardynki
  Pobudka około 8.00. Po śniadaniu to, co robimy od dwóch dni, czyli jedziemy podziwiać Serra da Estrela i okolice.   Wyjeżdżamy na drogę N 17. Przez Seia i Gouveia dojeżdżamy do Carrapichana. Tutaj skręcamy w lewo i potem zgodnie z drogowskazami dojeżdżamy do Linhares da Beira. Góruje nad nim potężna budowla zamku. Zatrzymujemy się na parkingu przy kaplicy położonej przy wjeździe do wsi. Dalej robimy sobie długi spacer.  ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
17.10.2011 - Portugalia, Portugalia – wtorek, czyli Torre i Gouveia
  Wstajemy około 8.00. Szybkie śniadanie, do samochodu i w drogę. Do Sei jedziemy drogą N 17, potem skręcamy w prawo i dalej   przez Sabuguiero drogą N 339 dojeżdżamy hydroelektrowni imienia Antonio Marques da Silva.   Barragem Marques da Silva, fot. autor   Był on pionierem budowy elektrowni wodnych w Serra da Estrella. Zbiornik, przy którym się zatrzymujemy znajduje się na wysokości około 1550 metrów. Potem zatrzymujemy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
16.10.2011 - Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli góry i zamki
  Wstajemy wcześniej niż zwykle. Po 8.00 jesteśmy umówieni z Francisco. Mamy jechać do Sei po samochód. Spod domu ruszamy około 8.30, przed wypożyczalnią jesteśmy przed 09.00. Czeka na nas pracownik dużej europejskiej firmy, który -   jak się okazuje -   mówi tylko w jednym języku, czyli portugalskim. Całe szczęście, że jest z nami nasz gospodarz, który spokojnie czyta warunki i wyjaśnia trudniejsze kwestie. Na karcie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
08.10.2011 - Portugalia, Portugalia – od piątku do niedzieli, czyli spacery
  Śpimy długo. Jednak intensywne czterodniowe zwiedzanie Porto, Bragi i Guimarães dało nam trochę w kość. Okazuje się ponadto, że w pensjonacie padł internet i tym samym nie możemy popracować. Franiu zapewnia nas, że jutro wszystko będzie ok. Pani sprzątaczka, po wylewnym przywitaniu nas twierdzi, że tak jest odkąd wyjechaliśmy do Porto. Musimy coś z tym zrobić, nie możemy nie mieć dostępu do sieci.   Nasz pensjonat jest położony w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
06.10.2011 - Portugalia, Portugalia – czwartek, czyli z powrotem
  Dzisiaj trochę dłużej pospaliśmy. Nie da się ukryć, że wczorajsza wycieczka dała nam trochę w kość. Spokojnie jemy śniadanie, żegnamy się z naszym rodakiem i wychodzimy   z hotelu.   Po przejściu kilkuset metrów „Katarzynką” skręcamy w Rua de Passos Manuel, która następnie przechodzi w Rua do Dr Magalhães Lemos i dochodzimy nią do Avenida dos Aliados. Jeszcze raz, tym razem za dnia, podziwiamy budynek Cãmara... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
05.10.2011 - Portugalia, Portugalia – środa, czyli Braga i Guimarães
  W środę szybko jemy śniadanie, witamy się z „naszym” Panem z hotelu i idziemy do dworca autobusowego. Tam za 6 euro od osoby kupujemy bilety i mniej więcej po godzinie jazdy zatrzymujemy się w pierwszym celu dnia, czyli w Bradze.   Braga, kwietniki przy Avenida da Liberdade, fot. autor   Powietrze można kroić. To chyba najgorętszy dzień od czasu, kiedy jesteśmy w Portugalii. Przed dworcem autobusowym znajduje się plan miasta,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
03.10.2011 - Portugalia, Portugalia – wtorek, czyli rzeka, Atlantyk i wspomnień czar
  Jesteśmy w Porto. Budzi nas krzyk mew.   Jest około 5.00, a ptaki drą się niewyobrażalnie. Od razu przypomina mi się moje poprzednie mieszkanie w Gdyni. Tam te miłe ptaszki także robiły mi poranne koncerty. Udaje nam się jeszcze trochę pospać. Od 8.00 mamy śniadanie. Schodzimy do jadalni, a tam wita nas nasze swojskie, polskie „Dzień dobry”. Okazuje się, że pracownikiem   hotelu jest Polak, który mieszka już ładnych kilka lat w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
23.09.2011 - Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli nie ma jak pić porto w Porto
  Pierwszy raz spotkałem się z Porto w październiku 1976 roku. Z miastem widziałem się za pośrednictwem szklanego ekranu. Czasy były takie, że nie było mowy o wyjeździe (komuna + niskie zarobki rodziców + praktycznie żadne możliwości dostania przez nich paszportów, których ówczesna władzuchna wcale tak chętnie nie dawała), ale nasza reprezentacja, która wtedy coś w światowej piłce nożnej znaczyła,   grała tam mecz.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
22.09.2011 - Portugalia, Portugalia – od piątku do niedzieli, czyli ładowanie akumulatorów
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
22.09.2011 - Portugalia, Portugalia – czwartek, czyli jedziemy do Coimbry
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
10.09.2011 - Portugalia, Portugalia - wtorek i środa, czyli jedziemy do Seia
  Po wczorajszej wycieczce do Oliveira do Hospital nie zamierzamy ruszać się nigdzie dalej. Podejmujemy więc próbę dalszego zwiedzania okolicy. Nie idziemy do góry, w kierunku miasta, tylko w przeciwnym kierunku, leśną bitą drogą. Po kilkuset metrach dochodzimy do asfaltowej drogi prowadzącej do doliny. Próbujemy znaleźć rzekę. Z nieba leje się żar. Żeby chociaż jeden dzień nad polskim morzem wyglądał w tym roku jak kolejny dzień w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
08.09.2011 - Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli o szpitalnikach i znowu o cenach
    Czas wreszcie abyśmy poznali bliżej miasto, do którego w sobotę przyjechaliśmy. Po śniadaniu ruszamy do Oliveira do Hospital. Od samego początku droga prowadzi ostro pod górę. Dochodzimy do głównego szlaku. Miasto nie leży bezpośrednio przy nim. Musimy skręcić w lewo i iść dalej. Według naszego gospodarza od pensjonatu do centrum są cztery kilometry. Kiedy jednak idzie się w upale wydaje się, że droga jest o wiele dłuższa.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
06.09.2011 - Portugalia, Portugalia – niedziela, czyli trochę o cenach i okolicy
  Budzimy się w kompletnej bieli. Mgła opanowała dolinę i położone wyżej tereny, w tym również nasz pensjonat. Czekamy na słońce i robimy sobie śniadanie. Wczoraj, dzięki uprzejmości gospodarzy, mogliśmy zrobić w Oliveira do Hospital całkiem spore zakupy.   Las wokół naszego pensjonatu, fot. autor   Ceny porównywalne do polskich. Na przykład: pomidory - od   0,75 euro za kilogram, oliwa z miejscowych oliwek -... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
05.09.2011 - Portugalia, Portugalia – sobota, czyli jedziemy autobusem
  Wstajemy około 7.00. Miasto jeszcze śpi. Jest sobota. My jednak musimy dojechać na dworzec autobusowy. Na Praça dos Restauradores znajduje się stacja metra o nazwie Restauradores. Żegnamy się z miłym gospodarzem pensjonatu i ruszamy do metra. Do stacji dochodzimy po 5 minutach. Automaty w lizbońskim metrze są w trzech językach: portugalskim, hiszpańskim i angielskim. Okazuje się, że musimy za 50 centów kupić sobie karty, które przy następnych... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
04.09.2011 - Portugalia, Portugalia – pierwszy dzień, czyli włóczęga po Lizbonie
  Rano budzą nas dochodzące z ulicy odgłosy. Restauratorzy zaczęli rozstawiać stoliki czekając na śniadaniowych klientów. My bierzemy prysznic i ruszamy na spacer. Nie mamy żadnych konkretnych planów. Po prostu pójdziemy tam, gdzie nas oczy poniosą.   Mieszkamy w północnej części dzielnicy Baixa. Znajdują się tutaj siedziby banków, urzędów i wiele sklepów.   Lizbona. Dzielnica Baixa i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
02.09.2011 - Portugalia, Portugalia
  Na początek, czyli co zdarzyło się w styczniu   Początek stycznia. W domu, jak co roku zaczyna się dyskusja, gdzie też pojedziemy. Oceniamy, porównujemy ceny biletów lotniczych. Wreszcie po … kilkunastu godzinach … mamy go!!! We wrześniu ruszymy do Portugalii. Ale nie na południe. To by było za proste. Zresztą w Algarve już byliśmy. Chcemy trochę lepiej poznać kraj Vasco da Gamy. Dlatego nasz wybór pada na centrum... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
22.06.2011 - Jeden dzień na Kaszubach - 21 czerwca 2011 roku
  Właściwie to nawet dobrze się złożyło. Mama Beaty ma dzisiaj imieniny, korzystając więc z dobrej pogody zabieramy rodziców na Kaszuby. Będzie można zobaczyć jak część tego regionu wygląda przed wakacjami, które zaczynają się w tym tygodniu.   Ruszamy o 10.00. Wjeżdżamy na drogę krajową numer 20, którą chcemy dostać się do Żukowa. Stan nawierzchni dobry (niedawno były tu remonty), trzeba jednak uważać na dość spory, jak... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
06.06.2011 - Wyprawa na wschód. Część 14
26 maja 2011 roku, czyli wracamy   Prawie dwa tygodnie zleciały nie wiadomo kiedy. Mamy wrażenie jakbyśmy wyjechali z domu kilka miesięcy temu, ale czas spędzaliśmy dosyć intensywnie i dlatego tak to wygląda. Wstajemy wcześnie. Znosimy rzeczy do samochodu i zbieramy się do odjazdu. Jeszcze kawa z gospodarzami - Dżennetą i Mirkiem (piękne podziękowania za gościniec - czyli tatarskie przysmaki na drogę), przypięcia psa do pasów i w ... drogę.  ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
05.06.2011 - Wyprawa na wschód. Część 13
25 maja 2011 roku, czyli ballada o Kruszynianach   Jutro wracamy do Domu. Samochód ma dzisiaj wolne. Musimy odpocząć przed jutrzejszą jazdą, a mamy do przejechania około 500 kilometrów. Dlatego postanawiamy nie ruszać się nigdzie i spędzić czas z naszymi gospodarzami.   Jeden z domów w Kruszynianach, fot. autor   W Kruszynianach osiadł między innymi pułkownik Samuel Murza Krzeczowski - Tatar, który miał... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
04.06.2011 - Wyprawa na wschód. Część 12
24 maja 2011 roku, czyli o tym, że nie święci garnki lepią i ...  robią łyżki   Po wczorajszych wojażach, dzisiaj jedziemy zdecydowanie bliżej. Chcemy, chociaż częściwo, zobaczyć jakie rzeczy wyrabiane są przez rzemieślników tworzących Szlak Rękodzieła Ludowego Podlasia.   Spokojnie pijemy poranną kawę i równie spokojnie ruszamy w drogę. Przez Krynki dojeżdżamy do Sokółki drogą wojewódzką numer 674. Tam... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
01.06.2011 - Wyprawa na wschód. Część 11
  23 maja 2011 roku, czyli o cerkwiach i żubrze w puszczy   Ranek jak w dobrej jednostce wojskowej. Na prawo patrz! Spacer z psem. Na lewo patrz! Śniadanie. Potem komenda "do wozu!" i jedziemy do Białowieży.   Z Kruszynian nie jedziemy tym razem do Krynek, tylko w przeciwnym kierunku. Po przejechaniu kilku kilometrów asfaltem na granicy powiatów sokólskiego i białostockiego wjeżdżamy na szutrówkę. Jest... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
31.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 10
22 maja 2011 roku, czyli historia ekumeniczno-żydowska   Wiem, że staje się to powoli nudne, ale jak właściciel psa ma opisać swój ranek, skoro wszystkie są tak do siebie podobne. Skoro więc domyślacie się od czego zaczęliśmy dzień, to ... pomyliliście się. Skoro świt idziemy ze Zbyszkiem podejrzeć... łosie. Podobno można je spotkać wcześnie rano w drodze do lasu. Mgła taka, że widać na 5-10 metrów. Słońce wschodzi jednak coraz wyżej i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
30.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 9
21 maja 2011 roku, czyli o oswojonym bocianie, Supraślu i teatrze   Dni przelatują nam nie wiadomo kiedy. Rano przy śniadaniu poznajemy przesympatycznych podróżników, czyli Grażynę i Zbyszka z Warszawy, którzy po kilku latach nieobecności w Tatarskiej Jurcie postanowili zobaczyć jak wygląda obecnie. Rozmowa przy tradycyjnej już porannej kawie przedłużyła się nam do ... przedpołudnia. Umawiamy się na spotkanie w Supraślu i ruszamy na swoje... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
29.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 8
20 maja 2011 roku, czyli o rozlewiskach Narwi, gradzie w Tykocinie i Dżemilu Gembickim   Rytm dnia zaczyna się od psa. Wstawanie, mycie zębów (swoich, nie psa), ubieranie się, sprawdzenie czy psy właścicieli czasem już nie buszują na dworze i wyjście z jej wysokością na poranny spacer.Po powrocie, trochę siedzenia nad komputerami i śniadanie.   Dzisiaj znowu czeka nas jazda samochodem i to dłuższa niż wczoraj. W samo południe jesteśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
24.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 7
19 maja 2011 roku, czyli o polskich Tatarach, sokołach, imamie i Krynkach   Historia osadnictwa Tatarów na Podlasiu sięga kilkuset lat wstecz. W 1672 roku doszło do "buntu Lipków", w wyniku którego sejm przywrócił Tatarom dawne prawa. Zamiast żołdu otrzymali w 1679 roku ziemię. Pułkownik Samuel Murza Krzeczowski i jego podwładni otrzymali Kruszyniany, Łużany i Nietupe. Tatarzy nigdy nie zdradzili Rzeczpospolitej. Brali udział w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
23.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 6
  18 maja 2011 roku, czyli o przyjemnościach leniuchowania   Wstajemy z mocnym postanowieniem, że ... nic dzisiaj nie robimy. Przejechaliśmy od piątku prawie 1300 kilometrów i musimy odpocząć. Rano, jak zwykle spacer z psem, który jest w lekkim szoku, że nie może po prostu wybiec na pole, poszczekać trochę na krowy i konie, potarzać się w trawie i wrócić samopas do pokoju. Tym razem przykładnie chodzi na smyczy, co trochę ją... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
23.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 5
17 maja 2011 roku, czyli kiedyś coś się kończy i kiedyś zaczyna   Przychodzi taki czas, że trzeba pożegnać się z gospodarzami i ruszyć w dalszą drogę. Dla nas ta chwila jest dzisiaj. Ranek wyznacza obowiązkowy spacer z rudzielcem kaszubskim. Następnie przenosimy rzeczy do samochodu, żegnamy się z przemiłą panią Ewą, jej mężem, rodzicami i synem i jedziemy na południe.   Przemieszczamy się drogą krajową numer 16. Zauważamy tablicę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
23.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 4
16 maja 2011 roku, czyli jak to jest z mniejszością litewską w Polsce, o trójstyku granic, wiaduktach w Stańczykach i serach   Po trochę dłuższym niż zazwyczaj spaniu (słowo "trochę" jest użyte celowo, nasz cynamonek na czterech łapach nie pozwoliłby na dłużej), jemy śniadanie, a nastęnie wsiadamy do samochodu. Ruszamy w kierunku Sejn.   W Sejnach jak zwykle spokojna, leniwa atmosfera, fot. autor   Za nimi drogą... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
23.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 3
15 maja 2011 roku, czyli podróż sentymentalna   Na tę podróż bardzo długo czekałem. Były w przedwojennej Polsce dwa szczególne miejsca, które przy ustalaniu nowych granic niestety nie zostały do niej włączone. Miasta, do których Polacy czują szczególny sentyment. Myślę o Wilnie i Lwowie. Do drugiego z nich mielibyśmy stąd za daleko, ale do pierwszego mamy tylko około 170 kilometrów. Nic tylko jechać i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
18.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 2
  14 maja 2011 roku, czyli o powstaniu sejneńskim, podróży pociągiem, mieście nad Czarną Hańczą, błogosławionym Janie Pawle II i … obiedzie.   Tak dobrze nam się spało. Obudził nas badawczy wzrok Sfinksa. To pies wpatrywał się w nas wyrażając wyraźne życzenie „proszę natychmiast wyjść ze mną na spacer”. Chcąc nie chcąc ubraliśmy się i ruszyliśmy na łąkę. Mocca chyba była zadowolona, według mnie wyraźnie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
14.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 1
  13 maja 2011 roku, czyli o tym, że piątek z takim numerem może czasami wkurzyć, a polskie drogi cały czas wymagają nakładów   Długo zastanawialiśmy się  gdzie pojechać „w Polskę”. Wreszcie wybór padł na naszą ziemię nieznaną, czyli na wschód kraju nad Wisłą. Właściwie to północny wschód. Na południowy, na razie, z położeniem akcentu na słowa „na razie” zabrakło nam czasu.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
30.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 5
26 kwietnia 2011 roku, czyli Goci i Krzyżacy   Wszystko co dobre ma to do siebie, że niestety szybko się kończy. Dopiero przyjechaliśmy do gościnnej "Borowej Doliny", a już musimy jechać z powrotem do Gdyni. Po (jak zwykle) wspaniałym śniadaniu żegnamy się z Panami Eugeniuszem i Norbertem.   Jeszcze rzut oka na "Borową Dolinę" i w drogę, fot. autor   Obiecujemy, że na pewno tutaj wrócimy i że będziemy głosić ile sił... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
30.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 4
  25 kwietnia 2011 roku, czyli jak lany poniedziałek, to nad wodę   Drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Ranny cykl wyznacza nam pies. Po prostu siada przed łóżkiem i tak wpatruje się w nasze oczy, że wreszcie Beatkę lub mnie obudzi. A jak chociaż lekko je otworzymy - ma nas. Nie ma przebacz, trzeba wstawać i wyprowadzać "panienkę" na spacer.   Mówi się trudno. Po to adoptowaliśmy Moccę, żeby miała w życiu trochę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
29.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 3
  24 kwietnia 2011 roku, czyli radość i miłość   Od samego rana katolicy na całym świecie przekazują sobie radosną wieść. "Pan Jezus zmartwychwstał". Wielka Niedziela - dzień, w którym wszystko się wypełniło.   Jak zwykle budzi nas rudy stwór na czterech łapach domagając się natychmiastowego wyjścia do lasu. Chcąc nie chcąc (właściwie to nie mając innego wyjścia) spełniamy jego wolę i ruszamy na spacerek.  ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
28.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 2
23 kwietnia 2011 roku, czyli Osie, bory, tajemnicze lotnisko, Grudziądz i znowu woda   Spaliśmy jak zabici. Pies nie pozwolił nam na wylegiwanie i około 7 poszliśmy na spacer. Nasz pensjonat położony jest praktycznie w lesie. Mocca miała używanie jak mało kiedy. Nie ma jak to mina twojego psa, który wraca szczęśliwy ze spaceru z wywalonym ozorem.   Oto szczęśliwy pies, fot. autor   My jednak nie przyjechaliśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
27.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 1
  22 kwietnia 2011 roku, czyli woda, Kociewie i borowa droga   Drugi raz z rzędu spędzamy Wielkanoc poza domem. Jakoś łatwiej wyjechać na te święta niż na Boże Narodzenie. Rodzice zaproponowali nam Bory Tucholskie. Niedaleko od domu, a jest to miejsce gdzie można całkiem fajnie spędzić wolny czas.   Ruszamy w Wielki Piątek. Jedyny dzień w roku, w którym w kościele katolickim nie jest odprawiana msza święta. Dzień... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
25.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 7
  14 marca 2011 roku, czyli dom największą wartością   I naprawdę nie wiadomo kiedy zleciał nam czas w Spandau, Berlinie i okolicach. Dopiero przyjechaliśmy, a już czas na pakowanie i podróż powrotną. Miasto żegna nas deszczem. Znowu autobus, kolejka miejska i przyjeżdżamy na dworzec główny. Tutaj mamy trochę czasu. Nigdzie się już nie wybieramy. Idziemy na właściwy peron i obserwujemy przyjeżdżające i odjeżdżające pociągi.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 15.10.2017
24.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 6
  13 marca 2011 roku, czyli nareszcie Spandau   Noc miałem taką sobie. Plecy dawały mi do wiwatu, każda zmiana pozycji przynosiła nieznośny ból. Że też odzywają się nie wtedy kiedy jesteśmy w domu, tylko jak wyjedziemy. Tak było na Słowacji parę lat temu. Beatka myślała, że symuluję, ponieważ nie chcę nauczyć się jeździć na nartach.   Jeden z wodnych szlaków w Spandau, w tle wieża Cytadeli, fot. autor  ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
23.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 5
  12 marca 2011 roku, czyli prawie podróż dookoła świata   Po śniadaniu razem z Heniem i siostrą Małgosi - Eleonorą jedziemy na ITB. Jedne z największych targów turystycznych na świecie. Publiczność jest wpuszczana od godziny 10.00. My jesteśmy parę minut po niej. Przed głównym wejściem do budynku Messe Berlin spory tłum.   Messe Berlin, 12 marca 2011 roku, parę minut po 10.00, fot. autor   Trzeba... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
21.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 4
  11 marca 2011 roku, czyli śladami historii   Ten porządek zaczyna nam wchodzić w krew. Po śniadaniu do autobusu, dojazd do dworca kolejowego w Spandau, a potem do Bahnhof Zoologischer Garten. Urozmaiceniem podróży była kontrola biletów w autobusie. Kontrolerzy ubrani jak zwyczajni pasażerowie, niczym się nie wyróżniali. Podczas jazdy nagle wstali, okazali legitymacje i sprawdzali czy ktoś korzystający z usług berlińskiej komunikacji... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
20.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 3. Jedziemy do Poczdamu
  10 marca 2011 roku, czyli kolejna Brama Brandenburska   Wyspaliśmy się porządnie, zjedliśmy śniadanie i w drogę na przystanek autobusowy. Na dworcu kolejowym spotykamy pierwszą "niespodziankę". Okazuje się, że strajkowali maszyniści, w tym również kolejki miejskiej i musimy trochę poczekać. Na peronie pracownicy Deutsche Bahn tłumaczą podróżnym jak długo potrwa ta sytuacja. Po około 20 minutach wreszcie ruszamy. Dojeżdżamy do... więcej »
Komentarzy: 2 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
16.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 2
9 marca 2011 roku, czyli duchy przeszłości   Wstajemy dosyć wcześnie. Jemy śniadanie i jak mówią mieszkańcy Spandau, jedziemy do Berlina. W autobusie, którym dojeżdżamy do dworca kolejowego w pierwszej kolejności kasujemy kupione wczoraj siedmiodniowe bilety. Już więcej nie bedziemy musieli tego robić, a bilety będą cały czas ważne. Musicie pamiętać, że w autobusach obowiązuje zasada, że wsiada się do nich przednimi drzwiami i bez pytania... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
16.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 1
  8 marca 2011 roku, czyli Dzień Kobiet i z Czechami do Niemiec   Ta podróż czekała na nas już od pewnego czasu. Stwierdziliśmy, że dobrze byłoby zobaczyć Targi Turystyczne w Berlinie, a ponieważ Małgosia i Henryk powiedzieli, że nas na te parę dni przyjmą, nie było żadnych przeszkód by ruszyć do Niemiec.   Nasza droga zaczęła się oczywiście wcześniej. Szukaliśmy najtańszych biletów na pociągi do Berlina. Inter City... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
22.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 5
  19 grudnia 2010 roku   Rano Ania i Zbyszek szykują śniadanie mistrzów. Najedzeni wsiadamy do samochodu i jedziemy do położonej na północ od Lubeki miejscowości Timmendorfer Strand. W centrum, pomimo niedzieli, niektóre sklepy są czynne, przez szyby widać klientów. Jest mroźno. Drzewa mają srebrny kolor.   Drzewa w Timmnedorfer Strand, fot. autor   Wszystko wygląda po prostu bajkowo. Idziemy nad... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
22.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 4
  18 grudnia 2010 roku – uprawiamy Glühweining   Po wczorajszym zwiedzaniu śpimy trochę dłużej. Czekamy, aż Zbyszek przyjedzie z pracy. Wybieramy się do galerii handlowej. Tłum niesamowity. Nie ma się jednak co dziwić, za tydzień będziemy mieli pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Ludzie w szale kupowania. Widać, że ostatni kryzys jest dla Niemców tylko złym wspomnieniem. Beatka i ja korzystamy z okazji i również... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
22.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 3
  17 grudnia 2010 roku   Czterdzieści lat temu na dworcu Gdynia Stocznia podobno robotnicza władza strzelała do robotników jadących na jej wezwanie do pracy. Ministrem Obrony Narodowej był wtedy… No właśnie, kto? Mają ludzie jeszcze taką pamięć? Ja wiem i myślę, że wielu wie i nie zapomni.   Wróćmy jednak do Hamburga. Dzisiaj to właśnie miasto będzie naszym celem. Pełna jego nazwa to: Wolne i Hanzeatyckie Miasto... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.10.2017
21.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 2
  16 grudnia 2010 roku   Wstajemy o 7.30. Po śniadaniu ruszamy do stacji metra. Na dworze lekki mróz, ciągle sypie śnieg. Po drodze podchodzimy do ogłoszenia powieszonego na drzewie. Początkowo myślimy, że komuś zginął pies. Okazuje się jednak, że to KOT. Nieopatrzenie, razem i to dosyć głośno wypowiadamy to słowo.   Przechodząca obok pani kręci głową z dezaprobatą. Uświadamiamy sobie, że jej reakcja jest jak najbardziej na miejscu.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
21.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 1
  15 grudnia 2010 roku   W   tę podróż mogliśmy wybrać się tylko podczas Adwentu. Chcieliśmy zobaczyć jak wyglądają jarmarki bożonarodzeniowe w miejscach, gdzie mają kilkusetletnią tradycję. W grę wchodziły Niemcy, Szwajcaria i Austria. Nasi przyjaciele Ania i Zbyszek, mieszkańcy Hamburga, pomimo przedświątecznej krzątaniny stwierdzili, że nas przenocują, nie było więc na co czekać.   R ano zawozimy psa do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
05.11.2010 - Koleją po Polsce 2010
  Koleją po Polsce 2010   31 października 2010 roku   Minął rok i znowu muszę skorzystać z usług polskich kolei. Ciekawy jestem co się zmieniło na lepsze (jestem niepoprawnym optymistą, po tym, co zobaczyłem rok temu, może być tylko lepiej). Ale czy rzeczywiście? No, cóż przekonamy się.   Wyjeżdżam pociągiem TLK o 5.17 z Gdyni do Wrocławia. Beatka jest kochana, wstaje rano i zawozi mnie na dworzec kolejowy w Gdyni.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 12.10.2017
28.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 26
  27 września 2010 roku   Wstaliśmy trochę wcześniej niż zazwyczaj. Po śniadaniu pakowanie rzeczy do samochodu i w drogę. W Oetztal skręcamy w drogę numer 171 w kierunku Telfs. To kolejna Bundestrasse (droga krajowa), którą jedziemy. Generalnie, poruszaliśmy się przez ostatni tydzień po różnych drogach. Część była w świetnym stanie technicznym (autostrady i niektóre drogi krajowe), a część – delikatnie mówiąc... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
26.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 25
26 września 2010 roku   Niestety nadszedł ten dzień, kiedy trzeba sobie powiedzieć: jutro wracamy do domu. Nie tak dawno zaczynałem w Innsbrucku pisanie tego bloga, a już (może dla niektórych czytelników „dopiero”) muszę go kończyć.   Postanawiamy chociaż rzucić okiem na sąsiednią dolinę, czyli Pitztal. Z Laengenfeld drogą numer 186 dojeżdżamy do Sautens. Dalej, wąską leśną drogą jedziemy do Roppen, a stamtąd do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
26.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 24
25 września 2010 roku   W nocy przyszło załamanie pogody. Całą noc podał deszcz, a kiedy rano spojrzeliśmy na góry, okazało się, że mniej więcej od wysokości 1400 metrów n.p.m. leży śnieg. Planowaliśmy wyjazd do Galtür na Olimpiadę Serów, ale nie ryzykowaliśmy. Miejscowość ta leży na wysokości prawie 1600 metrów, trzeba było do niej dojechać alpejską drogą, w związku z tym mieliśmy obawy czy samochód i my... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
25.09.2010 - Liechtenstein i inne atrakcje - część 22 bloga z Tyrolu
22 i 23 września 2010 roku   Pobyt w Austrii powoli zbliża się do końca. Tyle jeszcze do zobaczenia i opisania. Mamy nadzieję, że chociaż ten blog będzie dla Was czymś w rodzaju subiektywnego przewodnika po części tego pięknego kraju.   Co można robić rano w Tyrolu. Podstawowym zadaniem turysty jest spojrzenie w niebo i sprawdzenie czy dzień będzie przebiegał w promieniach słońca, czy też na szlaku niechybnie czeka go deszcz. My dla siebie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
24.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 23
24 września 2010 roku   Odpoczywamy po dwóch intensywnych dniach w Liechtensteinie. Do południa. Szkoda dnia, zwłaszcza, że niebo jeszcze niebieskie. Co niepokoi to silny wiatr. Najprawdopodobniej przyniesie zmianę pogody.   Znamy już smak tyrolskich żółtych serów. Nie chcemy przepłacać w sklepie. Dlatego idziemy bezpośrednio do producenta w Unterried. Próbowaliśmy już jego sera. Tydzień temu kupowali go Ania i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 13.10.2017
22.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 21
  21 września 2010 roku   Rano pierwsze, nieśmiałe spojrzenia w okno i wielka radość. Pogoda super. Niebo bez jednej chmurki. Po śniadaniu, około 9.00 wsiadamy do samochodu i jedziemy do… Davos i Klosters w Szwajcarii. Po wyjeździe z doliny Oetztal nie kierujemy się na autostradę w kierunku Bregencji, tylko do Imst jedziemy drogą numer 171. Zjazd z autostrady do 15 października jest w remoncie i dlatego przemieszczamy się równoległą do niej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
20.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 20
20 września 2010 roku   Hurrrra!!! Dzisiaj rano znowu słońce. Zaraz po śniadaniu wsiadamy do autobusu i jedziemy do Oetztal Bahnhof.   Laengenfeld, dzisiaj rano, fot. autor   Za okazaniem karty gościa otrzymujemy zniżkowy Jugend Ticket i za dwie osoby płacimy 6,20 euro. Po przyjeździe idziemy na dworzec kolejowy i kupujemy bilety do Innsbrucku.   Oetztal Bahnhof, fot. autor   Cena biletu dla dwóch... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
19.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 19
19 września 2010 roku   Niebo już nieco otrząsnęło się po wyjeździe Ani i Zbyszka. Przestało płakać, od rana przybrało kolor niebieski i zaoferowało duuuuuuużo słońca. Po śniadaniu idziemy na spacer na położoną nad Laengenfeld   Ambonę Diabelską (Teufelskanzeln). Mijamy Aqua Dome, przechodzimy przez Oetztaler Ache i powoli wspinamy się do góry. Zatrzymujemy się   na chwilę przed ciągnącymi się dobrych parę kilometrów... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
18.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 18
18 września 2010 roku   Trochę nam smutno po wyjeździe Ani i Zbyszka. Pogoda taka sobie, wprawdzie nie pada, ale podstawa chmur dosyć nisko, według mnie 1500 – 2000 metrów.   Dlatego w góry nie idziemy. W Laengenfeld dzisiaj Almabtrieb. Byliśmy na podobnej imprezie w niedzielę w Zwieselstein, ale stwierdziliśmy, że nie zaszkodzi iść także tutaj. Krowy, jak krowy. Sprowadzono je z wielkim fasonem z Sulztal Alm (około 700 metrów... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
17.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 17
17 września 2010 roku   Dzisiaj od rana swoje myśli kieruję do tych, których 17 września 1939 roku obudziły sowieckie czołgi. Dwa totalitaryzmy zaatakowały Polskę. I jeden i drugi jest winien śmierci milionów wspaniałych ludzi tylko, czy też aż za to, że mówili po polsku.   Wystarczy o historii. Na dzisiaj zaplanowaliśmy z Beatką trochę luźniejszy dzień. Stwierdziliśmy, że po dwóch intensywnych tygodniach należy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
17.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 16
16 września 2010 roku   Dwa dni temu obiecałem, że podam ile zaoszczędziliśmy na Oetztal Card. Jak już wiecie, kupiliśmy karty na 10 dni. Przypomnę, że każda kosztowała po 84 euro. Czas na coś, co mało kto lubi, czyli wyliczenia. I tak:   6 września byliśmy w Kühtai i wjechaliśmy Drei-Seen-Bahn, powinniśmy zapłacić za wjazd 19 euro, 7 września wjechaliśmy na Wurmkogel, za tę przyjemność nasze portfele powinny opróżnić się... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
15.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 15
  15 września 2010 roku   Po śniadaniu idziemy na przystanek autobusowy. Nasi wczorajsi wybawiciele – Ania i Zbyszek – w sobotę wracają do domu, a my chcielibyśmy pokazać im jak najwięcej w dolinie Oetz. Nie myślcie, że wystarczy na przykład pojechać do Vent i powiedzieć   „zwiedziłem Oetztal”. Takie stwierdzenie byłoby zdecydowanie pójściem na łatwiznę. Góry i szlaki opasające dolinę różnią się.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
15.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 14
14 września 2010 roku   Rano wsiadamy do autobusu i jedziemy w kierunku Obergurgl. W Soelden wsiadają Ania i Zbyszek i w komplecie dojeżdżamy do ostatniego przystanka. Obergurgl leży na wysokości 1930 m n.p.m. W zimie zamienia się w jedno z centrów narciarskich. Większość tutejszych tras oznaczona jest niebieskim kolorem, dlatego chętnie przyjeżdżają tutaj początkujący narciarze (o ile oczywiście stać ich na to, jak się zorientowaliśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
13.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 13
  13 września 2010 roku   Z pogodą w górach jak z piękną kobietą. Jest zmienna. Przekonaliśmy się o tym w nocy. Ciągle padało. Nie wiedzieliśmy za bardzo co ze sobą zrobić, kiedy Ania i Zbyszek, poznani podczas wyjazdu na lodowce,   przysłali nam SMS-a z pytaniem czy wybierzemy się z nimi do Imst. Nie trzeba nam było dwa razy powtarzać. Natychmiast telefonujemy, umawiamy się, wyskakujemy z łóżka, szybkie mycie, śniadanie i w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
12.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 12
  12 września 2010 roku   Rano wsiadamy w autobus i jedziemy do Zwieselstein (1470 m n.p.m.).   To pierwsza miejscowość za Soelden, jadąc w kierunku Obergurgl. Tam odbywa się Almabtrieb. Jest to doroczne święto, podczas którego największe honory należą się … krowom. Mniej więcej w tym czasie w regionach alpejskich są   one sprowadzane z gór. Z tej okazji urządzane są uroczystości, podczas których ludzie jedzą,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 15.10.2017
11.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 11
  11 września 2010 roku   Rano budzi nas niebieskie niebo, ale jak niebieskie! Od razu chce się wstawać, co robimy jak najszybciej. Po śniadaniu szybko do autobusu i do Soelden. Mieliśmy w nim trochę śmiechu. Okazało się, że para młodych ludzi pojechała nie w tym kierunku co chciała. Kierowca naszego autobusu zatrzymał jadącego z przeciwka kolegę umożliwiając młodzieży przesiadkę.   Fajne, grzeczne zachowanie. W Soelden przesiadamy się na... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
10.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 10
  10 września 2010 roku   Przez całą noc nie dały nam spać … krowy. Pensjonat mamy przy łące, a te sympatyczne zwierzęta cały czas tłukły dzwonkami, które noszą na szyjach. Czyżby robiły przygotowania do Almabtriebu (będzie w Laengenfeld 18 września), czyli uroczystego zejścia krów z gór do wioski na zimę?   Rano idziemy na pocztę. Za doładowanie Internetu płacimy 20 euro za 1,5 GB. Pan na poczcie po... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.10.2017
10.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 9
  9 września 2010 roku   Przez całą noc padało. Nie mieliśmy więc rano najlepszych humorów. Z nadzieją patrzyliśmy na północ doliny i przyciągnęliśmy chyba słońce, bo zaczęło się wyłaniać zza chmur. Szybko zdecydowaliśmy, że jedziemy na Hochoetz. Miejsce,   gdzie przebiega wiele szlaków pieszych i skąd rozciąga się cudowny widok na dolinę.     Panorama Hochoetz, fot. autor   W dolinie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.10.2017
09.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 8
  8 września 2010 roku   Czytając magów od pogody spodziewaliśmy się najgorszego, a tutaj miła niespodzianka. Szaleństwa wprawdzie nie ma, ale najważniejsze, że nie pada, możemy gdzieś się ruszyć. Decyzja zapada szybko. Jedziemy do Soelden.   Położone na wysokości 1332 m n.p.m. Soelden znane jest przede wszystkim miłośnikom narciarstwa alpejskiego. To właśnie tutaj każdego roku startuje karuzela Pucharu Świata. Jedno z... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
07.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 7
  7 września 2010 roku   Tyle się słyszy i mówi o tym, że nasi fachowcy „od chmurek” częściej się pomylą niż dobrze zapowiedzą pogodę, a tutaj nic z tych rzeczy. Sprawdza im się prawie w 100 procentach. Przez całą noc padało, a od rana dolina Oetz pod ciężkimi ciemnymi chmurami. Przed południem zaczęło się przecierać. Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Wurmkogel. Autobusem, przez Soelden jedziemy do stacji kolejki. Od centrum... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.10.2017
06.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 6
  6 września 2010 roku   Z samego rana najważniejsza dzisiaj rzecz, czyli życzenia dla Ukochanej Osoby. Następnie śniadanie i kierunek Kühtai. Zanim tam pojedziemy chcemy kupić karty turystyczne Oetztal Card. Po zapiskach z Innsbrucku zorientowaliście się, że dzięki nim można zaoszczędzić trochę grosza. Karty kupujemy w punkcie Informacji Turystycznej w Laengenfeld (czynny od poniedziałku do piątku w godzinach: 08.00 – 18.00, w soboty w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.10.2017
05.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 5
  5 września 2010 roku   Dzisiaj niedziela. Chyba dlatego nasze organizmy stwierdziły, że w takiej sytuacji możemy spokojnie pospać dłużej. Chyba jednak przesadziliśmy, bo dopiero po 10.00 wyszliśmy z łóżek. Zjadamy obfite Śniadanie Mistrzów, a następnie, po krótkich przygotowaniach, bierzemy kije w ręce i na Burgstein.   Szlak zaczyna się za restauracją Alte Laengenfeld. Idziemy dosyć szeroką szutrową drogą, tą samą,... więcej »
Komentarzy: 1 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
04.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 4
  4 września 2010 roku   Laengenfeld to miejscowość położona w centrum doliny Oetz. Liczy sobie około 4500 stałych mieszkańców, leży na wysokości 1179 m n.p.m. Jest siedzibą władz gminy. Tutaj znajdują się termy Aqua Dome – miejsce, które każdego roku ściąga setki tysięcy turystów. Ponadto z, do i przez Laengenfeld prowadzi wiele szlaków pieszych i rowerowych doliny Oetz. Znajduje się tutaj też trudny do zdefiniowania... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
04.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 3
  3 września 2010 roku   Spaliśmy jak susły. Rano meldujemy się w pensjonacie i idziemy na zakupy. Dla ciekawych podaję przykładowe ceny.   Coca Cola, Coca Cola Zero (butelki po 2 litry) – 1,49 euro za butelkę, tyrolskie trzy żółte sery – 3,99 euro za opakowanie, folia spożywcza – 1,09 euro za opakowanie, mielone wieprzowo – wołowe – 6,09 euro za kilogram, Danacol – 2,49 euro za cztery buteleczki, świeże... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
03.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 2
  2 września 2010 roku   Wstajemy wcześniej niż wczoraj. Podział dnia wyznaczają nam miejscowe atrakcje, które koniecznie chcemy zobaczyć. Po obfitym śniadaniu idziemy na dworzec kolejowy. Przechodząc w Innsbrucku na światłach przygotuj się na szybki marsz. Praktycznie już w połowie przejścia zaczyna się mruganie i zmiana światła na czerwone. Jak sobie tutaj radzą starsi ludzie – nie mam zielonego pojęcia, chociaż z drugiej strony kultura... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
01.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje
31 sierpnia 2010 roku i 1 września 2010 roku   Czas jest jednak nieubłagany. Dopiero kończyłem poprzedniego bloga z Austrii, a tutaj nie wiadomo skąd rok minął i … zaczynam kolejnego. Ponieważ „Fajna ta Austria”, w tym roku również wybraliśmy ten kierunek. Zmieniamy jednak land. W tym roku – Tyrol. Będą również niespodzianki. Jeżeli będziecie czytać uważnie na pewno je znajdziecie.   Nasza podróż... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
06.07.2010 - Droga z Gdyni do Karpacza - "krótki" raport o pewnym odcinku polskich dróg
Droga do Karpacza   Lato w pełni. Trudno wysiedzieć w domu. Postanowiliśmy przejechać się samochodem z Gdyni do Karpacza, żeby zobaczyć i ocenić stan polskich dróg. Wybrana trasa miała być w miarę możliwości jak najkrótsza i w założeniu uwzględniać jak najwięcej dróg krajowych. Mieliśmy na uwadze to, że podczas sezonu turystycznego ruch odbywa się nie tylko nad morze. Tam też mieszkają obywatele naszego państwa, a oni... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
28.06.2010 - Część Kaszub w czerwcu - 27 czerwca 2010 roku
Zaczęły się wakacje. Dzieci odpoczywają od szkoły, a my postanowiliśmy ruszyć na Kaszuby. Mamy powód. Jest nim szumnie zapowiadana "największa impreza plenerowa na Kaszubach" czyli Truskawkobranie w Złotej Górze, koło Brodnicy Górnej. Decyzja podjęta... Jedziemy! Ruszamy około 9.30. Jedziemy do Sopotu. Zostawiamy psa u rodziców Beaty (niech ma też trochę luzu). Wjeżdżamy do Oliwy. Na krótko zatrzymujemy się przed parkiem im. Adama... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
02.04.2010 - Trochę inna Wielkanoc niż zwykle. 2010 rok.
2 kwietnia 2010 r. Wielki Piątek. Tegoroczne Święta Wielkanocne spędzimy inaczej niż zwykle. Decyzja zapadła wcześniej. Teściowie znaleźli miejsce za Gietrzwałdem. Nam nie pozostaje nic innego jak spakować się i ruszyć w drogę. Dokładnie o 8.00 pakujemy psa do samochodu, sami do niego wsiadamy i ... jazda. Na Obwodnicy Trójmiasta ruch jak co dzień. Do Gdańska wjeżdżamy przez Jasień. Spodziewaliśmy się korków, a tutaj duża niespodzianka. Spokojnie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
20.01.2010 - Karyntia 2009
4 września 2009 r. Zaczął się rok szkolny, a my wreszcie możemy powiedzieć, że się doczekaliśmy i na urlop!!! Starujemy z Gdańska Rębiechowa o 16.50, wcześniej przyjechało po nas dziecko (dorosłe -23 lata prawie!) i zawiozło na lotnisko. Poszliśmy coś zjeść (żurek, pierogi z mięsem i kapustą, plus dwa piwa – 61 zł, restauracja na pierwszym piętrze). Przy okazji oglądamy makietę, na której widać Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy za trzy lata... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.10.2017
02.01.2010 - Hel i takie inne
  Hel i takie inne   Z decyzją długo nie zwlekaliśmy. Jest niedziela, pogoda wymarzona, niebo bez jednej chmurki, cóż więc robić ? Jedziemy na Mierzeję Helską !!! O 10.00 wsiadamy z Beatą do samochodu, ona jak zwykle za kółkiem   i ruszamy. Już za Puckiem zatrzymujemy się na chwilę przy elektrowniach wiatrowych. Jeszcze nie tak dawno taki widok widzieliśmy wjeżdżając od Kołbaskowa na autostradę do Berlina, a teraz nie trzeba wcale... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
02.01.2010 - Koleją po Polsce
30 października 2009 r. Zbliża się 1 listopada. Po całotygodniowym namyśle postanawiamy zostawić samochód w garażu i do Legnicy pojechać pociągiem. Z autobusu wysiadamy przed Halą Targową. Jest około 10.00. Idziemy Jana z Kolna w kierunku Sądu Rejonowego i musimy bardzo uważać na własne nogi. Chodnik wygląda jakby przeszło po nim tsunami. Każda płyta w innym położeniu, pod różnym kątem, na innej wysokości. Nie wiem czy to hołd dla Salvadora Dali czy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 12.10.2017
Kraj Wybrany
kraj
Region Miejsce Wybrane miejsce Obiekt Film Blog Zdjęcie Porada

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.24
USD
3.59
CHF
3.66
GBP
4.72
Średnie kursy, 23-10-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.